Madziek's profileMadziek i jej życie.... PhotosBlogListsMore ![]() | Help |
|
August 31 to już ostatni dzień sierpnia...ostatni dzień sierpnia, potocznie nawet koniec lata, jutro znowu ulice zapelnia sie uczniami....w koncu bedzie to rozpoczecie roku szkolnego.... zaraz zmykam do pracy jak do w poniedzialki zawsze bywa na godzine 14...w sobote bylam w pracy do 17 a pozniej pojechalam na umowiona wizyte do laryngologa. dostalam skierowanie do szpitala na wyciecie migdalkow trzeba sie jak najszybciej zapisac boi tak zabiegi sa juz umawiane na styczen i luty.zapisze sie a pozniej zobaczymy jak to bedzie. pozniej zrobilam zakupy a po powrocie do domu zrobilam kurczaka ze smazonym ryzem i warzywami. Nastepnie razem z Marta pojechalysmy do mojego brata i jego zony odpowiadajac na ich sobotnio-wieczorowe zaproszenie...tam troche pogadalismy, wypilismy po dwa pifka i cos okolo polnocy pojechalysmy taksowka z MArta na starowke potanczyc. wyladowalysmy w Impulsie a tam dzialy sie smieszne rzeczy hahaha ,to byl jeden z dziwno smiechwych wieczorow na starowce...czasem mam wrazenie ze ludzie sami sa kosmitami ;) niedziela to leniuchowanie, czytanie ksiazki, film, Kubica w tv i wieczorem przyjazd taty "kontrola" hahaha...dzis juz znowu pojechal na wies:) mam nadzieje ze szybko mi zleci czas w pracy i nie bedzie zadnej lipy i ogolnie dzien bez zadnych niespodzianek. uwaga ogladalam film-wyciskacz lez dla pań ale i dobry film dla panow ktorzy maja w sobie odrobine romantyzmu...tytul filmu "Pamiętnik" lub z ang. "Notebook"....polecam jest naprawde dobry....ehhh to byly czasy ze ludzie potrafili kochac... August 27 w oczekiwaniu na zamówione książki...i coś optymistycznego w oczekiwaniu na ksiazki ktore zamowilam na allegro wzielam sie za czytanie Stephen'a Kinga "Wszystko jest wzgledne.14 mrocznych opowiesci" po kilku stronach zapowiada sie calkiem niezle, dzis drugi dzien wolnego, obudzil mnie dzwiek domofonu....moze przyszly ksiazki ale nie bylam wstanie sie podniesc zeby to sprawdzic...teraz czekam na wizyte u lekarza ktora jest zapisana na 12.30 to gardlo ...ehhh...w miedzyczasie podjadam sniadanko....razowy chlebek, ziolowy serek almette , pomidorek i herbatka z miodkiem...od kilku dni tylko z miodkiem z racji problemow zdrowotnych ...dzis przynajmniej bezposrednio po obudzeniu humorek jest nieco lepszy, moze to za sprawa osob z wirtualnego swiata...mimo w sumie dwoch roznych postaw ...kazda miala na celu moje dobro:) dzieki wielkie za wsparcie... jestem powizycie u lekarza...dostalam skierowanie do poradni laryngologicznej....teraz musze sie tam zapisac i ustalic termin tonsillectomii....a pozniej przygotowywac sie fizycznie i psychicznie....badania krwi,szczepionki przeciw WZW-przynajmniej taka mam nadzieje i o to sie bede starala zeby miec ten zabieg pod narkoza....nie wiem czy sie zdecyduje jesli bedzie mialo to byc znieczulenie miejscowe....nie ukrywam ze sie boje, rozne sa opinie na temt usuwania migdalkow....sam zabieg z tego co zdarzylam sie o nim naczytac to cos okropnego , juz nie wspomne jak bardzo ciezko czlowiek po nim dochodzi do siebie....ehhh zobaczymy jeszcze co przyniesie konsultacja ze specjalista .... jade zaraz po kolezanke do pracy zeby ja zawiesc do lekarza...jak widac nie tylko ja mam problemy ze zdrowiem .... no i jestem juz wieczorkiem....pojechalam po kumpele..pierwszy raz w zyciu mialm doczynienia z karetka po drodze....troszke sie zestresowalam ale zjechalam do boczku i karetka bezproblemu pojechala dalej...pozniej juz tym razem nie moja wizyta u lekarza, zakupy...slodkosci i takie tam:) a jeszcze pozniej podroz do Nikielkowa , molej wioseczki tuz kolo Olsztyna i pogaduchy z Aska, jedzonko....a najlepsza z tego wszystkiego na zakonczenie wieczoru byla przejzadzka Aski moim samochodkiem hahahahaha.....nie pamietam kiedy sie tak smialam zebym nie mogla oddychac i az mnie szczeka bolala ze smiechu :) ryczalysmy ze smiechu...ona za kolkiem ja obok....bo moja niunia tak szybciutko potrafi jechac....szalona bestia:) tekst wieczoru "masz plyn do spryskiwaczy.?mam . psik posik....po chwili...czemu nie mowilas ze ci wycieraczki nie zbieraja...? bo pytalas czy mam plyn ;) " hahahahha dobre przyszly moje ksiazeczki...mam je w domku wiec dzis kolejna dluuuuga nioc porzede mna ....jupiiii :) August 26 troszke rozmyslan... ...kiedys ktos powiedzial ze jestem dobrym obserwatorem...nie wiem czy to dobrze czy zle...ja sama osobiscie uwazam ze swietnie czytam ludzi....ich intencje zamiary nastroj....hmm z jednej strony dobre z drugiej czasem bylo by lepiej nie wiedziec... nie rozumiem jednak swojego zachowania....nie rozumiem dlaczego skoro czuje sie ostatnio jak zabawka ktora sie znudzila staram sie o tym nie myslec i udawac ze nic takiego nie ma miejsca...czemu oszukuje sie skoro wiem jak jest naprawde???czemu dalej chce pomagac?wspierac? czemu 24 na dobe jestem w stanie isc by komus pomoc chocby z blachego powodu, czemu mimio tego ze dostaje 100 razy po tylku ide zeby dostac po raz kolejny???czemu cigle wierze ze kiedys swiat bedzie taki jakim widze go ja...dobry ...pelen przyjazni , milosci, szczerosci, zaufania...ostatnio coraz czaesciej lapie sie na tym ze nie chce mi sie juz walczyc o to czego nigdy nie bedzie , co sie nigdy nie zdarzy....ostatnio lapie sie na tym ze chce byc zla dziewczynka ktora we mnie drzemie....ktora codziennie toczy walke z ta dobra ,ktora codziennie ja oslabia i jest coraz blizej zwyciestwa....zastanawiam sie ile jeszcze mam czasu, gdyz zla dziewczynka przedstawia kuszace propozycje ktorym coraz trudniej sie oprzec....jak zwykle z utesknieniem czekam na moja jesień...jest tuż tuż.... z innej beczki ...z zycia codziennego :) buszuje po nocy na necie:) wczoraj nawet kolo 2 w nocy kupilam na allegro 4 tomy ksiazek :) hahahaha jak pisalam wyzej jesien tuz tuz wiec kochane ksiazki beda jej towarzyszem....zastanawiam sie czy nie isc sobie do jakiej policealenej w oczekiwaniu na rok do rozpoczecia studiow...znowu odczuwam glod wiedzy i kultury...uwielbiam kiedy mnie to dopada:) kino tetr koncerty wystawy ksiazki wszystko to bym pozarla:) August 25 powrót do pracy / po urlopiena szczescie z gardlem bylo wczoraj lepiej i nie bolalo tak bardzo....pojechalam do pracy i dziwnie mi bylo sie w to wszystko wkrecic, widze tam duzo zmian ktore poki co mnie nie dotycza...musze isc na szkolenia ktore przerwalam przez L4 wiec poki co spokoj. milo bylo zobaczyc twarze ktorych dawno nie widzialam...wczoraj do konca pracowalam ze Złotuszka i bylo naprawde fajnie...pogadalysmy sobie o wszystkim:) po powrocie do domu kapiel i film...kolejny...juz sama nie wiem co ogladac...ostatnio obejrzalam dwa ...przedwczoraj "Złodziejke" , wczoraj film z plyty ktora przelezala w szafce 2,5 roku zanim doczekala sie bym ja obejrzala....tytul filmu to "Frida" -opowiada o dosc kontrowersyjnej ale jakze silnej wewnetrznie meksykańskiej malarce...po obejrzeniu wsytd mi ze nie tknelam go przez taki kawal czasu...jest naprawde dobry...!!!powrot do pracy przyznam szczerze byl cholernie bolesny....uderzylam sie o kant okna plecami....mam obdarta skore i stuczone plecy...utrudnia mi to spanie lezenie opieranie sie o cos i chodzenie....pozadnie przykropilam ....ale coz to do mnie podobne....dzis znowu na 14 do 22 mam nadzieje ze nie bedzie zle...i ze znajde sobie jakies fajne miejsce do siedzenia wsrod swoich. ostatnio tez rozmyslam o tym co dzieje sie wokol, o zmianach...o tym co widzialam , zaobserwowalam, o tym co czuje , o tym jak jest, o pozytywach i negatywach ....musze to sobie wszystko poukladac... August 23 cosik jest nie tak wczorajsza noc nieprzespana...znowu jestem chora...moje gadrlo to jedna wielka katastrofa....wlasciwie to wogole nie wyzdrowialam ....nigdy cos takiego sie nie zdarzylo zebym przez miesiac miala naprawde powazne problemy z gardlem, migdalami, krtania....najgorzej ze jutro do pracy a tam musze duzo mowic...nie wiem jak to przetrwam....podjelam rowniez bardzo wazna decyzje....mysle ze wyjdzie mi na zdrowko....w tym tygodniu zamierzam sie zapisac na zabieg usuniecia migdalkow...wiec co za tym idzie ... bedzie mnie czekal pobyt w szpitalu....a myslalam ze ten etap mam juz za soba....ale niestety.... cholerka....jest 22 a gardlo masakra ...czuje ze wyladuje znowu na zwolnieniu....ale ja juz mam dosc chorowania juz nie mam sily....jestem oslabiona...wszystko mnie boli i mam wrazenie ze moj organizm ma coraz mniej sily zeby walczyc...ciagle chce mi sie spac, boli mnie wszystko -cale cialo, szyja puchnie a w srodku gardla czuje jakby tam bylo ze 100'C....piecze , boli , parzy, naprawde cos okropnego, nie wiem jak dzis zasne....tabletki przeciwbolowe sie koncza... tesknie juz za ludzmi z pracy ale nie za sama praca...chetnie bym juz sie zobaczyla ze znajomymi i mam nadzieje ze jutro sie uda , choc tak jak mowie, choroba plata mi figle i nie wiem co to jeszcze bedzie... August 20 dobiega końca..czekasz na niego pol roku a mija w mgnieniu oka...urlop...hmm w sumie nie byl taki jaki chcialabym zeby byl...najpierw choroba tuz przed urlopem a pozniej w trakcie...pozniej niewypal z Warchalami...jedyne co bylo udane w tym urlopie to moj wyjazd do babci....zobaczylam sie z dziadkami i mama...odpoczelam...mialam sporo czasu na to zeby pomyslec .... czas spedzony na wsi tak szybko zlecial...bylo naprawde swietnie...przy okazji musze wspomniec ze w ta podroz wybralam sie sama....nie bede ukrywala ze cholernie sie balam ...jazda na trasie...mijanie samochodow z duza predkoscia, wyprzedzanie, roboty na drodze...i do tego brak obycia w takich warunkach....czasem jechalam jak w hipnozie...sparalizowana strachem...ale jakos sie udalo...nie wiem kiedy teraz sie na to zdecyduje....jesli chodzi o chorobe ...nie moge sie wyleczyc....gardlo nie wyglada najlepiej ....boje sie ze dzieje sie cos niedobrego...coraz czesciej boli mnie serce ...i cos juz drugi dzien boli mnie w klatce piersiowej...mam nadzieje ze to tylko jakis nerwobol...bede musiala jeszcze isc na kontrole do lekarza...nastroj tez nie jest najlepszy ... nieuklada to sie ostatnio wszystko tak jakbym tego chciala...nie wiem ile tej wiary jeszcze mi zostalo...nawet mi juz to ciezko ocenic...jutro musze odebrac dowod rejestracyjny...i zastanowic sie co zrobic z ostatnim week urlopu...nie chce mi sie wracac do pracy...bo coraz czesciej czuje ze nie ma do czego...przydaloby sie wsparcie... August 14 półmetek urlopupol urlopu za mna ....spedzony w Olsztynie ale na odpoczywaniu,chorobowo, urodzinowo, spotkaniowo i krejzolowo...wlasnie wrocilam od brata ...pojechalam na herbatke ,chwile posiedzialam pogadalam i wrocilam do domku....cos mnie w gardle drapie , mam nadzieje ze nic sie z tego nie wytworzy bo juz bym tego nie przezyla...i psychicznie i fizycznie...zrobilam sobie herbatke z sokiem mam nadzieje ze to troche przylagodzi te niepokojace sygnaly...mialam jechac na ten week pod namioty ale pogoda nieco sie zmienila i jest chlodno....poza tym nikt z osob ktore pisaly sie na ten wyjazd najwyrazniej nie zamierza sie odezwac wiec pozostaje mi podejrzewac ze z wyjazdu lipa....szkoda tylko ze sie teraz dowiaduje a raczej domyslam bo mglam juz dzis pojechac do babci....czuje sie troche zawiedziona i nie bede ukrywac :( no ale coz ...bywa....wczoraj wpadli do mnie znajomi i zrobilismy male poprawiny urodzin....kulturalnie przy winku i muzyce...jutro wstane zobacze co jest grane i zadecyduje co zrobie z reszta mojego urlopu....tymczasem ide spacku bo dzis jakas zamulona jestem... August 12 =24=heh lat przybywa z kazdym rokiem ....matko ...jak ten czas leci.....strzela w kosciach hahahahaha....mam nadzieje ze uda mi sie dzis spotkac ze znajomymi na miescie ,chociaz na chwile...to jest dla mnie bardzo wazne w tym dniu...lubie kiedy sa wtedy ze mna ...wtedy od razu ten dzien jest jeszcze bardziej kolorowy... wiecej dodam po wspolnym pifku....udalo sie...pojawilo sie kilka osob...moja najulubieńsza szefowa "S" , Aga, Tomuś, Radzik, Michał,Paula, Arek i Madzia :) ciesze sie naprawde bo jak pisalam to dla mnie znaczy naprawde bardzo duzo...skusilam sie na wypicie piwa....mam nadzieje ze moje gardlo zalapalo ze mam urodziny i nie zarzuci focha w postaci dalszego chorubska....wieczor byl bardzo sympatyczny...naprawde udany:) Dziekuję Wszystkim za pamięć,życzenia i prezenty....ciesze sie !!! naprawde ... na szczescie z tego co zaobserwowalam lata leca ale duchem i serduszkiem nie zmieniam sie wcale.... i to sprawia mi ogromna radosc :) Buziaczki dla Was :) August 10 powrot chorobyurlop nie zaczal sie najlepiej , problemy z migdalami daja sie we znaki....kiedy juz myslalam ze wszystko bedzie dobrze ....ze wracam do zdrowia , w niedziele obudzilam sie z napuchnietym gardlem, plakalam z bolu, bolalo mnie gadlo ,szyja, ucho, zeby ....wszystko....bol byl straszny....czulam ze dzieje sie cos naprawde niedobrego...tata nie chcial tez juz czekac do poniedzialku...pojechalismy na pogotowie, dostalam skierowanie do szpitala wojewodz na oddzial laryngologiczny...okazalo sie ze poraz kolejny mam ropnia okolomigdalkowego...tym razem z naciekiem i ropien byl do naciecia skalpelem....nie bolalo az tak bardzo...ale pani doktor powiedziala zebym sie powaznie zastanowila nad wycieciem migdalow bo kiepsko to widzi... dzis bylam na poszerzaniu....niestety trafilam na lekarza ktory nie byl zbyt delikatny i mialam wrazenie ze poszatkowal mnie na wylot....mimo znieczulenia cholrnie bolalo i myslalam ze mu zaraz krzyde zrobie......to bylo okropne...ale po wczorajszym nacieciu jest juz duzo duzo lepiej....jeszcze glos mam zmieniony i bola mnie rany ale juz nie jest zle....mam nadzieje ze szybko wroce juz do zdrowka i bede mogla sie wpelni cieszyc urlopem... August 06 szyberdach...to byl zly dzieńdzis dzien zaczal sie hmm w sumie sama nie wiem jak...moze nawet i dobrze...wczoraj skonczylam czytac ksiazke i dzis juz nie wiedzialam co mam ze soba zrobic:/ trzeba poszukac czegos innego do poczytania....pozniej zaszla na chwile sasiadka Kaska-ucieszylam sie bo dawno nie widzialam nikogo poza tata....choroba na dlugo usiedlila mnie w domu....dzis poszlam z tata przed blok troche pomajsterkowac przy aucie ...glownie chodzilo o poprawkowe szczegoly...ale tu tez zaczal sie horror....jak juz wszystko bylo zrobione jak trzeba i mialam juz zamknac auto i isc do domku...pomyslalam....aaaaaa wsiade sobie i cos mnie podkusilo zeby sobie szyberdach otworzyc....a tu co ??? jak na zlosc cos sie zacielo i ani w jedna ani druga....strasznie sie nameczylismy ale wszystko na marne bo jak sie zacial to sie zacial....pojechalismy do jednego zakladu, pozniej do drugiego, pozniej trzeciego,czwartego i piatego i nikt sie nie chcial podjac roboty bo to by oznaczalo zdjecie calego poszycia z dachy i dlubanie....wiec wrocilismy do domu zmeczeni , zdenerwowani i bezradni...zjedlismy i poszlismy jeszcze raz do auta...cos rozkrecilismy,cos tam zrobilismy i udalo nam sie zasunac szyberdach....dobre i to -przynajmniej mi nie napada do auta...ufff kamien spadl z serca ...w ten sposob stracilismy caly dzisiejszy dzien na jezdzeniu do mechanikow...poza tym nie bede ukrywala ze prywatnie ten dzien byl do dupy....nie chce sie na ten temat zbyt rozpisywac...ale na pewne rzeczy sobie nie pozwole!!!! posciele sobie lozeczko i obejrze dalej "Kochaj i tańcz" a pozniej lulku....jutro mam troche planow .... UWAGA UWAGA!!!!! CZAS NA URLOPPPPP!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! August 04 chorubska ciag dalszy ale...ale jest znaczna poprawa...nareszcie przespalam cala noc...cala , calutka no moze bez tej pobudki o 1 w nocy kiedy to bralam antybiotyk i cwiartowalam go na 3 czesci bo nie wiem kto go wymyslal zeby na chore obrzekniete gardlo gdzie czlowiek ledwo przelyka wlasna sline zapodac antybiotyk wielkosci sporego jajowatego wypuklego guzika...ale nie wazne spalo sie cudnie ... rano wstalam i testowalam gardlo...najpierw fonetyczne ogledziny slynne AAAAAAAAA 3 zdania do siebie i glos juz duzo lepszy ...pozniej zlapalam za szyje ...obrzek pozostal choc chyba tez troche mniejszy a jeszcze pozniej wyskok z lozka do lusterka , latarka i znowu AAAAAAAAA i sa minimalne poprawy. pozniej kontrola w szpitalu ... no moze nie taka kontrola bo znowu igla powedrowala w mojego migdala i polala sie krew....i splynela łza...bolalo mimo znieczulenia, ale lekarz stwierdzil ze bede zyc:) wrocilam do domu i poszlam spac -chyba troche z bolu po tej igle ...ale humorek dzis jest swietny , ciesze sie ze wracam do zdrowia, bo nie mam juz sily siedziec w domu, jedyna dobra strona tego wszystkiego jest to ze zrobilam znaczne postepy w czytaniu ksiazki:) i chyba zaraz rzuce sie na nia ponownie...to nawet dobry pomysl:) August 03 choroby ciag dalszyumieram z dnia na dzien zamiast sie poprawiac jest coraz gorzej....wczoraj w nocy wogole nie spalam...kladlam sie i wstawalam co chwila zerkajac na wiszacy na scianie zegar.....czas wlokl sie w nieskonczonosc ....myslalam ze oszaleje z bolu i bezradnosci...czekalam do rana aby tata zadzwonil i zarejestrowal mnie do lekarza....mam ostre zapalenie migdalków i podejrzenie ropnia okolomigdalkowego:( nikomu tego nie zycze....juz raz to przechodzilam w 2003 roku w czerwcu wtedy skonczylo sie to nacieciem scianki okolomigdalkowej i ulga przyszla w 2 minuty po zabiegu...choc i przed nim wtedy cierpialam okolo tygodnia...dzis udalam sie do rodzinnego, pani doktor tylko zajrzala w gardlo po czym wypowiedziala "oooo jezu" siadla do biurka i wystawila pilne skierowanie do laryngologa...najezdzilam ja sie z tata dzis bo zawsze z takimi rzeczami sa klopoty , nie dosc ze czlowiek cierpi z bolu to odsylaja z jednego miejsca do drugiego....istny obled...ale wreszcie w szpitalu wojewodzkim postanowili mnie przyjac...kiedy nadeszla moja kolej i sidlam na tym zabiegowym fotelu, z jednej strony przelecial mnie strach z drugiej chcialam zeby bylo po wszystkim...dostalam znieczulenie miejscowe , lakarka czyms prysnela w gardlo ze zdretwial mi caly jezyk...po czym wbila dluga gruba gigantyczna igle...okazalo sie ze jest tylko naciek...czyli tworzy sie ropien ale nie jest gotowy do naciecia...babka powiedziala ze migdaly beda do wyciecia jak juz sie wszystko zagoi jutro musze isc znowu moze cos urosnie i bedzie mozna to naciac... jest kiepsko mam szczekoscisk, buzka otwiera mi si moze na 1,5 cm boli jakby ktos rozdzieral ci gardlo na zywca za kazdym razem gdy przelykasz, a juz nie wspomne o jedzeniu,wczoraj wylam jak dzicko siorbiac rosol dzis ryczalam jedzac papke z ziemniakow, teraz jade na ketonalu to jest troche lepiej... nie czuje takiego bolu....jestem na L4 moje szkolenie zakonczylo sie po 3 dniach...ale podobno nie bedzie lipy....pozniej urlop...mam nadzieje ze do tego czasu bedzie dobrze...Agule tez cos dopadlo...gardlo i goraczka....i tez jest na L4 wszystkim chorutkom zycze szybkiego powrotu do zdrowia |
|
|