Madziek's profileMadziek i jej życie.... PhotosBlogListsMore Tools Help

Blog


    November 29

    tyle dzieje sie wokól nas....w tej ciszy tętni bicie tak wielu serc

    Tobie dziekuje !!! TY wiesz!!!! jest mi teraz duzo latwiej!!!! naprwde dziekuje!!!! a Ty natomiast wiedz ze bardzo mnie zwiodles! bardzo! i sama nie wiem jak sobie poradze skoro widze ze traktujesz ludzi jak przedmiot.

    November 24

    "kocham Cię za szaleństwo Jadwigi z dobrym serduszkiem Madzi..."

    hehehehe to chyba najfajniejsze słowa ktore w ostatnim czasie byly do mnie skierowane :) bardzo mi sie spodobalo to wyrazenie bo moze cos w tym jest ze siedza we mnie dwie istoty o roznych imionach i osobowosciach :) ostatnio mialam male spiecie z Agula w zasadzie o glupote ale 3,5 dnia focha byly zachowane...i dzieki Bogu ze Aga zmiekczyla mnie plackiem ziemniaczanym z czosnkiem bo dluzsze milczenie byloby niedozniesienia :) dobrze bylo znowu pogadac i wyjsc razem na papierosa :) jak to stwierdzila Aga -chrzest Focha mamy za soba.... swoja droga stwierdzam ze i tak dlugo nam sie udalo :)fajnie jest wiedziec ze ma sie obok ludzi na ktorych mozna liczyc to czyni zycie duzo prostszym :)Dzieki:)
    dzis do pracy na 15 do 23....zalapie sie na kawalek nocnej zmiany ze wzgedu na zamiane by pilnowac podniebnych podrozy :) w sumie to spoko bo z glowna wladza tylko godzine a pozniej godzina sam na sam z firma....jeszcze nigdy tam nie siedzialam do takiej godziny ale wlasnie dlatego sie zgodzilam zawsze to jakas nowosc :) ide zaraz po kawusie bo dzis przeszlam sama siebie i spalam do 11.45....strach sie bac .....hehehe no coz w nocy ksiazki i inne rzeczy zdecydowanie bardziej wciagaja :)
    November 22

    nie daje za wygrana-grype oddam w dobre rece

    ehhh te chorubsko....staram sie walczyc...zione czosnekiem chyba na kilometr ze zadne straszydla wampiry i te inne raczej by sie nie zblizyly;) jutro do pracy na 13 mam nadzieje ze jakos ochlone bo nie chce zatruwac powietrza moim kolezankom i kolegom w pracy...jutro tez wazny dzien... zaczynam diete ....i musze troszke pocwiczyc:) zobaczymy ile wytrzymam w swoim postanowieniu ale do sylwka musze wygladac jak ludź :) czyli w sumie mam miesiac ....a i jutro jeszcze ide w pewne miejsce :) wiec postaram sie wstac w miare wczesnie rano... a zaraz wlaczam sobie film sila strachu choc wydaje mi sie ze juz go kiedys ogladalam ale nie podaruje sobie filmu z Robertem DeNiro :) lece pod kocyk :)
    November 21

    ALE UWAGA !!!! DOŚĆ BIADOLENIA HAHAHAHA

    DOSYC SMECENIA NA BLOGU ITP ....BO CZYTAJAC BLOGA OD JAKIEGOS CZSU MOZNA BY POMYSLEC ZE NIEDLUGO SIE POTNE A TAK WCALE NIE JEST :) MOZE TO FAKT MOJE ZYCIE NIE JEST JAKIES SZCZEGOLNE ... NIE WYJEZDZAM ZA GRANICE ANI TAK POZA KROTKIMI WYPADAMI NIGDY TAM DLUZEJ NIE BYLAM, NIE ROBIE NIC SPECJALNEGO I SZCZEGOLNEGO W ZYCIU A ZAINTERESOWANIA MAM JAK WIEKSZOSC LUDZI....ALE GDZIES POSROD TYCH MALYCH DROBNYCH ZWYKLYCH RZECZY GDZIES W GLEBI TEGO BIEGNACEGO SWIATA TOCZY SIE MOJE MALE SKROMNE ZYCIE WIEM JEDNAK ZE DZIEJE SIE W NIM DUZO SMIESZNEO DOBREGO I SZALONEGO I DOSC MAM PISANIA TYLKO O TYCH SMUTNYCH RZECZACH :) DALEJ BEDZIE SKROMNIE I MOZE NIECIEKAWIE DLA NIE KTORYCH....ALE BEDZIE NA WESOLO ...BO JEDNAK PRZEZ 90 % DNIA MOJ DZIEN WYPELNIA USMIECH NA TWARZY :) HAHAHAHAHA tak wiec wracam ja ....Jadwiga :)

    smutkowato / Otrzesiny szefowej....

    ostatnie dni  nie przynosza mi wiele dobrego... mam wrazenie ze opuscil mnie caly swiat ....nie wiem co sie dzieje ale nie znosze takiego uczucia...smutno ... a do tego jeszcze lamie mnie  w kosciach wiec czuje ze grypa nadciaga oby nie ta swinska...leze pod kocykiem i popijam cieplusia herbate, faszeruje sie tabletkami i staram sie jakos walczyc z objawami....cholera ale zalamka....gdzie probuje zaczepic sie myslami wszedzie dol....nie widze zadnych pozytywow ..do pracy tez juz mi sie nie nie chce chodzic ledwo tam wysiaduje te 8 godzin choc i do tego musze sie zmuszac....czemu jak sie wali to wszystko na raz....no i oczywiscie od jutra dieta...koniecznie....bo juz wygladam jak mala bambarylka i zle sie z tym czuje!
    OTRZĘSINY NOWEJ SZEFOWEJ ;)
    w cz
    wartek odbyly sie otrzesiny naszej nowej szefowej ... jak zwykle w Amnezji ....choc ostatnio ten klub juz mnie coraz bardziej irytuje a przede wszystkim DJ ktory ok -puszcza fajna muzyke ale sam w sobie nie wydaje sie sympatyczny i chyba sie czuje jakby byl Panem swiata!!!!! wiec Pana Dj nie lubimy i wlasnie przez jego postawe trzeba bedzie sie zastanowic nad zmina klubu w ktorym odbywac sie beda nasze imprezy.

    Dorotka....pracuje jako szef od dawna , nigdy jednak nie mialam z nia wiekszej stycznosci...czasami wymienilo sie kilka zdan ale to i tak chyba najmniej niz z jakimkolwiek szefem...dla mnie Dorotka byla a moze i jest jedna wielka chodzaca zagadka...wiem ze jest sympatyczna i wesola osoba na imprezie zaskoczyla mnie swoja postawa...i ostatnimi czasy coraz bardziej zaczynam sie przyzwyczajac do swojego nowego zwierzchnika....ogolnie pozytywnie zakrecony czlowiek z ktorym mozna sie posmiac , pogadac poprosic o pomoc i idzie na reke jak trzeba cos zalatwic :) ciesze sie ze to wlasnie ona przejela nas po Justynie...mamy szczescie do zakreconych i smiesznych szefowych :) Dorotka jest moja trzecia szefowa i lepiej niech juz tak zostanie do konca ...
    imprezka kamerlana...bylo sympatycznie ..Dorotka przeszla chrzest...zlozyla przysiege otrzymala certyfikal wiec juz teraz jest OFICJALNIE NASZA SZEFOWA:) zycze jej powodzenia, wytrwalosci w opanowaniu dosc specyficznej grupy :P zaraz wrzuce klika fotek z wczoraj i mam nadzieje ze nikt mnie za to nie zabije ;P



    November 18

    Zlotuszku - nie zapomnę

    dzis dzien w pracy minal mi zadziwiajaco szybko i o dziwo jakos przetrwalam zmecznie oraganizmu ....wczoraj bylam z Aga na karaoke w Baszcie wiec nie bylo tego snu za duzo...jutro tez na rano wiec zaraz sie rzuce do lozka...ale tradycyjnie przed snem herbatka z cytrynka i kilka stron ksiazki...ale nie o tym mialam pisac...jak juz od dawna wiadomo...wiekszosc ludzi z mojej firmy moze pozegnac sie z praca w grudniu...zastanawiamy sie tylko czy taka paczke dostaniemy na mikolajki czy Boze Narodzenie...a moze bedzie to prezent noworoczny...wiemy ze jest to kwestia czasu a przynajmniej dla tych mniej wydajnych pracownikow...z calymi tymi perypetiami wiaze sie szereg innych roznych zdarzen ktorych nie jestesmy w stanie przewidziec a czesto musimy sie im poddawac gdyz pozostawiaja nam maly wybor lub wcale...dzis przed takim mysle ze trudnym wyborem postawili nasza Zlota Sylwie...zaproponowano jej przejscie do innej grupy co moze ewentulnie przelozyc sie na to ze jej praca nie skonczy sie w grudniu ...bo w tej chwili niczego nie mozna byc pewnym...widzialam jak bardzo jest rozdarta...mysle ze glownym powodem tego rozdarcia bylismy My -ludzie z naszej grupy ...jestesmy ze soba zzyci... nie jedno juz razem przeszlismy a nie ktorzy z nas znaja sie juz kilka lat co raczej w naszego rodzaju pracy nie jest to zbyt czesto spotykane...nikt nie chcial doradzac jej w podjeciu decyzji, chcielismy zeby sama podjela taka decyzje jaka uwaza za sluszna....i tak tez zrobila....postanowila zmienic grupe....wiec oczywiscie wszyscy szanuja taka decyzje....ja to nawet przeczulam....ale cholera... nawet majac swiadomosc ze bedziemy sie codziennie z nia widzieli ,ze bedzie siedziala zupelnie niedaleko....nie pomniejsza mojego smutku bo to juz nie bedzie to samo.....Sylwia jako jedyna przeszla ze mna cala droge od poczatku-od poczatku bylam z nia w grupie...najpierw w jednej , pozniej w drugiej z ta sama szefowa, pozniej grupa zostala ta sama ale zmienila sie nam szefowa, teraz mamy juz nowa szefowa...razem podpisywalysmy umowe...razem tyle imprez, tyle smiechu ale tez obaw i smutku...zawsze lubilam jej sie zwierzyc i poplakac w rekaw....zawsze byla dla mnie w tej grupie taka dobra duszyczka, takim wzorem...tyle razy mi pomogla....jednak potrafie plakac....widocznie poprzednie sprawy nie byly az tak wazne zeby warto bylo po nich plakac....tutaj na samo wspomnienie lzy same plyna po twarzy....Zlotuszku....dzieki Bogu nie odchodzisz wogole -tylko jak pisalam zawsze bedziesz w poblizu wiec w ten Twoj rekaw bede chciala jesczze troche poplakac i dzieki Bogu bede widziec jak zarazasz ludzi swoim dobrem...bo zawsze wiedzilam ze tyle go masz w sobie! chce zebys wiedziala ze dziekuje Ci za wszystko co bylo do tej pory, za caly ten czas naszych pracowych przygod przez ktore brnelysmy razem, nigdy sie na Tobie nie zawiodlam i nawet ta jedna klotnia ktora nam sie kiedys przytrafila niczego nie zmienia dlatego ze nauczyla nas duzo o sobie a teraz z perspektywy czasu to byla taka glupota!! mam nadzieje ze nigdy nie zapomnisz o swojej grupie a jeszcze wieksza nadzieje mam taka ze do nas z czasem powrocisz....o ile bedziemy .... ale jesli bedziemy to czekamy bo zawsze miejsce w tej grupie bedzie na Ciebie czekac!!!! Zycze Ci powodzenia w sprostaniu nowym obowiazkom i zadowolenia z podjetej decyzji :)
    November 16

    ehhhhh ta muzyka....

    uzaleznienie od muzyki....chyba tak to mozna nazwac....uwielbiam ....slucham i slucham i nigdy nie mam dosyc....i wsluchuje sie w barwe glosu i kazdy nawet najcichszy dzwiek....rozbieram muzyke na czesci pierwsze....hehehhe nie dziwne ze nawet w lazience mam glosniki ;) no coz....nie wyobrazam sobie porannego prysznica i mycia zabkow bez sporej dawki muzyki-od razu staje na nogi...przyjechalm z pracy-dzis bylo hmmm sama nie wiem jak....jakos tak nijak...ani fajnie ani zle.....na szczescie ten dzien za mna bo nie ma nic gorszego jak bezbarwny dzien....skladam  sie do jednego kawalka i kiedy juz bede wstanie stanac na nogi to bedzie swietnie...jutro karaoke ...nie wiem czy sie nie wybiore....bo juz tak dawno nie bylam a brakuje mi tych wyjsc i grzanego winka ktore wlasnie z karaoke mi sie kojarzy :) brakuje mi tej atmosfery .... tymczasem jeszcze mala doza muzyki na noc....
    November 15

    po babciowym weekendzie

    dzis wrocilam od babci....bylo naprawde fajnie :) podobalo mi sie....pojechalam tam z Andrzejem i Monika....lubie tam troszke posiedziec....w tym miejscu co innego jest wazne , inaczej wyglada dzien, odpoczywa cialo i dusza....mam male marzenie zwiazane z pobytem u babci i mam nadzieje ze sie kiedys spelni...gleboko w to wierze. w piatek wyjechalismy wieczorkiem...lubie jazde noca....oczywiscie jak ktos prowadzi a ja moge sie skupic na patrzeniu przed siebie i sluchaniu muzyki ....ehhh...odplywam wtedy,pozniej dwa szalone dni na wsi, przy cieplym piecu...pogaduchach, slodyczach kawie i pifku oraz nocnych seansach filmowych....rewelacja....teraz pojede do babci na swieta.....i juz nie moge sie doczekac :) tymczasem trzeba powrocic do rzeczywistosci i przezyc kolejny tydzien w pracy.....to nie jest proste zadanie.....ide spacku bo ostatnie dwie noce to bardzo dlugie i nieprzespane noce  w zwizku z tym niezmiernie sie ciesze ze mam jutro na 13.30 do pracy :)

    November 12

    pożyczone...

    coz nastepnym razem -najpierw pomysle zanim pozycze....co za porazka zeby nie miec honoru nawet zwrocic pozyczonej kasy i to sam nauczyciel ....zajebistej postawy i kultury osobistej .....przynajmniej tak mi sie wydawalo....no coz.... JA nie zbiednieje...TY sie nie wzbogacisz...utwierdziles mnie tylko w slusznym przekonaniu za co w tej chwili jestem wdzieczna ....a tak ogolnie to do przodu....jest ok....lapie dzien i biore go takim jakim jest...jak pisalam jest spokojnie....i ciesze sie z tego bardzo....troche odpoczelam sobie w tym tygodniu -wczoraj tez wolne....jutro wyjezdzam z Olsztyna :)))) bardzo sie z tego ciesze...bo bedzie wesolo...snieg pruszy za oknem a ja dalej na letnich lysych oponach....po powrocie musze sie tym zajac i wymienic opony bo sa to juz wyrazne sygnaly ze czas na zmiane....w sumie to nie tylko opon:) kawa wypita sniadanko zjedzone wiec czas przygotowac sie do pracy.....
    November 09

    dni bez uczuć...są takie spokojne...

    wczesniejsze byly tak bardzo szalone, inne bardzo glupie a jeszcze inne takie puste, i szczeniackie....dlatego potrzeba mi teraz spokoju...i chyba tak sie czuje teraz -spokojna....troche pomyslalam o tym wszystkim co sie ostatnio dzialo...o tej szalenczej pogoni i o tych imprezach ktorych juz ostatnio bylo troche za duzo...o tym jaka wielka radosc sprawila mi sobota i niedziela spedzona na spokojnie w domku pod kocykiem z ksiazka i ogladajac tv....tak bardzo mi bylo tego trzeba ze postanowilam przedluzyc ta blogosc tez dzis.....teraz juz tylko z utesknieniem czekam na nadchadzacy week bo nareszcie pojade do babci....jak juz pisalam wiele razy tam naprawde po takim ciezkim czasie odnajduje spokoj...i wracam pelna energii i nadziei na lepsze jutro...poza tym to kolejna okazja zeby spotkac sie z mama i dziadkami:) a tak wracajac do tego ostaniego czasu....wiem ze  nie nosze w sobie zalu, wiem ze nie mam w sobie smutku, nie ma tez teraz nic z radosci czy szczescia....w tej chwili nie chce mi sie czuc ... nie chce sie zdobywac na jakiekolwiek uczucia i jest mi z tym dobrze....tak jak jest ...spokojnie...


    November 05

    jak dobrze mieć Przyjaciół...

    uwielbiam moich przyjaciol i bardzo bardzo bardzo sie ciesze ze przyszlo mi pracowac tam gdzie pracuje glownie z tego powodu ze ich poznalam....ciesze sie ze sa ze mna gdy jest dobrze i gdy zle....ciesze sie ze wybaczaja mi bledy , ciesza sie ze mna gdy widza ze jestem szczesliwa, wspieraja gdy placze!!!!!!!!!! dziekuje im za to wszystko bo wiem ze bez nich moje zycie byloby bardzo ubogie....ostanio bardzo mi pomagaja....gdy moje zycie przewraca sie do gory nogami i tyle sie w nim dzialo....teraz mysle juz tylko o spokoju ....a co ma byc to bedzie....wierze ze bedzie dobrze........kiedys bedzie.....
    November 04

    pusto

    pusto
    October 27

    życiowe zawirownia....

    czasami w tak krotkim czasie potrafi wydarzyc sie bardzo wiele....w moim przypadku wlasnie tak bylo.....smutek mieszal sie z radoscia...zaskoczenie z oczywistym....byly dwie Magdy...jedna ktora wiedziala czego chce -poukladana....i ta druga spontaniczna...chwytajaca chwile dla ktorej nigdy nic nie jest jasne pewne i postanowione....tym razem wygrala ta druga...musze zaznaczyc ze ten weekend namieszal mi w glowie...sercu....wiem ze tego weekendu nie zapomne do konca zycia....postawilam na wnetrze ...na potrzebe bycia razem...na umiejetnosc rozmowy....na duchowosc...postanowilam szukac mojej drugiej polowki...postanowilam ze skoro moze byc ona za tym murem nie moge wieczne czekac na to az sama mnie odnajdzie....chce dac sobie szanse....pozwolic jej przyjsc  do mnie...zburzyc mur ktory dawno temu sama wybudowalam....chce sie cieszyc chce nauczyc sie kochac....chce dac komus siebie....dac komus moja polowke serca....25.10.2009.....nie zapomne...dziekuje i przepraszam....po prostu musze wierzyc ze jestem dla kogos kims waznym...chocby bylo to tylko zludzeniem!!!!!!!!!!!!!!!!!Mysle ze ta piosenka odda wszystko co teraz czuje....

    Damien Rice-"Cannonball"-tłumczenie

    there's still a little bit of your taste in my mouth
    there's still a little bit of you laced with my doubt
    it's still a little hard to say what's going on
    there's still a little bit of your ghost your witness
    there's still a little piece of your face i haven't kissed
    you step a little closer to me
    still i can't see what's going on
    stones taught me to fly
    love taught me to lie
    life taught me to die
    so it's not hard to fall
    when you float like a cannonball
    there's still a little bit of your song in my ear
    there's still a little bit of your words i long to hear
    you step a little closer each day
    so close that i can't see what's going on
    stones taught me to fly
    love taught me to lie
    life taught me to die
    so it's not hard to fall
    when you float like a cannon
    stones taught me to fly
    love taught me to cry
    so come on courage
    teach me to be shy
    'cause it's not hard to fall
    and i don't want to scare her
    it's not hard to fall
    and i don't wanna lose
    it's not hard to grow
    when you know that you just don't know
    Wciąż jeszcze odrobina Twojego smaku na moich ustach
    Wciąż jeszcze odrobina Ciebie przetkana z moimi wątpliwościami
    Wciąż trudniej powiedzieć co się dzieje

    Wciąż odrobina Twojego ducha, Twojego świadectwa
    Wciąż odrobina Twojej twarzy, której nie pocałowałem
    Stąpasz bliżej ku mnie
    Tak, że nie mogę powiedzieć co się dzieje

    Kamienie nauczyły mnie latać
    Miłość nauczyła mnie kłamać
    Życie nauczyło mnie umierać
    Więc nie tak trudno upaść
    Gdy unosisz się jak armatnia kula

    Wciąż jeszcze odrobina Twojej piosenki w moim uchu
    Wciąż jeszcze odrobina Twoich słów które pragnę usłyszeć
    Przybliżasz się do mnie każdego dnia
    Tak blisko że nie widzę co się dzieje

    Kamienie nauczyły mnie latać
    Miłość nauczyła mnie kłamać
    Życie nauczyło mnie umierać
    Więc nie jest trudno upaść
    Kiedy płyniesz jak armata

    Kamienie nauczyły mnie latać
    Miłość nauczyła mnie płakać
    Więc przybądź odwago!
    Naucz mnie być nieśmiałym
    Bo nie trudno upaść
    A ja nie chcę jej przestraszyć
    To nie trudne upaść
    A ja nie chcę przegrywać
    To nie trudne dorosnąć
    Gdy wiesz, że po prostu nie wiesz



    October 23

    tak miało być -tak będzie...wiesz czasem bywa tak...

    AGNIESZKA CHYLIŃSKA-"FOCH"/modern rocking
    No co jest nie tak, czy trace czas
    te kilka minut, ten ostatni raz
    Dlaczego odwracasz się, kiedy mówie, że
    kocham, tęsknie, Ty niewidzisz mnie, nie widzisz mnie

    Nigdy Cię nie ma, gdy jest źle
    Nigdy Cię nie ma, gdy Cię chcę x2

    A kiedy rano mam na Ciebie chęć - uciekasz
    boisz się i nie wiesz czego chcesz
    Przepraszam, czy może znów uraziłam Cię
    otwórz oczy zaczynasz nudzić mnie (nudzić mnie)

    Nigdy Cię nie ma, gdy jest źle
    Nigdy Cię nie ma, gdy Cię chcę x2

    Nigdy Cię nie ma, gdy jest źle
    Nigdy Cię nie ma..

    Trace czas! kotku
    trace czas! złotko
    trace czas! czekając
    trace czas! szukając
    trace czas! kochanie
    trace czas! mój panie
    trace czas! wystarczy
    trace czas...!

    Położysz się dziś w nocy
    i będziesz miał luz, policzysz do stu
    Obudzisz się dziś rano
    i będziesz miał luz, nie będzie mnie tu 4x
    October 22

    gdze jesteś???ja czekam

    powiedz ile kazesz mi jeszcze czekac na Ciebie? bez Ciebie tak mi trudno wstawać co rano, tak trudno cieszyć sie wschodzacym słońcem...potykam sie o wlasne mysli,usmiecham tylko w polowie....bo wiem ze Ty tak jak ja nosisz w sobie jedno serce dzielone na dwa...czasami czuje ze jestes tak blisko....czasami ze wcale Cie nie ma.....przykladam dłoń do ściany by poczuc ze jestes obok gdzies....ale dzis jest tak cicho, nie czuje nic...ręka powoli przemarza od Twojej nieobecnosci...znowu poszedles mnie szukac...nie slysze Twego oddechu a ta cholerna sciana wydaje sie byc taka gruba , niedoprzejscia -wiec krzycze z calych sil bys mnie uslyszal-nie tam kochany lecz tu jest me serce...pomyliles droge do mnie....prosze kochany nie odchodz zbyt daleko ode mnie tu jestem,nie zostawiaj mnie samej ....chce zebys znowu byl przy mnie..chocby tylko tak -rozdzieleni murem przestrzeni i czasu w nadziei ze jak te dwa bieguny w koncu znajdziemy droge by siebie odnalesc....przykladam ucho do sciany, slysze kroki....Jestes ,uslyszales.wrociles ,przykladasz dlon do muru i ja robie to samo i czuje to cieplo ktore rozgrzewa moje serce...nie odchodz juz wiecej,zasnijmy razem,Ty tam ja tu ...otuleni swoja miloscia..... ...badz przy mnie proszę....przyjdz...czekam...kocham...
    October 17

    zimno....wrrr

    zimny poranek.....pierwszy raz odkad kupilam auto przed podroza do pracy rano skrobalam okna...malo tego jak juz odskrobalam to samochod nie chcial mi zapalic...no coz...akumulator...tata i sasiad pomogli podlaczyli jakis prostownik czy cos i pojechalam do pracy....w pracy odrabialam gpdzinki ale udalo mi sie wytrwac tylko 6 godzin...ogolnie ostanio zle sie czuje...boli mnie glowa...jest mi nie dobrze i mam zawroty glowy....czuje ze to jakis wstretny wirus...a jesli chodzi o sprawy serduchowe to nie jest lekko....raz z gorki raz pod gorke....czy ja naprawde tak duzo wymagam???troszke zaangazowania, spontanicznosci,wesolosci,otwartosci, zaufania....po prostu chce poczuc ze to wlasnie to...a poki jest zupelnie na odwrot....czas pokaze...jeny jak bardzo boli mnie glowa....nic mi nie pomaga ....zaraz sie wrzucam pod kocyk..wypije ciepla herbate i mam nadzieje ze nie bede juz miala czasu na to zeby wiecej myslec...
    October 12

    tak cicho ze az slysze bicie wlasnego serca

    czasami zastanawiam sie czy ono wogole bije lub czy jest w stanie zabic jesli juz nie dla mnie to dla kogos innego...hmm chyba raczej jest tak ze najpierw moje serce slucha czy jest jakies inne ktore tak po prostu zacznie bic dla niego..bez zadnych oczekiwan, po prostu z samej checi bicia...ostanio a w sumie co ja pisze od dlugiego czasu  nie slyszy zeby cos gdzies obok niego bilo wiec i samo nie chce bic....myslalam ze dzis sobie poplacze...ale nawet łzy nie chca mi juz plynac...co za beznadziejny dzien...w pracy tez tak srednio jakos nic mi sie nie chce....i to wcale nie jest jesienna depresja....wcale..
    October 09

    :/ , :) , :( , ??????

    po kilku dniowej przerwie....jak zwykle  troszke sie dzialo....wczoraj pozegnalismy nasza szefowa Justynke... odeszla od nas z wielkim hukiem ;) imprezkq odbyla sie jak zwykle w Amnezji bylo full ludzi swietna atmosferka byly tance łzy smiech...wracajac myslami do dnia kiedy przyszla "S" i zakomunikowala nam ze za klika dni opusci nasza grupe i przejmie nas po niej Justyna -łzy naplynely mi do oczu, z "S" bylam bardzo zzyta z reszta czytajac mojego bloga mozna to wywnioskowac. lzy plynely nie dlatego ze to Justyna mila zostac nasza nowa szefowa bo teraz stwierdzam ze w tej roli naprawde swietnie sobie poradzila, lzy to byl zal ze odchodzi "S". wczoraj nadszedl czas by pozegnac Justynke....chce jej podziekowac za wsparcie, za wyrozumialosc, pomoc, za szalone imprezy za zle i oczywiscie te dobre chwile!!!!!!!!!!!wielkie dzieki!!!!!!!!!!!napewno o Tobie nie zapomnimy :)
    w ostatnim czasie duzo sie dzialo....zaskoczyla mnie wczoraj rowniez i "S"-ciesze sie niezmiernie !!!!!a i moje zycie przewracacie do gory nogami raz w jedn araz w druga strone.....zobaczymy...hehe zawsze jak to pisze to pozniej sie wszystko pieprzy...no coz...pech
    October 01

    intymnie z jesienia....

    to moja ukochana pora roku ktora jest niezwykle interesujaca , wraz ze swoim przyjsciem niesie ze soba tyle magicznych doznań....ukojenie, wyciszenie, taką chec odbicia sie od ziemi i potrzebe ogladania jej z gory....wieczorne spacery....chlod i siarczyste powietrze, zmuszaja zeby ubrac sie cieplo...plaszcz, szal....uszy domagaja sie dzwiekow ktore porywaja dusze, oczy jak oszalale szukaja zapisanych stron dobrej ksiazki ....za dnia marzeniem jest spoczynek w fotelu pod cieplym kocem popijajac goraca czekolade .....jesien choc zimna szara i mokra jest cieplym plastrem na moje serce...otulam cialo chlodem ktory tak rozpala dusze ... pozwalam tym chlodnym połomieniom przeniakac moje cale cialo bezkarnie..drazniac chlodnym goracem najczulsze jego czesci....co za szalencze uczucie....
    jednak jest tez w jesieni cos niebezpiecznego.....trzeba nauczyc sie z nia współzyć ...tak naprawde ona daje Ci wszystko tylko ty musisz wiedziec kiedy,ile i jak ja brac ....nie mozesz od razu tak zachlannie brac wszystkiego na raz  i wyssysac jej do dna...musisz czerpac stopniowo czesto z uczuciem niedosytu i paranoicznego glodu tak by nigdy nie byc pelnym a wiecznie marzyc o sytosci ktora moze Ci dac .....tak  by chciec sie zatopic w calej jej rozkoszy.....
    pamietaj ze gdy pewnego razu przjdzie do ciebie po wielu gorocych chlodem nocy i a Ciebie przeniknie pustka ,cisza i lek ....musisz wiedziec ze ostanim razem wzieles ja zbyt zachlannie a ona przyszla teraz tylko po to  zebys zroumial i nauczyl sie brac ja na nowo tak jak ona chce byc brana..tak by dawkujac Twoje doznania  mogl ja posiadac kazdego dnia ....Twoja jesien....
    September 23

    swiat w 3D

    dzis bylam w pracy na 7 .ledwo sie dobudzilam. wczoraj na 14. jak ja to okreslam-zlota zmiana. w pracy bylo duzo smiechu...ja znowu nic nie robilam bo dalej program na ktorym mam pracowac nie dziala tak jak powinien. z dnia na dzien jest coraz wieksza lipa!!!! juz mi sie nie chce na ten temat myslec a nawet tam przychodzic...gdyby nie ludzie to....ogolnie jest do dupy i to tylko kwestia czasu kiedy dadza nam wypowiedzenia.byl tez na szczescie mily akcent dnia. po pracy chyba w 10 osob poszlismy do kina na "Oszukac Przeznaczenie 4" w trojwymiarze . film jak to zwykle bywa przy kolejnych czesciach do przewidzenia i momentami nudny ale efekty swietne...nie raz dostalam srubokretm w glowe;) bylo naprawde smiechowo:) po kinie poszlismy na chwile do Amnezji bo tam dzis dzial techniczny robil w sumie pozegnanie swojego projektu. bylo nawet sporo ludzi ale nie mam zbytnio sily dzis wiec tylko jeden drink i myk do domku.hahaha wlasnie na tvn leci "Oszukac Przeznaczenie 2" co za zbieg okolicznosci;) naogladam sie glupot a pozniej bede miala jakies sny horrorowate w nocy;) oby nie:)
    czekam na przesylke z kolejnymi czesciami "Sagi o Ludziach Lodu" nie mam juz co czytac przed snem i srednio sie z tym czuje....dziwnie mi sie spi bez przeczytania chocby kilku stron ksiazki...jutro do pracy na 14 -pospie wiec sobie troche dluzej...zmykam z neta dosc komputera na dzis :)