Madziek's profileMadziek i jej życie.... PhotosBlogListsMore Tools Help

Blog


    July 31

    "PRZYJACIEL JEST JAK CZAS -LECZY RANY :)

    kolejny dzien ktory na dlugo zostanie w pamieci....za sprawa tego ze niektorzy nie maja serca z kamienia a nawet ich serca sa mieciutkie jak kaczuszki albo kaczuchy jak kto woli ;) po ostanich moich zawirowaniach i niezbyt dla mnie szczesliwych dniach...wrocil do mnie jakis spokoj....nawet powiem ze radosc...bo zawsze po burzy wychodzi slonce a wtedy jego blask jest bardziej odczuwalny...czasami ciezko jest zaczac rozmowe ...mi dzis bylo trudno poruszyc temat ktory wywolal wyladowanie atmoferyczne nad moim niebem...ale z czasem z zza burzowych chmur wylonilo sie slonce i ocieplilo sie na serduchu, .....mam nadzieje ze meteorolodzy nie przewiduja dla mnie burz przynajmniej na najblizszy miesiac :)
    Przyjaciel jest jak czas-leczy rany... ktos mi dzis podsunal ta mysl...ale w tym cala prawda:)) dobrze jest miec przyjaciela ktory jest jak jest dobrze , jest jak jest zle....ktory czasami widzi i odczuwa wiecej i potrafi ci o tym powiedziec...cenie w sobie szczerosc..nawet jesli prawda boli....ale jak boli to znaczy ze i czegos nauczy ja mam zamiar odrobic swoja prace domowa...kolejny dzien jak lekcja...dzieki :))) a kabanoski sa pyszniutkie ... na 2 sie skonczylo :)
    July 30

    nie chce pisac o tym dniu

    bo jestem na skrzyżowaniu słow niewypowiedzianych ......bo ciezko mi zasnać gdy burzliwe myśli dręczą sumienie.....bo nie jak przyjaciel lecz jak wróg....dzis dzień spedziłam....

    jesteś fajny/a ale....

    dzis w pracy dzien byl koszmarny ludzie mysla ze koniec miesiaca to im sie uda...ale jest jeszcze regulamin...dalo to wkosc jak na drugi dzien po urlopie...przyszlam wypompowana...krotki sen meczacy dzien i bylam cholernie zmeczona po powrocie do domu....oczy sie kleily...musialam chwile odpoczac krotka drzemka postawila troszke na nogi...tylko ze humor juz byl spieprzony....mialam spotkac sie z Wojtkiem ale naprawde nie mialam sily...i gdy juz siedzialam sobie w dresikach przebrana w domowe laszki odezwali sie znajomi z roznymi ciekawymi i szalonymi pomyslami jak to u nas bywalo zawsze i skutecznie namawiali na wspolne wyjscie....poszlam na piwo po to zeby pogadac....i szefowa byla z mezem nawet....ale nie udalo mi sie znowu pokonac Zenka w pilkarzyki:(
     
    co do stosunkow miedzy ludzkich....ludzie musza siebie zaakceptowac takich jakimi sa....niektorzy staraja sie zmienic nawet nie palic jesli wiedza ze komus to przeszkadza , zmienic przyzwyczajenia dla drugiej osoby....jasne ....sa  w stanie to zrobic.... ale mysle ze najpierw to wszystko trzeba poznac ....trzeba dac czas drugiemu czlowiekowi na to by mogl to zrobic ... trzeba pokazac i dac z siebie wszystko ze jestes osoba dla ktorej warto zmienic swoj dotychczasowy swiat...czasami jednak takich szans nie dajemy ... czasmi probujemy przyzwyczaic kogos do czagos natychmiast..zmienic go o 360 stopni bo jak nie to przykro mi jestes ok ale.... i po wszystkim bo lubimy zmieniac kogos a nie siebie....bo wolimy jesli ktos dostosuje sie do nas nie my do niego....
     
    dawno temu zyl strary samotny rybak...ktory co wieczor modlil sie zeby w jego zyciu pojawila sie osoba ktora go pokocha....i ktora on pokocha nad zycie. codziennie rano wstawal zanim slonce wylanialo sie z za morza....szedl do starej szopy skad wyciagal sieci....wyplywal  swa lodzia o swicie gdy tylko slonce  na horyzoncie laczylo sie w jednosc z morzem....zarzucal siec i czekal na obfity polow....po powrocie zmeczony lecz ze skrytym usmiechem na twarzy gdyz kochal swe zajecie nad zycie szedl do oddalonego o kilka kilometrow miasteczka by sprzedac ryby ktore zlowil zaprzyjaznionemu kupcowi ktorego znal od lat....nastepnie udawal sie do sklepu gdzie kupowal chleb kawe mieso i tyton ....po wyczerpujacym dniu uwielbial siadac w swym starym nieco sfatygowanym juz fotelu nabijal tyton w fajke i odpoczywal rozmyslajac o tym czy spelni sie jego marzenie....pewnego dnia gdy wydawalo mu sie ze nic nie zmieni sie w jego dotychczasowym zyciu udal sie jak codzien do sklepu by zaoparzyc sie w zywnosc i tyton ktory tak uwielbial palic , napotkal w sklepie kobiete...piekna...juz siwo wlosa ale jakze cudna w jego mniemaniu kobiete-wysnionego wymarzonego aniola...nie dlugo po tym odbylo sie huczne wesele i kobieta zamieszkala wraz ze starym rybakiem ... czar i urok jednak szybko prysl po slubie ... kobieta zmienila wystroj domu, zmienila meble-ulubiony fotel rybaka kazala spalic, wprowadzila swoje zasady...zakazala rybakowi polowow gdyz uznala ze bardziej oplacalnym bedzie jesli rybak zacznie uprawiac ziemie...stary rybak przystal na to lecz serce wewnatrz krwawilo ze nie mogl robic tego co tak kochal...dlugo cierpial nie mogac odnalesc sie w nowej sytuacji-tak nagle jego swiat zupelnie sie zmienil....kobieta coraz bardziej stawiala na swoim....rybak szukal ciszy i spokoju jaki mial wczesniej wymykal sie ukradkiem co wieczor siadal na skale nad morzem zapalal fajke i plakal ...tylko morze wiedzialo jak smutne jest jego serce....pewnego dnia udal sie do miasteczka i kupil fotel , postawil przed kominkiem i przy zonie odpalil swoja fajke....staruszka wybuchla zloscia....doszlo do awantury....spakowala swoje rzeczy zabrala pieniadze i odeszla od rybaka ...a ten siadl na swoim fotelu odpalil fajke i plakal....kochal ta kobiete calym sercem...ale kochal tez morze , kochal palic co wieczor fajke w swoim ulubionym fotelu...nie mogl bez tego zyc....plakal nad tymze choc kochal staruszke nie mogl z nia byc gdyz wraz z jej przyjsciem zabrala mu swiat ktory byl jego czescia...swiat ktory byl odkad tylko pamietal....rybak stracil szanse na milosc swojego zycia i kilka lat pozniej zmarl w swej chacie podczas snu..
     
    jaki jest moral tej opowiesci...????
     
    starajmy sie nie zmieniac na sile ludzi, pozwolic by mialy swoj maly swiat ktory nalezy tylkodo nich...pozwolmy by kazdy mial odrobine tego co mial wczesniej zanim stalismy sie czescia zycia drugiej osoby...zakceptujmy pewne fakty i postarajmy sie pokochac sposob bycia drugiej osoby....
    denerwujesz sie ze maz czasami chce wyjsc z kumplami na mecz a ty bedziesz musiala siedziec sama w domu???pozwol mu moze on tego bardzo potrzebowac...nie zakazuj mu....bo on obejrzy mecz wroci do domu polozy si kolo ciebie przytuli i powie ze cie kocha i ze wspanialszej zony na swiecie  nie ma nikt....denerwuje cie ze zona od czasu do czasu wypozycza stos komedii romantycznych i prosi cie bys z nia te filmy obejrzal?spedzcieten wieczor tak jak zaplanowala...bo ona po obejrzeniu tych filmow da ci buziaka i powie ze Ty i tak jetes lepszy niz Ci wszyscy romantyczni panowie z filmow....akcep5ujmu siebie i swoje przyzwyzajenia...nie konczmy zwiazkow i znajomosci kwitujac je slowami ..."jetses fajny ale to koniec"- taka mala refleksja o wzajemnym obcowaniu z drugim czlowiekiem...mam nadzieje ze niezanudzilam i wiecie o co mi chodzi...
    July 29

    pierwszy dzien pracy po urlopie

    dzis pozno...a ze juz po polnocy i mamy kolejny dzien....wic napisze o tym co wczoraj...wiec minal pierwszy dzien pracy po urlopie...dzis jeszccze sie obijalam ale od jutra postaram sie wziasc troszku do roboty na powaznie...bylo fajnie...mam wiecej energii i chyba zaczynam inaczej podchodzic do wszystkiego...tak pozytywniej...w pracy wesolo....brakowalo mi tej atmosferki...po pracy pojechalam z Justyna i Marta nad jezioro a tam jak to bywa ostatnio ...polowa ludzi z mojej pracy :)polezalysmy troche na plazy poczytalsmy ksiazke..smiechowo bylo...o 21 umowilam sie z Wojtkiem ...przyjechal po mnie i pojechalismy nad Skande....maly spacerek nad jeziorem.... widok na jezioro ze skarpy i nietoperze latajace mi tuz nad glowa he he suuuuper :) troche sie balam tych skrzydlakow :) pozniej pojechlismy na kortowskie jeziorko siedlismy na molo i rozmawialismy sobie na rozniutkie tematy ....bylo fajnie i milo :) w miedzy czasie zadzwonil do mnie Radzik ktory byl juz napewno po niejednym soczku lub jak kto woli łaciatym:) he he smieszny jest...pozniej Wojtek odwiozl mnie do domku i tak o 23 zakonczyl sie moj dzionek :) i pojadla sobie zupke szczawiowa -uwielbiam ja:) teraz siedze i mysle o tym co mialo miejsce wczoraj...za kilka godzin musze wstac na rano do pracy...he he co ja tu robie:) rano musowo kawunia...mykam spacku-branocka
    July 27

    very very long day...

    wczoraj bylam na ognsku na Skandzie choc osob bylo niewiele...ale za to same sympatyczne osobniki bylo swietnie...wesolo...klimatowo...woda w jeziorze cieplusia nawet o polnocy....suuuuper...pozniej spalam u Marty ...a dzis wybralam sie nad j.Krzywe i od godziny 14 bylam poza domkiem...dlugie wylegiwanie sie na plazy miejskiej....kolo 19 umowilam sie z Wojtkiem i pojechalismy do Ostrody....nie wsiadam juz z nim do samochodu-pirat drogowy ....w Ostrodzie bylam pierwszy raz w zyciu...niesamowicie klimatyczne miasteczko cudowne jezioro i jego okolica...zreszta oba jeziora bardzo fajne....centrum miasteczka piekne ...jestem pod wrazeniem bo przyznam ze sie nie spodziewalam....wieczor bardzo mile i sympatycznie spedzony....powrot do domu 22...jazda samochodem gdy juz ciemno i muzyka na full ...cudownie..moglabym tak jechac cala noc :) jestem troche padnieta...a jutro do pracy po 2 tyg urlopu....az sie boje....wrrr ale czas sie w to wkrecic....branocka
    July 26

    ojojoj ostatni weekend wolnosci

    dzis caly dzien na kompie...spanie do poludnia....kolejny dobry film obejrzany...zamknelam sie troszke w swoim swiecie i wiem ze sie zmienilam i wiem ze zmienilo sie kilka innych rzeczy i moje nastawienie...czuje ze zyje...ze zyje po swojemu ...a moj swiat jest coraz jasniejszy....czy nabralam sil do pracy????nie wiem ...mam nadzieje ze tak...ale tak jak pislam juz nic nie bedzie takie samo....moze to i lepiej....czas zaczac sie realizowac....realizowac pomysly...marzenia....nadchodzi sierpien- moj magiczny miesiac tylko wtedy zyczenia sie spelniaja :)wlasnie wrocilam ze starowki jestem po laciatym oczka mi sie kleja....wiec branoc wam :) do jutra
     
    July 24

    ostatnie dni urlopowania...

    zbliza sie koniec urlopu...w sumie jestem zadowolona z tego jak go spedzilam....przede wszystkim odpoczelam od pracy a o mile jest bardzo:) wczoraj bylam ze znajomymi w baszcie na karoke...troszke porozmawialismy a na koniec partyjka pikkarzykow...he he moze kiedys uda mi sie wygrac z Arkiem he he he...walka trwa dopoki nie pokonam Zenka i jego druzyny :) Zenek jest najgorszy -zanaczy najlepszy w swojej klasie hehehe dlatego tak go trudno pokonac:) szczegolenie jak sie robi za bramkarza:) ha ha ha.... dzis szanty na starówce...mam ochote sie wybrac... lubie szanty...poza tym tworzy sie wtedy taki wakacyjny klimat a tych wakacji to juz mi nie wiele zostalo wiec trzeba skorzystac:) wczoraj ogladlam kolejny film z serii trudnych filmow...i rowniez bardzo mi sie spodobal ...i znowu przez moment bylam jakas taka odizolowana od swiata .... dzis nowy dzien nowe wyzwania... i czuje ze niedlugo spotka mnie cos fajnego....kto wie co przyniosa kolejne dni....????
    July 23

    z perspektywy kilku dni...biwakowanie i pobyt u babci

    na biwak wyjechalismy w piatek okolo godziny 17.30 zajechala po mnie Justyna, po drodze zgarnelysmy Marte i wyruszylysmy do Tesco na biwakowe zakupy...tam tez na parking mieli zajechac Arek i Tomek no i miala dotrzec Marta Ł.dlugie zakupy..pakowanie i ruszylismy w droge...Tomek mial jechac za nami ale troszku nas rozdzielilo stad w drodze kilka perypetii...czyli nie ta droga, nie ten zakret ;)dojechalismy na 20.00. na polu byla juz od czwartu moja siostra ze swoim chlopakiem...rozbilismy ten ogromny namiot(bylo troche problemu)i wzielismy sie za grillowanie przy piwku....palilismy tez tyton jablkowy co widac na zdjeciach z fajka wodna-wiec nie zadne ziolo tylko slodziutki tyton:)pyszotka :)tak minal pierwszy dzien....drugiego dnia wedlug prognoz mialo caly dzien padac...ale gdy wstalismy swiecilo sloneczko...ten dzien spedzilismy dosc intensywnie....grillowe sniadanko...gra w siatkowe na plazy, plynelysmy rowerem wodnym, obiadek pyszniutki kawka, a pozniej sie zaczelo...ha haha...pilkarzyki , bilard, fliper, pilkarzyki po raz setny...Arek tak nas ogrywal ze wstyd gadac ale gra swietna...gralam tak intensywnie ze mi sie nadgarstek uszkodzil po tylu partiach...wogole jakas uszkodzona bylam...wbilam sobie szczotke do wlosow w palca,mam siniaka po grze w siatkowke, pozniej ten nadgarstek...przytrzasnelam palca drzwiami od auta, spadlam z krzeselka i polecialam w trawe rowniez przytrzaskujac paluszka....juz nie wspone ze Justyna mnie caly czas deptala po nogach i wbila mi stolik w stopke....he he juz sie wszyscy smiali ze kaleka jestem ;) wieczoram grillowanie ... pifko i zimna łaciata....i tak debatowalismy na rozne tematy...glownie kazdy wie jaki byl temat przewodni naszego biwakowania ;) rano w niedziele okolo 10 pojechal Tomek i MArta Ł. obowiazki pracowe wzywaly....my zostalismy do jakies 17...zjedlismy obiadek frytkowy i pozniej lezelismy na materacu na plazy w czworke ...pozniej zaczelo sie pakowanko...skladanie namiotu i upychanie wszystkiego do auta...zajechalismy do Szczytna oddalam namiot i klilka innych rzeczy...nastepnie dalam Justynie na paliwko i podrzucila mnie do babci...wiec chcac czy nie chcac Arek Marta i Justyna wyladowali u mojej babci na kawie....ktora wylalam na obrus przy pierwszym podejsciu do stolu ;) zjedlismy ciasto i salatke i cos tam jeszcze....i zjachala sie cala rodzinka kuzynka Justyna z mezem i dzidzia w sumie dwie ciotki i dwoch wujkow....pozegnalam sie ze znajomymi i zostalam na wiosce z rodzinka....bylo fajowo...pelno ludzi wesolo....poznalam wreszcie meza Justyny -Rafala i naszego malutkiego nowego czlonka rodziny Filipa ;) Justyna ma naprawde swietnego meza...kolejna para ktora sie niesamowicie dobrala ;) to cieszy :)spotkalam sie wreszcie z mama -pogadlaysmy za ten czas co sie nie widzialysmy...wspolna kawa lody sernik he he troszke mi sie przytylo po tym wypadzie...no i dziadkowie...zadowoleni z pierwszego prawnuczka....cudowny widok...taki wzruszajacy...najgorsze sa pozegnania....ehhh...pozniej przyjechal tata...i z nim wrocilam do domku....mialam jakies niejasnosci z grafikiem wyszlo na to ze w week powinnam isc dpo pracy...wiec nastapil moj powrot do olsztyna...ale jak sie okazalo wszystko jest ok wiec w pracy pojawie sie w poniedzialek:)....tylko co tu jeszcze robic przez te kilka dni....trzeba nad tym pomyslec ;)ciesze sie z wypadu pod namioty....napewno bede ten wypadzik wspominala bardzo milo....dzieki ze tam ze mna byliscie -buzka ....
    July 17

    dzien inny niz wszystkie ostatnio

    dzis caly dzien siedzialamw domu... nie wynurzylam sie ani na chwile ...znalazlam piosenke na ktora polowalam juz od pewnego czasu...swietny kawalek...
    pozniej obejrzalam wedlug mnie znakomity film o innej milosci...kobiety do kobiety....film trudny ale pozwalajacy zrozumiec taka milosc i wszystko co z nia zwiazane....polecam -napotkalam go zupelnie przypadkiem...mysle ze warto obejrzec "Lost and delirious" polski tytuł "Zagubione" film wywarl na mnie ogromne wrazenie....to cos innego niz wszystkie jakie ogladalam do tej pory...uwielbiam filmy- te dobre oczywiscie a ten wlasnie do takich nalezy....jesienia chyba nie wyjde z kina:)
    dzis dzien jakis taki inny moze przez to ze siedzialam caly dzionek w domku...jutro wyjazd pod namioty a ja pierwszy raz nie czuje takiego jakiegos podniecenia wyjazdem...moze jutro bedzie inaczej jak pojde na zakupy wyciagne karimaty spiwory itd itd...mam nadzieje ze bedziemy sie dobrze bawic:) po powrocie zamierzam pojechac do babci....najprawdopodobniej juz w poniedzialek....buzka ps przez jakis czas mnie tu nie bedzie papacze
    July 16

    SMUTNY DZIŚ DZIEN DLA NASZEJ LT U-G I ZSEH

    dzis pozegnalismy nasza najlepsza nauczycielke pod słoncem....nasza matematyczke-nasza dobra dusza....mimo ze liceum skonczylam 4 lata temu wspomnienia zyja...i nigdy nie zapomne....zmarla tak nagle .... nikt nie mogl tego przewidziec ...byla zdrowa...miala zaledwie 54 lata...to straszne....widzac trumne zal rodziny , kolegow-nauczycieli, i nas uczniow serce mnie tak scisnelo... odebralo mowe...przed trumna  reprezentanci samorzadu uczniowskiegio i sztandar szkoly ...dyrektor....ktory wyglosil na cmentarzu tak sliczne przemowienie ze nie mogl chyba tego wszystkiego co czul kazdy z nas przekazac piekniejszymi slowami....niech spoczywa w pokoju.....i czuwa nad nami z gory....
     
    dzis tez po pogrzebie pojechalysmy z Aska -kumpela z z podstawowki i liceum do niej do Nikielkowa....nie bylam tam juz tyle czasu...tam wspominalysmy szkolne lata i obie nie moglysmy w to wszystko uwierzyc...pozniej troszke sie pobawilysmy z takim smiesznym pieskiem pozniej przeszlam proces kameleona....na uczulenie pije duuuzo wapna i jest troszke lepiej....boje sie troche wypadu pod namioty bo moje uczulenie + slonce = nie dobrze...ale walcze....
    July 15

    krotki wypad do Szczytna:)

    dzis wstalam rano po wczorajszym wypadzie do Bostonu i Baszty....nareszcie wszystko zrobilo sie jasne...myslalam ze troche to wszystko inaczej wygladalo....na szczescie jest wszystko ok i sie ciesze....wypilismy pifko chlopaki pograli w bilarda my pogadalysmy a pozniej wspolna gra w  lotki ;) dzis wstalysmy wszystkie rano czyli ja Justynka i "S" ;) wsiadlysmy w auto i pojechalysmy do Szczytna...glowny cel wizyta u kuzynki i pozyczenie namiotu...pozniej polazilysmy po sklepach zjadlysmy po kebebie wyladowalysmy nad jeziorem gdzie strasznie wialo....pozniej nieco senne i zmeczone wypadem wrocilysmy do domu.....w domku sie troszke przespalam..... i tak zlecial moj dzien plan na jutro...pochodze po sklepach na swoim osiedlu...pojezdze na rowerze, wieczorkiem juz musowo karaoke....to by bylo na tyle :)
    July 14

    nie lubie......

    dlaczego ja tak mam...czemu sie przejmuje....a jesli nie przejmuje to po co o czyms tyle mysle??? niespalam do 4 caly czas w glowiem mialam to wszystko.....pozniej jak juz zasnelam to mialam ciag dalszy ale juz nie na jawie tylko we snie....a dzisiaj wstaje chmury ciemne ...jestem niewyspana i dalej jakis nastroj do bani...zaraz biore sie za sprzatanie...ale wczesniej wypije kawke i zjem pyszotny serniczek.....juz dawno takiego dobrego nie jadlam:)pozniej zakupy o ile sie nie rozpada...a wieczorem...a wieczory sa najgorsze i sama nie wiem co wtedy ze soba zrobie...zobaczymy matko kochana sie nasprzatalam.....jezdzilam na szmatce pol dnia:) zaatakowal mnie prysznic i rura od odkurzacza ;) zawsze jakas poszkodowana jestem po tych cwiczeniach ;) tylko mi sie piffka zachcialo wieczorkiem:) mysle zeby gdzies wyskoczyc na stare bo nie chce mi sie w domku siedziec....humorek juz troszke lepszy ...bylam na zakupach ale nic nie kupilam jutro trzeba zw;lec pupe w miare rano i ruszyc w teren...
    July 13

    jeden wielki kanał...

    bylo tu cos innego wczesniej....ale ktos powiedzial ze trzeba w nia wierzyc ze ona istnieje...wiec wykasowalam ten wczesniejszy tekst.. wczoraj wykrakalam w zla godzine i jednak zdarzylo sie wyjscie ze smiesznymi ludkami z pracy i nie mozna go zaliczyc do udanych.....tym bardziej ze nie wiem o co poszlo...!!! mam do dupy wspomnienia z wczorajszego wyjscia i przewija mi sie to przez caly czas...ale ja pasuje....po to jest urlop zeby wypoczac...od siebie czasami tez...moze za duzo bylo tych wyjsc ostanio az sie wkoncu narobilo!!!!nie wpierniczam sie w takie akcje bo to moze tylko wszystko pogorszyc....mam nadzieje ze pogoda nad morzem bedzie udana i sloneczko bedzie swiecic...nic na sile bo z tego pozniej tez moze wyjsc jakas podobna akcja....pozdrawiam!!! ...aha ps moj blog zaliczyl 4021 odwiedzin.....wiec juz dzis znowu pojawila sie kolejna symboliczna data....dzieki za odwiedziny...pa
     
    jest 22.15...dzien minal tak raczej nie bardzo....jakis dziwny humor byl...bylam na zakupach i mialam tyle sobie kupic a tu tylko 3 elementy .....jutro pochodze sama jeszcze po jakis innych miejscowkach to moze cos znajde....deszcz pada grzmi gdzies w oddali....mam nadzieje ze bedzie sloneczko za tydzien w weekend bo mam zamiar sie po prostu dobrze bawic.....nie wiem jak tu jutro spedzic dzien....pomysle sobie w nocy nad tym....ide polozyc sie spac...oby jutrzejszy dzien byl lepszy niz dzis..
    July 12

    no to zaczynamy urlopowanie ;))))

    wczoraj byl ostani dzien pracy przed urlopem .... z tej okazji trzeba bylo byc worem  jakby to powiedziala moja szefowa i jej maz  i teraz juz ja tez ;) ale byla tez wazniejsza okazja do piciu....urodziny Moniki :) i tak jakos sie wszyscy zebrali i wyladowali w Amnezji popili my posmiali sie pobawili troszke potanczyli....zdjacia zaraz postaram sie wrzucic -oczywisciete te nieobjete cenzura :) jestesmy wszyscy smiesznymi ludkami i bardzo podoba mi sie to ze zawsze jak wychodze z ludzmi z pracy bawie sie swietnie .... nie bylo ani jednej imprezy zeby bylo inaczej....:))))) to swietna ekipa:)
    wczoraj tez oczywiscie bylo super a Monice 100 LAT 100 LAT I WSZYSTKIEGO NAJ NAJ NAJ-SPELNIENIA MARZEN!!!!!
    Dzis bylam na zakupach ze smiesznymi ludkami....he he troszke byli w szoku chyba moim sklepowym zachowaniem:))) ale coz ja robie zakupy tylko z trzema osobami:))) a cala reszta wie jak to smiesznie wyglada....dlatego zawsze cos kupuje dopiero za 10 razem:) za pierwszym ogladam, za drugim pomacam material czy dobry za trzecim zdejme z wieszaka..........za dziewiatym przymierzam i jak pasuje to za dziesiatym kupuje:) jesli nie to wszystko odpoczatku ;))) he he he pozniej poszlam do Marty chwile posiedzialysmy i poszlysmy do sklepu po zaopatrzenie na dzisiejszy wieczor......no bo jak to tak zmarnowac taka okazje ....sama w domku....sobota .....wyplata byla itd itd wiec trzeba cosikwypic u mnie i ruszyc w miasto :))) cdn......
    jestem tu ponownie ....
    dzis dowiedzialam sie o smierci mojej najlepszej nauczycielki jaka kiedykolwiek mialam!!!!!! to byl szok dla mnie ale i dla calej naszej klasy z liceum....mimo ze nie byla naszym wychowawca moja klasa strasznie zzyta byla wlasnie z nia!!!! swietny nauczyciel z powolania i cudowna wesola osoba!!!wielu osobom bardzo pomogla i gdyby nie ona to polowa klasy siedziala by z matmy...miala do nas cierpliwosci ....swietnie uczyla!!niedawno ja widzialam na chodniku byla taka radosna ,zdrowa nic nie wskazywalo na to ze cos moze jej zagrozic...podobno miala wylew:( zal mi jej najbizszych byla swietna zona i matka miala cudownego meza i super dzieci...teraz zostali sami-bez niej:( nie moge uwierzyc...wyrazy wspolczucia...wiem jedno zawsze chcialaby zeby w takiej chwili sie nie smucic...nie sadze zeby chciala zebysmy plakali....czekam na informacje kiedy pogrzeb...mysle ze wiekszosc naszej klasy sie pojawi zeby jej podziekowac i sie z nia pozegnac po raz ostani....smutno
    July 10

    i tak to było

    bylam dzis na 14 w pracy potwornie niewyspana....praca sama w sobie....do dupy....dzis mialam taki nerwowy dzien...ostatnie dni przed urlopem to jedna wielka KATASTROFA ...humor sredni...pogadalam sobie z Tomkiem i bardzo mi pomogl ta rozmowa....tak zupelnie na prosty sposob wytlumaczyl i pokazal mi pewne  rzeczy ktore byly  takie oczywiste jednak ja ich nie widzialam....a i szefowa miala sporo racji...problem siedzi we mnie...na urlopie trzeba wypoczac  skonczyc ta nerwowke a po powrocie po prostu wziasc sie do pracy....tak na luzie a jednoczesnie ambitnie i solidnie...mam nadzieje ze uda mi sie naciagnac szefowa i jej meza na piffko , ze powtorzymy wczorajsze wyjscie juz w zupelnie innej atmosferze bo jestem im to winna....cala ta sytuacja pracowa choc trudna i przyniosla wiele lez , nieprzespanych nocy, smutku i zlych wynikow pracy duzo mnie nauczyla i pozwolila uwierzyc w ludzi...w to ze sa wokol mnie ludzie ktorym to co sie ze mna dzieje nie jest obojetne....ciesze sie z tej przyjazni-Ty wiesz, dzieki ze moge na Ciebie liczyc bo przyjazn znaczy dla mnie bardzo bardzo duzo !!!! a podziekowania dla , Tomka, Justyny, Zlotuszka,Arka, Radzika i Gosi O. byliscie dla mnie wielkim wsparciem....bez Was ciezko bylo by przebrnac samej przez to bagno!!!
    jutro ostatnie 8 godzin przed urlopem-przyszedl czas na odpoczynek ja odpoczne i Wy odpoczniecie ode mnie....korzystajcie bo to potrwa tylko dwa tygodnie ;) z niektorymi z Was spotkam sie na wypadzie pod namioty wiec trzymam kciuki za pogode:) MOJEJ SZEFOWEJ KTORA URLOP ZACZYNA O JEDEN DZIEN WCZESNIEJ NIZ JA ZYCZE UDANEGO WYPOCZYNKU ,SWIETNEJ ZABAWY  I KAPIELI W MORZU NO I SLONECZKA KTORE JEST POTRZEBNE DO TAKIEGO WYPADU Z RESZTA DO MOJEGO TEZ ;)))

    nie wiele potrafie...

    nie wiem co napisac....siedzi we mnie tego tyle ze po prostu nie potrafie ...tak mi jest zle z tym wszystkim...z ta praca z ta swiadomoscia....wczorajszy wieczor uswiadomil mi jeszcze bardziej jak jest mi z tym cholernie zle...juz nie chodzi tylko o prace...ciesze sie ze byl ten wieczor ze wszyscy sie starali ale kazdy zdawal sobie sprawe ze nie jest tak jak bylo zawsze....gdyby to wszystko odbylo sie tak normalnie to bylo by to bardzo fajne i smieszne wyjscie....ale w powietrzu cos wisialo...i chyba nie tylko dla mnie bylo to trudne spotkanie....z jednej strny trudne...z drugiej dajce nadzieje...tylko dzis mi jej troszke brak....wiem jedno...to była cholernie dluga droga do Baszty..najdluzsza bilardowa godzina,o jedno piwo za dużo i ciagle o jeden papieros za malo ....tak moge okreslic trudnosc wczorajszego wieczoru dla mnie...
    mialam isc dzis odrobic godzine ale nie dam rady....wstalam niedawno i nie mam sily sie podniesc z lozka...wiec odrobie jutro
    July 09

    a dziś może tylko....obudź się....

    MEZO FT PAULA - OBUDŹ SIĘ....
     
    1. Ten wieczór to jedyna chwila na refleksje Zycie każe wykazywać się refleksem. Wyścig nie ma czasu by pozbierać myśli wszyscy biegną a niektórym jest już wszystko jedno. Tak dążymy do swych przeznaczeń kolejny raz nerwy tracę przez prace kolejny raz zbierasz kasę za parce i nawet nie zastanawiasz się czy można inaczej twoje Zycie musisz o nie zadbać twoje chwile nikt ich nie może zabrać twoja rola musisz ją zagrać twoja kobieta w to miejsce zawsze chciałeś ją zabrać tego smaku szczęścia każdy może zaznać ty tez chcesz wiesz to dla nas sprawa ważna obudź się aby spełnić ten sen obudź mnie jutro gdy wstanie nowy dzień.

    Ref. Obudź się wstaje nowy dzień. Obudź mnie to był tylko sen. Obudź się wstaje nowy dzień obudź mnie to był tylko sen

    2. Gdy wstaje nowy dzień a z nim nowa nadzieja pozostaną wciąż niespełnione marzenia świat w sobie tyle nienawiści ma wiesz dobrze twój plan się nie ziści na sto procent ale graj na sto procent jeśli masz już cos to, to doceń bo urodziłeś się by mieć Zycie piękne, nie urodziłeś się po to aby cierpieć porozumienie jest piękne i ludzkie pozdrawiam wszystkie bezkrwawe rewolucje szacunek dla tych co przesiedzieli lata w celach jak Mandera wierząc cały czas ze jest nadzieja. Niech to się nam udziela ta wiara w dobro w różnorodność w ludzką godność niech to będzie pochodnią która w nas zapłonie pokażcie pokój i podnieście w górę dłonie

    Ref. Ref. Obudź się wstaje nowy dzień. Obudź mnie to był tylko sen. Obudź się wstaje nowy dzień obudź mnie to był tylko sen. Obudź się wstaje nowy dzień. Obudź mnie to był tylko sen. Obudź się wstaje nowy dzień obudź mnie to był tylko sen
    July 08

    bez wpisu ....

    do odwołania...
    July 07

    wsteczne odlicznie....

    jeszcze tylko 4 dni i urlop...jupiiiii.....dzis nie moglam sie dobudzic jak zwykle...wiec znowu wzielam sobie na popo...wszystko przezyje do tego urlopu...wszysciutko....w pracy dzis nie bylo najlepiej...bylo zupelnie srednio..."S" wydawala sie nieco dziwna...taka zupelnie inna niz ostanio....za to nasmialam sie z Radzikiem ,Marta i Justyna...po pracy wrocilam do domku i widzialam sie z Marta....w sumie bylo ok ale mam pewne przemyslenia :/ teraz ogladam Robin Hood'a ...  i zajadam sie platkami kukurydzianymi (na sucho) hehehe uwielbiam je:) wlasnie wrocilam po papierosku - i nigdy nie palilam takich fajek....slodziutki posmak.. nie pamietam nazwy papierosa ale paczka kosztuje okolo 13 zl he he smieszne sa ...jakby sie cukierka mialo slodkiego w buzi ...:)))) milo zobaczyc coniektore twarze ktore wrocily z urlopow-od razu weselej w pracy:) buzka branoc:)
    July 06

    i w sumie po weekendzie

    niedziela mija zupelnie leniwie...wczoraj bylam na ognisku nad Skandą....w sumie nie bylo duzo osob ale bylo fajnie pozniej wyladowalam na starowce ale nie chcialam isc nigdzie poza Sowa....a ze w sowie nic nie bylo to po rozmowie z Marta w parku wrocilam do domu...troszke sie wczoraj nasmialam i znowu kolejny dzien nauczyl tak wiele....no i dobrze ze to wszystko ma miejsce przed urlopem!!!!!teraz siedze w domku i w sumie sie nudze moze wieczorkiem pojade na rowerzyku na plaze miejska tak sobie posiedziec w spokoju....ps ale mam dzisiaj ochote na mleko z platkami sniadaniowymi a tak mi sie nie chce isc do sklepu :/ ehhh obejrzalam dosc trudny film polski "Nie ma zmiłuj"-dosc stary juz film o tym jak ludzie potrafia sie zabijac za kase i dobra posade...ile przez to traca-zycie osobiste i godnosc...ale tez o tym ze nie wszyscy temu do konca ulegaja...i znowu mam jakis humor nie bardzo tym razem to spowodowane tym filmem....jeszcze 5 dni i urlopik...i ruszam w swiat...z dala od tego wszystkiego....pojade pod namioty i na wies do babci i jeszcze gdzies....tylko trzeba ten urlop dobrze rozplanowac...bedzie dobrze :)