Madziek's profileMadziek i jej życie.... PhotosBlogListsMore Tools Help

Blog


    August 29

    z różnych względow...

    ostanio sa male opoznienia we wpisach wynikajace z naprawde roznych przyczyn.... raczej dlatego ze pracowalam caly czas do 22 i jakos tak po pracy sie nie chcialo ....sierpien byl od poczatku do konca bardzo pracowity....meczacy...dlatego pod koniec chyba sie tak wszystko dotkliwe odczuwa...jestem jeszcze przeziebiona...kaszelek od czasu do czasu lapie najgorzej rano i wieczorem....dzis rano przed pojsciem do pracy mialam 20 minutowy krwotok z nosa ... pozniej znowu spiecie w pracy....wogole ostanio w pracy nerwowka....tyle rzeczy juz mnie drazni ze wybucha sie nawet przy blachej sprawie...mam nadzieje ze wrzesien bedzie spokojniejszy ale prognozy wskazuja zupelnie odrwotnie....wczoraj po pracy bylam w kinie ,Tomus zaprosil....przylaczyli sie Arek i Pargiełek i poszlismy na "Przebudzenie"....film b.dobry podobal mi sie i napewno bede go polecala innym takze kto moze zapraszam do kin.dzis po pracy spalam caly dzien...wlasciwie dopiero sie obudzilam i czuje ze to tylko tez na chwile...jestem zmeczona...postanowilam troszke ze wszystkim przystopowac , zalapac troche oddechu , doprowadzic organizm do rownowagi bo ostanio z nim kiepsko ....psychicznie tez trzeba wypaczac...masa mysli przewija sie po glowie i tych dobrych i tych mniej....pewne sprawy wogole nie daja o sobie zapomniec...innych rzeczy po prostu nie rozumiem...jutro zrobie porzadki, odwiedze alfe-mam nadzieje ze cos kupie w koncu,a pozniej sie zobaczy -moze wpadne do pracy odrobic ze 2 godz bo podejrzewam ze gdzies tyle mam ...
    August 26

    sypię się...

    dzis do pracy na 14 ...wczesniej rozmawialam z Danielem znajomym instruktorem L-ki. rozmawialismy wstepnie o moim hmmm kursie...czas we wrzesniu zaczac przygode z autem...boje sie strasznie ale mysle ze to najlepszy czas by w koncu zdac prawko bo jak nie teraz to kiedy??! pozniej bieglam do pracy jak szalona i oczywiscie sie spoznilam....na dzien dobry szefowa przyniosla mi ciacho wlasnej roboty ,ktore skonsumowalam z herbatka zaraz na pierwszej przerwie:) bylo naprawde pyszotne...powiem szczerze ze mnie to ciacho zaskoczylo nie spodziewalam sie:) aha PS NAJ NAJ NAJ MOJE ULUBIONE ŚMIESZNE LUDKI:))) od poczatku pracy uzeralam sie z podniebnymi podrozami...i tak wsumie do konca pracy..i nie podoba mi sie nowy system rozliczania z wykonywanych zadan...pochrzanione to i nie oddaje tego co sie faktycznie robi:/ humorek byl ok ale najgorsze bylo na jakies dwie godziny przed koncem pracy. jestem jeszce chora i do tego oslabiona...strasznie krecilo mi sie w glowie...robilo mi sie ciemno przed oczmi...myslalam ze padne tam w ktoryms momencie i trzeba mnie bedzie reanimowac:/ juz mialam nawet dzwonic po tate zeby mnie odebral autem do domu...wyszlam jednak na dwor i troszke przeszlo ale znowu jest fatalnie ..glowa mi peka....ide spac-jutro znowu kolejne popoludnie...
    August 25

    "wiesz Madzia czasami zachowujesz się jak dziecko"

    ....no dzis akurat do tego chore dziecko...fizycznie moze i dobrze ale gardziolko i pluca pozostawialy wiele do zyczenia...glupio mi bylo rozmawiac z klientami takim glosem jak po mutacji:/ oprocz tego dosc ciezko bylo lapac powietrze...wrrr...az sie jedna pani usmiechala i powiedziala zebym wracala szybko do zdrowia inna babcia - obiecala ze sie pomodli, wsparcia z gory nigdy za wiele pomyslalam :P pozniej przyszla Zlotuszka , i nie byla to latwa rozmowa.teraz gdy tak leze przypomnialo mi sie ze w zeszlym tyg wlasnie zastanawialam sie nad tym fenomenem ze jeszcze nigdy z nia nie mialam zadnego spiecia i nic takiego co potrzebowalo by jakichkolwiek wyjasnien....no i chyba przywolalam ta sytuacje :/ dzieki Bogu Zlotuszka jest naprawde dobra osoba, taka ktora potrafi przyjsc porozmawiac i przeprosic...wyjasnilysmy sobie conieco...ale gdy spojrzalam na nia widzialam ze jest dalej smutna...wiec podjechalam do niej na swoim krzeselku przytulilam i powiedzialam ze jest ok , ze obie sie czegos nauczylysmy i nie ma co do tego wracac....i wtedy zobaczylam lzy w jej oczach...mi tez sie lezka zakrecila...nie znosze gdy cos jest nie tak , gdy jest jakis foch z ososbami ktore bardzo lubie :/ na szczescie to juz minelo i nie chce juz powtorek :/ tak jak widac po wpisach Madziek czesto ma fochy niektorzy maja na Madźka co oznacza ze mam tez trudny charakter i nie jestem idealna i nieomylna....takze potrafie rowniez zawiesc na calej linii...oby takich akcji jak najmniej ...ehh wypadalo by tu przeprosic i "S" bo i "S" sie dzis tak troszke "dostalo"...nie ma co wnikac co i jak SZEF MA ZAWSZE RACJE-stare pozekadlo i jego sie trzymac -no chyba ze bylby to inny szef  a raczej szefowa to wtedy absolutnie nie !!!...ehhh zla jestem na siebie bardzo po tym wszystkim...nie wiem co myslec wiem jedno ze szkoda czasu na klotnie i fochy bo pewne chwile juz nigdy nie wroca i nigdy nie bedzie tak samo .... pozostana tylko fajowe wspomnienia
    August 24

    a w między czasie...

    nie bylo mnie tu troszke a w sumie bylo kilka rzeczy ktore sie w tym czasie wydarzylo...w piatek po pracy poszlismy na piffko tym razem takie symboliczne....pozniej w sobote otwierajac oczy czekal na mnie sms ktory sprawil ze łzy naplynely do oczu....sms ktory uswiadomil mi pewne rzeczy i dal nauczke na przyszlosc....troche sie narobilo i nie jest mi z tym dobrze:( pozniej wieczorem poszlam na kawe do szefowej z sernikiem ktory upiekla mama...zle sie czulam....oslabiona z bolem gardla niespecjalnie mialam ochote na cokolwiek...dostalam zaproszenie do kolezanki na domowke...zastanawialam sie czy isc bo naprawde kiepsko sie czulam....wybralam sie jednak...dotarlam do Marty przed 21....przyszli tez Radzik Michal i jakis Michala kolega i kolega Marty i bylo naprawde fajnie i wesolo tylko ze bol gardla i zle samopoczucie dawaly sie we znaki...wypilam pol piwa...i o 22 przeprosilam wszystkich i wsiadlam do taxowki....jak tylko przyszlam do domu poscielilam lozko, nafaszerowalam sie tabletkami i momentalnie zasnelam....bylam zmeczona tym przeziebieniem....dzis rano fatalnie ale teraz juz troszke lepiej , wczoraj przed snem zmierzylam goraczke i mialam 38,8'C dzis rano 38,4'C leze pod kocykiem i oczy mi sie zamykaja czuje sie zmeczona:( znowu marudze ale niestety jak jestem chora to tak mam .....
    August 22

    jeden dzien na 14 przezylam

    w pracy ostanio taki zachrzan ze strach sie bac nie mam sily na nic...dzis bylo troche luzniej....z humorkiem roznie to bywalo raz lepiej raz  gorzej....w sumie to u mnie norma....a teraz cos dla mojego kumpla the best he he nawet friend tesknie paskudo za Toba ha haha tak sie ostanio dopominales ze nie widac tego po wpisach ha ha ha wracaj z urlopu....trzeba "S" dac odpoczac bo teraz ona robi za dwoje he he he:) ale w sumie juz nie jest sama bo ma w sobie wsparcie to moze da rade jeszcze przez ten tydzien:) jeszcze tylko jutro na 14 i dwa dni wolnego ktore zleca szybciutko.... a dzis dziekowac Tomusiowi za transport do domku :)) dzieki tobie mialam kilkanascie minut w kieszeni i ze 2 km w nogach:) ha ha zmykam tymczasem lulu bo jutro trza isc na poczta i nadac paczke ktora juz dawno nadana byc powinna .... buuuuzka dla wszystkich fajnych pracowych lobuzow:)
    August 20

    oj oj joj nietomna ja

    wczoraj bylam w pracy gdzie znowu bylo mnostwo roboty bylam strasznie zmeczona ale wieczorkiem spontan i mialo byc na jedno piwko...trwalo to jednak troszke dluzej Baszta,pogaduchy,pilkarzyki,karaoke i Impuls i tak wrocilam do domu na 4.15 a mialam na 7 do pracy....juz nie wspomne ze oczywiscie musialo sie cos spiepszyc i nie zadzwonil mi budzik wiec obudzilam sie 7.20 ....nie powiem ta wiadomosc szybko postawila mnie na nogi, poranne myju i bez sniadanka 8.15 juz siedzialam przed kompem w pracy ...dobrze ze mnie tata autkiem podrzucil... zestresowalam sie troche bo to tak pierwszy raz ale na szczescie prace mam taka ze to nie jest az taka katastrofa jak sie cus takiego przydarzy -zreszta mam swietna szefowa:))w pracy bylam w pol przytomna...kawa, trzy herbaty sniadanko i kebab  nie postawily na nogi ...oczy sie zamykaly i mozdzek nie pracowal tak sprawnie...ale humor swietny :)) troszke mi sie przedluzylo w pracy i wyszlam z niej o 20 ale w sumie na wlasne zyczenie bo takie odchyly czasem mam ze zostaje w pracy po pracy...a dzis po prostu nie miala ja sily do domu sie zebrac:P o 20 pod budynkiem mojej pracy czekal na mnie Przemek ...i odprowadzil mnie do domu...pogawedzilismy po drodze...ledwo sie doczlapalam nie dosc ze zmeczenie to jeszcze zakwasy po wczorajszych baletach:) no coz...ide spacku przynajmniej zasne bez problemu i sie wyspie-jutro na 14 :)
    August 18

    alez ciezko dzis bylo

    heh alez mamy roboty juz po dwoch godzinach padam i chce do domku.... ciezki ten miesiac...ale jestem juz nawet zadowolona z wynikow ...nie wazne jak je oceniaja... ja widze po sobie ze zaczynam po prostu to o co w tym wszystkim chodzi ale jeszcze dluga droga przede mna...ale tak jak mowie zle nie jest:) kurcze tylko wracam taka zmeczona ze juz od 2 tygodni na zakupy ide i jakos nie moge....i tyle rzeczy chce zrobic i nie moge i nawet od urodzin nie bylam nigdzie w pubie, w klubie , w kinie -nigdzie....nie jezdzilam na rowerku:( jutro znowu do pracy nawet nie wiem na ktora musze wycignac swoj magiczny kalendarz i sprawdzic na pewno na rano tylko na ktora????hmmm????o juz wiem:) na 9 do 17 co oznacza ze musze nastawic budzik na 7.20 :/ wrrr nie wstane:/
    August 17

    w pracy ale nie pracowo ;) URODZINY TATY :)

    byly mamy , byly moje , przyszedl czas na urodziny taty :))
     Z tej okazji zycze Ci duuuuzo zdrowka, radosci duzo milosci odwagi i wytrwalosci w zyciu -spelnienia tego co gleboko chowasz w sercu....WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO TATO!!!!! :)))
     
    hmm dzis niedziela ...mialam do pracy na 9 do 17...nudii straszne jak to w niedziele bywa ..ale ciesze sie ze ludzie maja odrobine przyzwoitosci i pewnych spraw jendak nie zalatwiaja w niedziele....ale sa tacy co nie patrza na dzien i pore dnia....ehh....ale dzis bylo laJtowo przez duze "j" :) gralam w helikopterka....ale nie pobilam Radzika i Gosi :( zreszta jej chyba nikt nie pobije ....dobra jest :) w kuchni pracowej koszmar ...leci woda z klimatyzacji a teraz jeszcze cuchnie ze zjesc tam nie mozna...a taka fajna kuchnie mamy ...dzis nie mozna tam bylo wejsc:) mam nadzieje ze szybko to naprawia choc chyba sie nie zapowiada...Arek na urlopie, Justyna tez ..."S" juz tydzien nie widzialam...jakos tak dziwacznie....ostatnio czesto mysle o tym co bedzie i jak bedzie czy dam sobie z tym wszystkim rade....i nie mam bladego pojecia....ale moze to w koncu jest  ten wielki kop zeby rzucic ta prace i poszukac czegos innego....nie wiem....
    tyle sie dzieje dookola a mi tak ciezko ostatnio sie polapac o co w tym wszystkim chodzi...kim ja w tym wszystkim jestem .... nie wiem to jak bledne kolo ....albo droga przez las poomacku....potykajac sie o wystajace korzenie....wracajac wciaz do punktu w ktorym bylam na poczatku...dalej  nieswiadoma i coraz bardziej oglupiala...ps. ale zeby nie bylo humorek mam gites...
    August 16

    znowu burze nad Olsztynem

    burzowo dzis ...czuje sie jakbym jakies disco miala w domu tylko jeszcze muza bo stroboskopy za oknem i efekty specjalne juz sa :) uwielbiam sierpien z reguly tylko wtedy mozna obserwowac na niebie takie zjawiska swietlne i poczuc ta zgroze przy wyladowaniach atmosferycznych:)))) odkad pamietam to w sierpniu jest taki okres gdzie te burze sa tak intensywne... w zeszlym roku to byla dopiero poezja na niebie :)ach...dzis ogladalam horrorzyne..."Zejscie" ...kiedys kumpela mowila ze slaby....Radzik powiedzial ze dobry wiec skoro mialam na plycie a nie ogladalam to pomyslalam ze sprawdze....ogolnie nie lubie horrorow gdzie biegaja jakies zdeformowane stwory i lubia sobie napadac na ludzi i robic im krzywde...ale ten film mial to cos fajnego...moze dlatego ze rozgrywa sie w jaskini gdzie oprocz walki ze stworami bohaterki wlacza z nieznana jaskinia...ciemnascia, wlasnym lekiem, przeciskajac sie przez waskie szczeliny i wkladajac w wydostanie sie z tego "wiezienia" mnostwo energii i sil. w sumie w skali do 5 oceniam go na 3.dzis sciagnelam kolejne dwa filmy a  pozniej zaczynam wypady do kina :) bardzo lubie siedziec na sali kinowej na kolanach trzymac pudelko z popcornem i popijac coca-cole  ksztuszac sie przy tym gazowanymi babelkami :) lubie siedziec na sali i przez palce ogladac jakis film grozy...albo cichudko ukradkiem ocierac łzy z pliczka na jakims melodramacie....lub smiac sie z komedii albo z tego ze ktos ma jakis dziwaczny smiech na sali :)) h ehehe takze maraton filmowy czas zaczac :) szukam chetnych do wspolnej kinomanii :) buzka ide filma obejrzec i lulu bo jutro do pracy :)
    August 15

    a w Pekinie medalowo dziś było...

    dzis spedzilam dzionek w domku....duzo czasu poswieciam na ogladanie igrzysk olimpijskich w Pekinie...i stwierdzam ze bylo warto....pierwszy medal dla Polski - srebro wywalczyli nasi szpadzisci druzynowo:)) i zupelnie niespodziewanie złoto wywalczyl Tomasz Majewski w pchnieciu kula :)) super sprawa:) cholerka nad Olsztynem wlasnie sie rozpoczyna burza i wyglada i brzmi groznie....przynajmniej jak sie siedzi samej w domku...a tak wlasnie teraz jest....hmm chyba czas wylaczyc listwe a oznacza to rowniez dosc internetu na dzis.... wiec przenosze sie z lapem na kolanka i obejrze jakis film z plyty bez zasilania sieciowego....dziwie sie ze jeszcze mi kablowka dziala bo zawsze w takich momentach zanika mi obraz :) no to by bylo na tyle ...jutro troche posprzatam w domku i pojde na jakies zakupy ....ku mojemu zdziwieniu chyba sie uratowala moja bluzka ktora przysmazylam zelazkiem w urodziny:) az mi sie humorek poprawil bo w sumie od niedawna zaczelam ja lubic:) buzka
    August 14

    po 8 godzinach pracy....

    dzis mialam na 14 do 22 w sumie czas zlecial szybciutko nooo moze koncowka sie troche dluzyla.... byla  wymiana wrazen po urodzinowej imprezce i z opowiesci wynika ze kazdy bawil sie dobrze he he nawet sa propozycje powtorki podobnego wyjscia :) wszyscy na urlopach ....jakos tak pusto ... ciezko ocenic ten dzien .... glowa mnie bolala i jakos tak mi slabo bylo...nie wiem moze zmiana pogody...jutro planuje sobie isc na plazyczke...jesli tylko sloneczko bedzie to z mila checia:)) przede mna 2 dni wolnego czas odpoczac:) ide lulku ...
    August 13

    to był jeden z najlepszych 12-tych sierpnia :)))

    tak wiec wczoraj skonczyłam lat 23... oficjalnie przybył kolejny roczek....czy czuje sie staro?hehe czasami tak zartuje ale mam wrazenie ze ze ja nigdy nie dorosne i bede takim duzym dzieckiem:) od 7 do 15 dzien minal pracowo...i to dosc intensywnie-troszke roboty bylo....kolo 7:30 odczytalam swoja pracowa skrzynke mailowa i otrzymalam pierwsze zyczenia w dniu urodzin od mojej szefowej :) pozniej posypalo sie sporo smsow z zyczeniami a gdy tak siedzialam na swoim krzeslku przed swoim komputerem podeszli do mnie znajomi i zaczeli zyczyc mi wszystkiego naj wreczajac mi cudowny prezent misia Antoniego :) he he wzruszylam sie strasznie , zupelnie sie tego nie spodziewalam...nie chodzi o prezenty choc sa cudowne ale o sam fakt ... o to ze ktos tak szczerze zyczy ci wszystkiego co dobre i nie zapomina o Tobie....rece mi sie trzesly ,serce bilo szybko z radosci a na twarz pojawil sie rumieniec z tych wszystkich emocji...cudowna chwila:) pozniej Justynka podwiozla mnie autem do domu bo troszku by mi bylo tak ciezko wrocic z kwiatem torba i misiem-bo Antonii to calkiem spory facet :) wrocilam do domku wszamalam szybko obiad i powoli myslalam o wieczornym wyjsciu ze znajomymi na piffko...oczywiscie nie obylo sie bez pewnych perypetii typu przypalona zelazkiem bluzka ha ha ale nie wazne:) umowilismy sie w Szafie...wlasciwie wysylalam zaproszenia ale do konca nie mialam pojecia ile osob bedzie....ku mojemu zdziwieniu przybylo bardzo duzo osob:)) same doborowe towarzystwo , nawet szefowa z mezem przyszla-na co juz raczej nie liczylam z roznych wzgledow...ciesze sie!!! to takie niesamowite uczucie ze ludzie sa w stanie przyjsc dla Ciebie chocby na chwile , chocby na sok, chocby po to zeby tylko zlozyc ci zyczenia!!!!za to wszystkim moim znajomym, przyjaciolom , gosciom dziekuje z calego mojego miekkiego serducha!!!!takiego 100 lat jakie mialam wczoraj nie zaspiewal mi chyba nigdy nikt wczesniej ....a ile kolejekz moim zdrowkiem....nawet po śląsku he he:)) po Szafowej popitce i pogaduchach przyszedl czas na karaoke....i tam znajomi zamowili i zaspiewali dla mnie piosenke....nawet zaczelismy tam tanczyc :)) smiesznie bylo naprawde....no i na sam koniec oczywiscie czas na prawdziwe balety czyli czas na Impuls:) tam bawilismy sie na maksa...w rytm klubowej muzyki:)) naprawde wieczor pelen wrazen.mi sie bardzo bardzo podobal:)
     
    DZIEKUJE WSZYSTKIM MOIM ZNAJMOMYM, PRZYJACIOLAM ZA TO WSZYSTKO CO SPOWODOWALO ZE MOJE SERCE ZADRZALO ZE WZRUSZENIA , ZE DOSTARCZYLISCIE MI TEGO DNIA TYLU EMOCJI, ZA TO ZE POSWIECILISCIE MI SWOJ CZAS,ZA TO DZIEKI WAM PRZEZYLAM JEDNE Z NAJLEPSZYCH URODZIN W MOIM ZYCIU, DZIKUJE ZA TO ZE PO PROSTU JESTESCIE- BO JESTESCIE DLA MNIE BARDZO WAZNI I WIEM ZE TO DZIEKI WAM MOJE ZYCIE JEST BARDZIEJ KOLOROWE:)))OGROMNIASTE BUZIAKI:)))
     
    August 12

    ha ha ach ten magiczny mój dzień :)))

    phii musze sie położyć spać bo mam na 7 do pracy:))) w sumie w dobrym nastroju pojde lulku i mam nadzieje ze z takim wstane bo dzis jest moj mały magiczny dzien....specjalnie dla moich przyjaciół w tym dniu Fasolki - Na raz na dwa :))) buzka i dzieki ze tyle ze mna wytrzymujecie :)
    August 11

    Wszystkiego Naj Naj Danielu :))

    witajcie dzisiaj...wczoraj nie bylo notatki bo nie bylam wstanie ...w sobote bawilam sie w Impulsie na urodzinach Daniela...bylo fajnie ale juz nigdy nie mieszam wodki z piwem...poza tym wydarzylo sie kilka rzeczy ktore nie powinny miec miejsca ale sama imprezka bardzo fajna...wczoraj odchorowywalam ta impeze od 60 godz nic nie jadlam....a swoje urodziny spedze przy soczku.....mam wstret do alkoholu!!!!!!!!!ledwo zyje a dzis do pracy....
    Mojemu koledze Danielowi zycze wszystkiego naj naj naj....mam nadzieje ze spelnia sie wszystkie Twoje marzenia :)) LEWKI TRZYMAJA SIE RAZEM!!!!
    August 09

    wszystko przez TIGERA!!!!

    nie spalam do 4.15 przynajmniej taka godzine ostanio zapamietalam nim zasnelam.....i podejrzewam ze sprawca byl ten litrowy Tiger ktorego wypilam w pracy :/ dzis wstalam o 8.30 podjelam ostateczna decyzje odnosnie wjazdu na domek....nie jade ...patrze za okno i chmurzasto sie zrobilo a nawet chlodno wiec sobie daruje...moze by po sklepach pochodzic ?? ale to po poludniu bo chyba musze sie przespac a poza tym zle sie czuje poki co :(  wczoraj rozpoczela sie Olimpiada w Pekinie a dzis ogladalam pierwszy mecz siatkarek i niestety przegrlysmy z Kuba 3:1 - po prostu nas rozgromiły :(
    August 08

    gdyby wzork mogl zabijać....

    to wszyscy ktorych mijalam wracajac z pracy zgineli by smiercia tragiczna!!!!! a dzien sie tak dobrze zaczal humor byl przedni...do czasu !!!! czasem po prostu tak mnie wszystko drazni ze nie moge tego zniesc...przez to zjebalam sobie cale dzisiejsze wyniki w pracy....i caly dzisiajszy wieczor....nienawidze takich akcji po prostu ich nie znosze...ja rozumiem jedno, dwa ale nie caly czas jak jakis pieprzony robot...pozniej jeszszcze jak na zlosc droge przebiegl mi czarny kot i choc nie wierze w przesady i zabobony zawsze w tym przypadku spluwam przez lewe ramie...to jedyny rytulal ktorego przestrzegam odkad tylko pamietam...przede mna dwa dni wolnego ... nie wiem jak je spedze... byle z dala od pracy!!!!!!!!!!!!!!!!!!czuje ze dzis nie przeczytam ani jednej strony Whartona bo nie bede mogla sie skupic....rany jaka ja jestem impulsywna...reaguje na pewne rzeczy chyba calym moim organizmem...klne,rzucam czym popadnie ...a na twarzy rysuje sie taki nerw ze lepiej nie podchodzic...oby szybko skonczyl sie ten dzien!
    August 07

    jedno popoludnie za mna...

    dzis bylam w pracy na 13....hmm czas minal w miare szybko...mi az tak ta zmiana popoludniowa nie przeszkadza...szczegolnie w srodku tygodnia...gorzej bedzie jutro bo jutro piatek a ja bede tam do 22....ale dam rade...od kilku dni staram sie porozmawiac z "S" ale jakos nie moge...hehe albo sprytnie unika rozmowy albo faktycznie nie ma na nia czasu....a ja bym chciala tak pogadac bez pospiechu tak na luzie....tak normalnie...przy piffku soczku herbacie czy czym kolwiek bo co za roznica co sie spozywa podczas rozmowy...albo nie roznica jest..alko rozplatuje jezyk .... czasami mowi sie rzeczy ktorych nie powiedzielibysmy na trzezwo i albo sie ich zaluje albo nie...tutaj chyba alkohol nie bylby az tak bardzo konieczny ha ha ha:) dzis propozycja weekendowego wypadu na domek zostala ponowiona i brzmiala juz bardziej stanowczo:) ha ha nie wiem czy pojade...mam jeszcze jutro czas zeby pomyslec...a moze sie skusze w sumie fajnie by bylo sie wyrac z Olsztyna nawet na 2 dni...kocham to miasto ale czasem dobrze od niego odpoczac....i pobawic sie ze znajomymi :) dzis przybylo kolejnych kilkanascie przeczytanych stron Whartona......nie wiem jak mi sie to udalo bo w mojej pracy ciezko skupic sie na czymkolwiek i czymkolwiek zajac sie na dluzsza chwile...uciekam wertowac kolejne strony branoc..
     
    ps pamietacie wpis z bajka o rybaku itd itd...dzis czytajac Whartona znalazlam tego odbicie na jednej ze stron czytanej wlasnie ksiażki .... zacytuję...
     
    "...Starannie wycieram nogi i wkładam skarpetki, które wyprałem wczoraj wieczorem razem z bokserkami. Powiesiłem je nad kominkiem , by wyschły. Są teraz nieco sztywne, ale ciepłe i czyste. Oto niewielkie przyjemności, które tak trudno opisać, ale to one własnie nadają zyciu sens, a dla mnie ręczne pranie skarpetek i bielizny, suszenie ich przy ogniu, ktory podtrzymywalem przez cała noc, czyni życie lepszym, bardziej wartosciowym. Muszę zachować ostrożność, by nie zmuszać ludzi , których kocham, by polubili takie życie, jakie kocham ja. Łatwo jest popełnić ten błąd. Moze to tylko kaprys filozofa, a może dotyczy on wszystkich. Tak cudownie byloby, gdybysmy potrafili okazywac milosc, ceniac tych , ktorych kochamy za to jakimi sa, a nie jacy chcialibysmy aby byli. Byloby to ostateczne wzajemne wyzwolenie..."
    (William Wharton "Wieści"
     
    Wharton oddal w tym fragmencie dokladnie to co chcialam przekazac tamtym wpisem ...buzka bo teraz to juz zmykam na serio ;)
     
     
    August 06

    mały poślizg ... gdzieś wśród tej radości kryje się smutek ...

    troszke mnie tu nie bylo ale jestem tak zabiegana i pstatnio niewyspana ze ledwo daje radę!!! wczoraj byl dzien pelen wrazen...wazny dzien dla mnie! duzo sie dzis dowiedzialam i nie powiem ze nie bylam w szoku....ale staram sie cieszyc....i bede trzymac kciuki! wczoraj bylam z Ela na pifku mam nadzieje ze chociaz troche to piffko poprawilo jej nastroj bo byl bardzo kiepski na szczescie udalo mi sie wywolac usmiech na jej twarzy....a dzis kolejny szok!!! nie spodziewalam sie takiego zapytania i takiej sytuacji... ale szok pozytywny i napewno zastanowie sie nad kuszaca propozycja:)) znowu tylko ja bede wiedziala o co w tym wpisie chodzi....ale pozwolcie mi na male tajemnice a te chce zachowac poki co dla siebie....alez mi sie spac chce...łojojoj :) zaraz odlece....ale chyba bardziej chce mi sie pic.....wiec zmykam....zaproszonka wyslane...jeszcze mi zostalo tylko kilka osob:) buuuuuuźka :*
    August 03

    domowo...

    dzis caly dzien przesiedzialam w domku....w sumie co innego mozna robic w niedziele...a jeszcze przez jakis czas padal deszcz....kolejny dzien z ksiażka Whartona :)rozmyslalam o roznych sprawch....wczoraj bylam u Marty z Justyna...taki babski wieczor gdzie glowny temat to oczywiscie faceci....nie wiem ale ja w tych sprawach mam jakiegos pecha niestety....probuje sie jakos trzymac i nie lamac...bo nie chce caly czas chodzic i jeczec ze mi zle itd....dlatego szukam zapomnienia w innych rzeczach...spotkania ze znajomymi...dobra ksiazka, film:) a jak bedzie mial sie znalesc ten jedyny to sie znajdzie....czas pokaze:) pozniej wsiadlam w taxowke i wrocilam na 3.30 do domu...a dzis spalam oczywiscie do 12 i wlasciwie na sniadanie zjadlam obiad :) ....caly dzien odpoczywalam...zaraz zabieram sie za kilka kolejnych stron i ide spac...jutro na 9 do pracy ....branoc:)
    August 02

    jeden z wielu zwyczajnych...

    dzis dzionek normalny...sobota w pracy do 17....jestem dzis strasznie spiaca ale wczoraj do 2 czytalam ksiazke...a juz kolejna czeka w kolejce:) tym razem wezme sie za Williama Whartona "Wieści"...podobno dobra ksiazka:)) nie moge sie doczekac...az ja skonsumuje....i w ten sposob sie nie wysypiam...nie wiem czy macie tak czasami ale ja ostatnio mam glod wiedzy....kultury itp:)) obsesja na punkcie ksiazek, wystaw, galerii, poznawanie roznych gatunkow muzyki, dobre filmy psychologiczne...ehh tylko malo czasu na to wszystko....dzis chyba czeka mnie wyjscie ze znajomymi do kolezanki cos wypic... nie mam dzis ochoty na balety na miescie.....trzeba zapic smutki po tygodniu zeby przyszly byl lepszy:) jutro w pracy wolne....jupiiii:) moze jutro upieke pierwszy raz w zyciu ciasto:) sernik....damy rade??? damy chyba ale moze byc ciezko ;P zmykam tymczasem..... razem z Whartonem przeniosę sie do starego młyna we francuskiej dolinie Morvandeau :) brzmi naprawde pysznie ;)