Madziek's profileMadziek i jej życie.... PhotosBlogListsMore Tools Help

Blog


    September 29

    to bylo tak troszeczku meczace :)

    w pracy ciezko mnoooostwo pracy i stresu zachcialo sie szefowej nas podsluchiwac:/ jak zwykle pikawka bila jak szalona....bila i bila ale jakos mnie ominelo...pewnie do jutra :/ nie lubie tego....pozniej spacerek z Karolem do Tesco na male dzieciakowe smieszne ale ciezkie zakupy....uklon w strone Karola bo dzielnie sobie poradzil z ciezarem a ja wspieralam obok duchowo:) ciesze sie ze go zobaczylam bo jest taki wesolowo smiechowy:)pozniej zaczela sie zabawa hehe grzebalam sie z tymi zakupami do 20...a jeszcze pozniej poszlam na pogaduchy do sasiadki i pogadaly my za wszystkie czasy:) stanelam na wage i jestem zadowolona :))) nawet nie wiedzialam ze jest tak dobrze:) jeszcze tylko troszke a pozniej to utrzymac:)) hehe juz niewiele do szczescia potrzeba:)) juuuuupiii:)
    September 28

    ten tydzien uwazam za udany

    wlasnie wrocilam z niedzielnego spacerku...jest fajnie...i jutro bedzie fajnie:) dzis leniuchowalam sobie caly dzionek... pozniej ten spacerek po lesie...sporo ludzi wybralo sie na spacer w to niedzielne popoludnie...ale nie dziwie sie bo pogoda byla piekna:) jutro to chyba na rowerek pojde wieczorkiem:) przydalo by sie bo juz tak dawno nie jezdzilam....tak to dobry pomysl...zmykam na kolacyjke i cieplusia herbatke :)

    TO TY??? CUDOWNY WIECZÓR :)))

    CZEKALAM CZEKALAM I CZEKALAM na ten wieczor ... az przyszedl:) i byl cudowny .... nie potrafie tego opisac:) po prostu bylo swietnie...moze niedlugo sami zrozumiecie...moze sie pomyle....poki co jestem szczesliwa:) bylam w Szafie i w 15-stce i byloooo :) i niech to trwa :) zostawiam tu piosenke ktora teraz dla mnie duuuzo znaczy :) no to buziole lece spacku :) buuuuziole -moja jesień:))
    September 26

    5 urodziny firmy...

    z okazji 5 urodzin zycze mojej firmie wszystkiego naj bo jak moja firma bedzie miala sie dobrze to i u mnie bedzie swietnie:)))to by bylo na tyle ze skromych zyczen od serca :))
    urodziny firmy wypadly w piatek -koniec tygodnia wiec bylam dzis zmeczona po tygodniu pracy...jak oceniam ten dzien ? bez rewelacji...dzien zakrecony ,zamieszanie i jakies takie nie wiem mieszane uczucia, byly upominki tort bony ma rozne rzeczy wiec chyba zle nie bylo... szefostwo sie wlasnie bawi...nie istotne... zrobilam sobie rowniez zdjecia z pracowymi koleszkami hehehe to bylo dopiero brechowe ale najfajniejsza w tym dniu byla swiadomosc ze to koniec tygodnia i mysl ze mam dwa dni wolnego:) i ze jutro jest sobota i ze jutro jest swietny wieczor:))) to wszystko sprawia ze usmiecham sie od ucha do ucha....i niech ten usmiech zostanie jak najdluzej:))
    September 25

    z uśmiechem na twarzy

    zasne ... kazdy wieczor jest jeszcze bardziej radosny od poprzedniego :) jak to możliwe? czekam na jutro....choc jutro wieczor zacznie sie dopiero po przyjsciu z pracy ... pozno ale warto czekac:) dzis w pracy bylo ok...tak w sumie normalnie i pracowo...jutro ostatni dzien tygodnia ostatni dzien pracowy...5 urodziny firmy...ale nie o tym teraz rozmyslam...jest duzo wazniejszych rzeczy na przyklad zastanawia mnie czy jutro o 7.10 bedzie w tunelu pod ulica w parku taki sam blask slonca jak wczoraj???? nie wiem...i sie nie dowiem a co gorsza nie zobacze go ... ale jutro dzien leniuchowy ...  no nie do konca ...ale jutro do pracy na 12.30 a co za tym idzie dluuusze spiochowanie:) do juterka ...
    September 24

    w stronę słońca....

    krok po kroczku i robi się coraz jasniej....choc dla niektorych jesien to szara i ponura pora roku...dla mnie jesien jest czasem wielkiego pozytywnego nastawienia...dzisiaj wstalam 5.50 choc zaspana usmiechnieta...a pozniej ta droga do pracy...hmm sluchawki w uszach , ulubiona muzyka , na drzewach juz lekko pożółkłe liscie i najwazniejsze....przez te liscie tak silnie przebijaly sie promienie slonca ktore ogrzewaly policzki zimne od rannego chlodu...i jak w taka pogode mozna jechac autobusem? w taka pogode moja droga do pracy moglaby liczyc kilometry:) cudowne uczucie...w pracy nienajgorzej...choc czulam ze jakosc mojej pracy juz byla nieco slabsza niz wczoraj ale jutro wracam do pracy nad swoimi wynikami....ale kolejne mile zaskoczenie -cieszy bardzo. wyszlam z pracy w swietnym nastroju...pozniej spotkanie z marta...i nareszcie wedlug mnie udane zakupy-jupiiiii...pozniej zmeczona ale szczesliwa wrocilam do domu i tu sie radosc zatrzymala..cos sie dzieje niedobrego i czuje ze nic dobrego z tego nie bedzie skoro jest jak jest...ale pozniej gdy juz zamknelam sie sama w pokoju i oddalilam od tego wszystkiego mysli powocil spokoj...ktos mi tez w tym wszystkim pomogl...i chocny nie wiem co mialo byc wielkie dzieki za to. buuuziolki bo w moim zyciu jest coraz bardziej ok:)
    September 23

    trochę o pracy i o moim pozytywie

    dzis humore swietny od rana:) do pracy mialam na 14 i na poprawienie humorku pierwsza informacja ktora rozweselila mnie jeszcze bardziej szefowa mi przekazala ze WRACA MÓJ KREJZOL OLIVEK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nareszcie i uffff tesknilam bardzo! kontakt caly czas byl przez te kilka miesiecy i nawet byla ostanio u mnie na kawce ale siedziec kolo krejzola to dopiero jest szalenstwo :) strasznie sie ciesze!!!! dozobaczyska zielony pedzlu :) pozniej sie troszke zdenerwowalam zrobilam analize swoich wynikow pracy i sie zalamalam...wszedzie zle ... Zlotuszak powiedziala szefowej zeby ze mna pogadala i szefowa jak za starych czasow wziela na rozmowe motywujaca do dzialania :) sama postanowilam sie troszke podreperowac ale taka rozmowa to dodatkowa sila...chce sama zobaczyc co ztego bedzie ... oczywiscie moze nie bedzie od razu widac jakis radykalnych zmian ale gorzej chyba tez nie bedzie-mam nadzieje...pozniej humorek juz spowrotem wrocil do tego z rana i tak jest do teraz:) hmm pikny dzien dzis nawet taki pamietny...duzo w nich pozytywnych wibracji...:))))) jutro na 7.30 wiec popoludnie moje:)spijcie smacznie ja zaraz tez ide lulu:)chce sie żyć:)))
    September 22

    rozpoczynamy kolejny tydz pracy

    to byl fajny leniuchowy weekend...odpoczywalam i odpoczywalam....wczoraj rano przyjechali rodzice a pozniej ten obiadek hehehehe w sumie wszystko wyszlo ok podobne charaktery i poglady...czyli ogolnie na plus. najadlam sie wczoraj tyle ciasta ze wieczorem ledwo co sie ruszalam ... ale bylo warto bo ciasta byly pyszniutkie:)) do tego z 6 herbat i kawa ...ojjj leniuchowo...ale w pracy zrzuce mam nadzieje to co przybylo w te dwa dni:)|wszystko poki co jest piknie...jestem jakas zadowolona moze dlatego ze mialam duzo czasu zeby wszystko przyswoic:) dzis na 14 do pracy wiec bede przed 23 w domu buzka ide na sniadanko
    September 20

    jupi jupi jupi.....

    jestem zadowolona choc zmeczona praca, choc nie dokonca jest jak chcialabym zeby bylo-wiecie o co chodzi....eeeeeee tam....sa tez rzeczy ktore mnie bardzo ciesza :))) zaraz ide wypic kawke a pozniej czeka nas wielkie sprzatanie z bratem....rodzice jutro orzyjazdzaja i robia wizytacje he he he...pozniej do sklepu bo mama chce sprobowac mojej salatki wiec trzeba sie zaopatrzec w skladniki:) mam nadzieje ze mama upiecze pyszotne ciasto :) mniami....wczoraj bylam na malych baletch w Impulsie, Sowie i 22...taki maly maraton ... bylo w sume fajnie ... na szczescie nie pilam duzo i dzis wstalam jak nowonarodzona :) wczoraj bylo symbolicznie... phi jest piknie piknie piknie :)
    September 17

    dzis krotko bo spiaco..

    glupawka z rana w pracy w sumie fajnie... jest po co zyc...jeszcze tylko druga polowka i damy rade....ale i na to wierze ze niedlugo przyjdzie czas...nie mysle o tym poki co...ide lulu bo jestem juz zmeczona jutro 12.30 do 20.30 moze jakos przemecze a pozniej piatek i juz z gorki...jeszcze tylko przed snem szklanka soku pomaranczowego i dooobranoc.
    September 16

    ponad 5000 tyś i dziś było jak dawniej :)

    dzis w pracy bylam na 9 do 17 he he otwieralam i zamykalam drzwi z Arkiem :) przytargalam do pracy sałatke z kurczakiem...mam nadzieje ze nie ma nikt po niej zadnych efektow ubocznych:) hehe jak na debiut mysle ze i tak zle nie bylo:) hmm w pracy bylo ok od poczatku do konca jak kiedys duzo smiechu i zartow:)) ehh tesknilam za tymi czasmi:) jutro robie probny dzien odzysku ...zobaczymy jak mi pojdzie:) minimum 2 próby-dam rade????....ale przynajmniej sie postaram.  bedzie pieknie ...czuje to...mimo ze zimno na dworze :) moja jesien moja jesien:))  jutro na 14 do 22... wiec sie wyspie :) dzis liczba odwiedzin mojego bloga wynosi w tej chwili 5009 :) niedlugo stuknie roczek mojego blogowania a wy jednak dalej tu zagladacie...niesamowite ... jak zwykle z okazji przekroczenia kolejnego tysiaca stokrotne dzieki :) a teraz cos z dzieciecych lat... na blogu umieszczam kawalek ktory kojarze z czasow kIdy bylam malym berbeciem , niczym sie nie przejmowalam i mialam swoj maly bajkowy magiczny swiat  a na kazde ruszajace sie zwierzatko mowilam bubu...chyba kazdy kiedys mial taki czas w swoim zyciu ze liczyly sie tylko misie i lalki :) w moim przypadku MISIE :) POSLUCHAJCIE TEGO KAWAŁKA-PAMIĘTACIE??? :) BUZKA
    September 15

    jest mi dziś już troszke weselej :)

    dzis w pracy hmm... porannie bo mialam na 7.30 wiec trzeba bylo rano wstac i bylam taaaaka niewyspana ze jadna kawka to bylo malo...humorek byl calkiem calkiem....mialam malutkie wrazenie ze z szefowa tez juz troszke inaczej , na lepiej. nie wiem.  pozniej cudownie mi sie rozmawialo z pewna babcia-klientem-he he he a moze raczej sluchalo jej krzykow i mialam niezly ubaw z tego :) zreszta nie tylko ja :) po pracy Filonek podrzucil mnie do domku...fajowo bo troszku by mi dzis bylo zimno po drodze a tak nie dosc ze szybciej to cieplej i w milym towarzystwie:) po powrocie do domku troszke odpoczelam ogladalam kolarstwo w tv dzis byl odcinek ktory konczyl sie akurat w Olsztynie. a wieczorkiem wybralam sie do naszej alfy w pogoni za śpioszkami....teraz albo nigdy pomyslalam ... zreszta jakbym nie kupila to mama by mnie ubila bo juz mi przypomina o tym od miesiaca:/ i sie zaczeloooo....tyle tych ciuszkow wszystko takie malutkie a ja zielonego pojecia na ten temat....jedyne informacje jakie mialam to to ze to 3 miesieczny chlopczyk he he...wzielam na pomocnika Piotrka ale na pytanie Popatrz, to bedzie dobre?? ?Jak duze jest trzymiesieczne dziecko ?? Piotrek odpowiada "Nie wiem , no małe chyba" :)) wiec i ja i Piotrek stalismy w sklepie jak te mośki:) probowalam sie dodzwonic do mamy ale na wiosce jak zwykle brak zasiegu dal sie we znaki....pozniej tel to Zlotuszaka-ale zapomnialam ze zmienila dzis karte :/ wiec zostala szefowa o ktorej pomyslalam ze na bank musi wiedziec...poszlam za rada "S" i kupilam rozmiar 74 niebieskie misiowate spioszki..tata jak je zobaczyl to sie zaczal smiac i powiedzial ze swietne rzeczy robia teraz dla malych bobo..i tu sie z nim zgodze:) sliczne sa takie malusie ciuszki:)) po przyjsciu z dosc dlugiej wizyty w sklepie wzielam sie za robienie salatki z kurczakiem ,ktora nawet jak poczytacie wpisy z Wielkanocy 2008 robie wlasnie od tamtego czasu....ale dzis zakasalam rekawy i wzielam sie do roboty...nie wiem czy jest dobra bo jej nie probowalam, brat zjadl i powiedzial ze jemu smakuje...wiec postanowilam juz nie doprawiac...nigdy nic nie probuje jak robie...sama nie wiem czemu...zawsze dopiero pozniej ...a tym razem pozniej bedzie jutro. zmylam naczynia i padam ze zmeczenia...zaraz sie klade lulu bo jutro mam na rano znowu wiec bedzie trzeba sie jakos podniesc z łożka.....a tek tego nie lubie ....wrrrr no coz ale mus to mus :/ branocka :*
    September 14

    od jutra czas zaczac...

    czas wziasc sie za siebie... od jutra zaczynam..cwiczenia i odpowiednie odzywianie....hmm czas zrzucic kilka kilogramow przydalo by sie tak ze 4 i bylabym happy...daje sobie miesiac na 4 kg kupuje jutro dreski jakies i czas sie zapisac na silownie:)  dam rade .... trzymajcie kciuki:)) aaaa po jutrze zapisuje sie na prawko...wrr o zgrozo .. jak widze jezdzace L-ki po ulicach to az mnie przechodza ciarki ....boje sie ale mam nadzieje ze sobie poradze. czas zaczac nowe zycie i rzucic w cholere wszystkie wczesniejsze niepowodzenia z roznych dziedzin zycia....a teraz sie troszke pohorroryzuje... obejrze film "Nieznajomi"...troszke juz ciemno-znowu bede ogladala film przez palce :P
    September 13

    a dzis bylam na pakupkach...

    dzis dzien mijal spokojnie ... odpoczywalam po tyg pracy .. i tak siedzac w fotelu dostalam sms od Olivka ze jest w Olsztynie...nie widzialam juz jej ze 3 miesiace...bardzo lubie tego krejzola...zaprosilam ja na kawkie...i przyjechala do MAdziuli...posiedziala ze dwie godzinki i pogadaly my za wszystkie czasy:) brakowalo mi tego! bardzo bym chciala zeby wrocila ..byloby jak kiedys :)pozniej pojechalam na zakupy i nareszcie kupilam patelnie tefala bo juz ta nasza stara doprowadzala mnie do furii ...nareszcie jajecznica to jajecznica i pojawila sie radosc smazenia a nie zdrapywanie polowy potrawy z patelni :) dokupilam tez glosniki do lapa i jestem zadowolona....drugi komp ma brzmienie bo jest podlaczony do kolumn i zawsze jak ogladalismy film na lapie to trzeba bylo podlaczac glosniki....teraz moj lapik doczekal sie wlasnych...miodzio :)) troszku radosci dzis bylo i powodow do usmiechu...pozniej Marta wyslala mi smsa , ustawilysmy sie na piwko...troszke pogadalysmy...tak jak za starych dobrych...ten dzien moge zaliczyc do udanych a takich dni ostatnio bardzo malo...tylko jeszcze raz musze powiedzieć papa .... zatem zegnaj ... nie bede plakac-coz przyznam sie bez bicia...branoc
    September 12

    to tylko bańka

    dzis bylam w pracy i choc wczoraj przez chwile wydawalo sie ze jest jak dawniej..dzisiejszy dzien pokazal ze sie mylilam...czas sie z tym pogodzic...dzis dzien pracowy zlecial szybko...szefowy Arek umilal czas pogaduchami na fajce:) bardzo go lubie -jest naprawde swietnym kumplem ktoremu nie boje sie nic powiedziec...l w ostatnim czasie kiedy nastroj wisielczy pomaga mi bardzo bardzo, bo zawsze potrafil mnie rozsmieszyc!!! wielkie dzieki bo to teraz jest dla mnie naprawde wazne!!!! po prostu jesli do reszty strace przyjazn to sobie z tym nie poradze... nie chce juz  czuc tego uczucia samotnosci - nie takiej damsko meskiej, nie braku milosci-choc i to juz mnie przytlacza....ale jesli tego nie ma teraz , to nie chce zostac sama, bez przyjaciol, nie chce stracic wiary w jedyna rzecz ktora powoduje ze czuje sie szczesliwa....buzka
    September 11

    URODZINY SZEFOWEJ....

    dziwnie bylo na samym poczatku -dalej to samo, ciezko mi w to uwierzyc...pozniej bylo juz troszke lepiej , widac bylo dobry humor "S" spowodowany urodzinami -choc skromnie nie wspomniala o nich ani slowem....po godzinie 14 jak cala grupa juz byla na swoich zmianach wreczylismy szefowej prezent od calej grupy....mam nadzieje ze ten upominek sie spodobal...Arek i chlopaki z szefostwa tyz sie postarali i kupili "S" zajefajne słoneczniki....wieczorkiem poszlismy do Amnezji -tym razem malo nas bylo , byla z nami "S" wypilismy jej zdrowko , zaspiewalismy 100 lat, pozniej szefowa pojechala do domu juz nieco zmeczona no i ile mozna wypic soczkow jednego wieczoru, wtedy poczulam ze jest jak kiedys tak jak zapamietalam te fajne i smieszne pogaduchy i humorek sie nieco poprawil choc gdzies jeszcze czuc bylo ta dziwnosc ktora mnie tak smuci bo nie potrafie sobie tego w zaden racjonalny sposob wytlumczyc skad taka zmiana - Fasolek>?...pozniej czesc osob pojechalo do Impula na balety czesc wrocila do domu a ja bylam w tej drugiej czesci...wrocilam do domu -od jakiegos czasu humor mam nie bardzo, nie mialam ochoty na zabawe...chyba bym tylko sama siebie wtedy oszukiwala ze jest ok.
     
    FOR "S" Z OKAZJI URODZIN
     
    Zycze Ci  wszystkiego najlepszego z okazji urodzin:
    zycze Ci duzo szczescia, miłosci , duzo usmiechu na twarzy,
    tego zeby kazdy kolejny dzien byl jeszcze bardziej udany niz poprzedni,
    zycze Ci duzo pieniazkow bo choc mowi sie ze szczecia nie daja -bardzo ułatwiaja zycie,
    zycze Ci w szczegolnosci duuuzo zdrowka - przyda sie Wam obojgu
    zycze Ci zeby Fasolek rosl bezproblemowo i spokojnie,
    zebys zawsze i w kazdej chwili mogla liczyc na rodzine i przyjaciol
    zycze Ci zadowolenia z pracy , satysfakcji z tego co robisz...
    życze Ci spelnienia marzen...
    100 lat w tym szczegolnym dniu...
     
    September 10

    sumtno znowu..coraz bardziej

    hmm ten dzien w pracy byl do dupy na samym poczatku w sumie sluszny opierdziel-pozniej ten beznadziejny humor ciagnal sie do konca mojej pracy... do tego cholerny bol glowy, chyba to juz od tego wszystkiego...po prostu nie wiem co sie stalo ale sie stalo i nikt mi nie wmowi ze jest inaczej...wiem jedno ze wykancza mnie to psychicznie, ciezko skupic sie na pracy jak tak smutno
    September 09

    bez zmian...zmian bez

    nie bede dzis wiele pisala ... nie ma o czym...praca 14-22... bez zmian...jutro tez na 14 ale musze wstac rano mam kilka spraw do zalatwienia... mam nadzieje ze sie wyrobie przed praca...zreszta co ja pisze...muszę...nie mam wyjscia...to bedzie dosc intensywny tydzien...byle do weekendu zeby nie wnikac i nie myslec dzis przez moment mi sie to udalo i chyba wiem dlaczego , zmiana popoludniowa w sam raz...szczegolnie jak sie wychodzi na papierosa i gdy ciemno na dworze gdzies w oddali pedza swiatla samochodow , w 10 pietrowych wiezowcach widac porozrzucane po roznych pietrach jasne okienka, nad ulicami rozswietlone latarnie ktore jak co wieczor obserwuja ruch uliczny-cudowna chwila na zadume na oderwanie sie od wszystkiego-pozostajesz tylko ty i otaczajace cie dookola migoczace swiatelka dajace odrobine swobody ...branocka....
    September 08

    "gdzie oni są??ci wszyscy moi ..... zabrakło ich..."

    ...choć zawsze bylo ich niewielu" nic dodać nic ujać...ciezko jakos tak teraz ... coz kiedys ktos powidzial ze pewne rzeczy do ciebie wracaja....te dobre i te zle ...jak fala...moze tak jest i teraz..nie wiem -wszystko na to wskazuje...jednak nie zamierzam na nikim nic wymuszac...przeciez to wszystko ma byc szczere i prawdziwe...jedno wiem...latwo mi teraz nie jest ale trzeba isc dalej....
    wyplaty na koncie brak...hmm bo ten moj bank zawsze jakis taki opozniony....jutro do pracy na 14-nie wiem jak to bedzie...tak czy siak bedzie trudno tylko teraz sama nie wiem co jest dla mnie lepsze...CISZA I SPOKOJ...byle by tylko nie dac zrobicsie w bambuko...juz nie.
    Wszystkiego Najlepszego Marta (Dobry Duszek) dzis jest Twoj dzien z okazji urodzin zycze Ci spelnienia marzen...100 lat!!!! i tu kilka słow do Ciebie... roznie to bywalo miedzy nami w tej naszej przyjazni raz lepiej raz gorzej...nigdy nie zapomne tego co dla mnie zrobilas , jakim bylas dla mnie ogromnym wsparciem-jak siostra, ktora zawsze chcialam miec...nigdy nie zapomne ze gdyby nie Ty byloby cicho {"To, co mnie obecnie spotkało, nie było dziełem przypadku; przeciwnie, widoczną dla mnie jest rzeczą, że umrzeć i uwolnić się od trosk życia za lepsze dla mnie sądzono Dlatego właśnie owo Dajmonion, ów głos wieszczy nie stawił mi nigdzie oporu.... "}(Ty wiesz o czym pisze)...tego ile razem przezylysmy, mnostwo smiechu , lez, wzruszen, pomocy, imprez, klotni...to wszystko jest gleboko zapisane w moim sercu...ja nie zapominam! przykro mi ze niestety tak sie to wszystko potoczylo...ale uwierz-nie zapomne! dziekuje za wszystko i mam nadzieje ze kiedys zrozumiesz...przepraszam!! naprawde z calego serca zycze Ci wszystkiego dobrego! NPNP !!!!
     
    Pospolity przyjaciel nigdy nie widział Twojego płaczu.
    Prawdziwy przyjaciel ma ramiona przemokłe Twoimi łzami.
     
    Jeśli któregoś dnia poczujesz, że chce Ci się płakać. Zadzwoń do mnie...
    Nie obiecuję, że Cię rozbawię, ale mogę płakać razem z Tobą...
    Jeśli któregoś dnia zapragniesz uciec, nie bój się do mnie zadzwonić...
    Nie obiecuję, że Cię zatrzymam, ale mogę pobiec z Tobą...
    Jeśli któregoś dnia nie będziesz chciał nikogo słuchać. Zadzwoń do mnie....
    Obiecuję być wtedy z Tobą i obiecuję być cicho...
    Ale jeśli któregoś dnia zadzwonisz i nikt nie odbierze...
    Przybiegnij do mnie bardzo szybko. Mogę Cię wtedy potrzebować...
     
    September 07

    było słońce pada deszcz...tanecznie :))

    pogoda dzis kaprysna. najpierw letnie sloneczko teraz letni deszcz-pisze letni bo nie wyglada on na jesienna deszczowa szaruge... staram sie odpoczywac... dzis chyba kolejny spacer po parku jesli tylko przestanie padac...a tak wogole to najchetniej bym wyciagnela rower i sobie pojezdzila...ale juz dzis sobie daruje...a z innej beczki ciesze sie ze M.Mroczek i E.Herbuś swoim rewelacyjnym tancem wywalczyli I miejsce w Eurovision Dance Contest 2008 cudowne prowadzenie, rewelacyjny wyglad, sympatyczne osobowości, niesamowita muzyka, znakomita choreografia:))) kto nie ogladał warto zajrzeć na stronę http://pl.youtube.com/watch?v=XBKv16Fq--4&feature=related . a w nawiazaniu do tanca pokaze Wam według mnie najlepszy uklad taneczny w 2 edycji You Can Dance w wykonaniu Kryspina i Justyny ... modern jazz do piosenki Kelly Clarkson "Addicted" http://pl.youtube.com/watch?v=C5-aaejNwS0 . hmm takie wykonania ciesza oko i zapieraja dech w piersiach:)