Madziek's profileMadziek i jej życie.... PhotosBlogListsMore Tools Help

Blog


    June 29

    Viva Espana ... do boju!!!!!

    czesc...dzis bylam w pracy na 9....kolo 14 mnie zwolnili do domku bo nie bylo co robic....troche mi sie kicha....zaraz sobie poleze...brzusio boli...wieczorkiem mecz  Hiszpania -Niemcy....FINAL MISTRZOSTW EUROPY!!!!! trzymam kciuki i kibicuje Hiszpanii!!!!! bede z nimi calym serduchem!!!!!
    June 28

    integracyjna w Wiatrakach...i po integracyjnej

    okolo 14 bylam w  pracy o 14.45 byly podstawione 2 autokary i jeden busik....my zapakowalismy sie do busika...szefowa ja Monika i Czyżyk oraz pomieszane techniczne ;) po przyjezdzie do osrodka Wiatraki bylo cos w stylu a'la poczestunek...chleb ze smalcem i makorony z czyms :) bardzo smaczne:) i rozpadal sie deszcz. dostalismy deszczaki i zalozylismy na siebie a pozniej ruszylismy w teren...w las jak kto woli gdzie czekaly na nas konkurencje...zostalismy podzieleni na 8 grup mniej wiecej po 12 osob..przedstawie kilka przykladowych zadan:mecz pilki noznej z zawiazanymi oczami, mecz pilki noznej w takim niby stole z pilkarzykami , bieg w workach, bieg z jajkiem ( ojjjj ta nasza szefowa- tu byla mala kontuzja), gigantyczna kula do ktorej wchodzila jedna osoba i trzeba bylo ja toczyc, walki sumo,pilowanie draga,przechodzenie miedzy linami....wszyscy byli mokrzy i brudni ale zabawa byla fajna...po powrocie w takiej jakby stodole wszyscy zaczeli pic :) i jesc :) zaczely sie zdjecia i tany tany..... bylo naprawde fajnie .takze sie ciesze...a  pozniej wracalismy autokarem do domku...bardzo rozspiewanym autokarem....he he he...napewno zapamietam ten wypad nie tylko dlatego ze byla swietna zabawa...i niech tak zostanie....a dzis , dzis spalam caly dzien...glowa pekala bola mnie wszystkie miesnie  mam zakwasy od szyi po kostki po tych wczorajszych konkurencjach....chora jestem bardzej niz bylam..ale nie zaluje..bylo warto...ale ten kac....ojjjj doszlam do siebie dopiero o 19.20 jak sie obudzilam...
    June 27

    ojjj bez komentarza.....

    boli mnie gardlo...bardziej niz wczoraj ale nie mam goraczki i nie boli glowa....wiec mam ostry bol gardla i cholerny bol miesni....strasznie bola mnie oczy....a wlasciwie oczodoły.....mam spuchniete powieki....ale jade na ta pracowa impreze...zobaczymy....zaraz ide po jakies kolejne zaopatrzenie lekow do apteki....ehhh czas wstac z lozka....
    June 26

    chora dzień 2...

    dzis nie moglam isc do pracy....rano sie obudzilam i bylo fatalnie....zmierzylam temperature i po nocy mialam 37 wiec polopiryna w nocy troszke zadzialala....gardlo straszne..glos do bani i cholerny bol gardla, kaszel bol pluc....ale najgorsze co daje sie we znaki to bezsilnosc... nie mam sily na nic...bol wszystkich miesni doprowadza mnie do szalu najgorszy to bol plecow kolan szyi i powiek...bola mnie miesnie powiek jak mrugam....wszystko leci z rak...jest takie flegmatyczme...przed 12 zmierzylam goraczke i znowu wzrosla do 38....nafaszerowalam sie lekami i poszlam spac...wstalam o 16....teraz leze i znowu mi goraco....co za masakra...dobrze ze nie bylam w tej Amnezji bo bylo by dzis znacznie gorzej....ehhh
    June 25

    chorutka :(

    wczoraj juz kolo 23 cos mnie lapalo...mialam katar bolala glowka...dzis peka glowa , pojawil sie bol gardla, płuc i gorączka (38.5) . bylam w pracy bylo ciezko..od rana fatalnie sie czulam....raz zimno raz goraco...dzis Dorotka nas odwiedzila...miala szkolenie..tak by bylo fajnie jakby byla u nas w grupie....po 14 zwolnilam sie do domu bo juz ciezko bylo w pracy....jak wrocilam do domku zmierzylam temperature i pojawil sie wynik wspomniany wyzej...zaraz sie klade do lozka.. moze jak sie troszke przespie to bedzie mi troszke lepiej....powinnam tu byc wieczorem......alez mam swietny film ..... ojjjjjjjjj rewelacja!!!!! dawno ale to dawno takiego nie widzialam....po prostu jest w takim stylu jaki ja lubie........dzis obejrze 2 i 3 czesc:) cudnie :)bo co mam robic skoro mnie rozlozylo na dobre.....mialam isc do Kasi mimo choroby,chcialam tez wyciagnac "S" ale sie nie dalo wiec wrocilam do domu...teraz sie ciesze....glowa mi peka...i wrocila goraczka  mam 38.....nie wiem czy nie wezme jutro urlopu na zadanie....zaraz polopirynka i do lozka ....
    June 23

    czemu jest tak męcząco ostatnio??

    ooo jeny...padam na twarz, wczoraj jescze bylam na pifku u szefowej bo nekala i nekala a poza tym miala mi cosik powiedziec....no troszke mnie zaskoczyla ...kto by pomyslal he he he...co za masakryczny dzien zaraz ide sie zdrzemnac bo nie funkcjonuje....oczy same sie zamykaja...wracajac z pracy widzialam jadaca sobie "L" na ktorej z tylu byla umieszczona naklejka cyt:"KIEROWCO NIE TRĄB ROBIM CO MOŻEM :)" smieszne takie he he...ciekawe czy zdaje swoj egz....
    dzis dzien ojca! wszystkim tatusiom 100 lat i spelnienia marzen...mojemu tacie w szczegolnosci:) naj naj naj!!!!!!ehhh dopadl zly nastroj...smutno sie zrobilo....chcialabym znalesc jakas motywacje miec po co zyc, dla kogos lub po prostu czegos...a gdzie nie spojrze jest taka cisza....kazdy dzis mysli o sobie....czasami sama tak postepuje, wlasciwie ostanio ale probuje z tym walczyc....ludzie mowia ze traktuja cie jak przyjaciela.....ale ile w tym prawdy?ja ich nie mam ....kiedys wiedzialam co to przyjazn dzis prawie zapomnialam jakie to uczucie....czasami zastanawiam sie czy tak nie jest wygodniej....jestes tylko czyims znajomym, nie musisz nic obiecywac, nikt tez za wiele od Ciebie nie oczekuje....ale to dziala tez w druga strone...bo ty tez nie mozesz na nikogo liczyc..i czasem jest cholernie ciezko i nikt nawet nie wie ze cos cie tak bardzo boli , ze cierpisz....przyjazn wymaga poswiecen....ale jak wiele dzieki niej dostajemy....przede wszystkim otrzymujemy swiadomosc bycia komus potrzebnym...jakie to cenne -prawda? to ze ktos chcialby zebys podal mu dlon-twoja dlon....nie jego nie jej -twoja...to znaczy ze obdarza cie ogromnym zaufaniem...wie ze to wlasnie ty pomozesz mu dzwignac jego ciezar-cudowne uczucie...byc komus potrzebnym....cudowne uczucie miec takiego kogos komu mozesz powiedziec wszystko...i realizowac z tym kims glupie pomysly i wielkie marzenia...i trzecia cudowna rzecz..czyli odwrotnosc.....czyli ty mozesz zawsze liczyc na ta osobe, swiadomosc tego ze gdy poprosisz o podanie reki ta osoba jej nie cofnie i bedzie widziala radosc w tym ze moze ci pomoc....cudowne prawda????tym sie rozni przyjazn od kolezenstwa....przyjazn-bezcenne
    June 22

    nieco zmeczona ale w dobrym humorze..

    hej...niedawno wróciłam z pracy mialam na 9 do 17...wczoraj poszlam na koncert Kate Ryan....bylo mnostwo ludzi a my przyszluismy juz dosc pozno zeby postawic choc jedna noge w amfitetrze....wiec poszlismy na piffko do Alchemii , pozniej postalismy kolo amfitetru...przecisnelam sie przez grupke ludzi ktorzy z gory ogladali koncert i probowalam ja chociaz zobaczyc...ale gdzie tam...ja zobaczylam zielone swiatlo na scenie, Marta kawalek drzewa...tylko Pargielek luknal ze ma buty i kurtke ;) he he...wiec skoro ak to poszlismy na piwko do ogródka Novo i ogladalismy mecz Holandia-Rosja.....alez byla to sensacja mecz zakonczyl sie wynikiem 3:1 dla Rosji....pozniej na dogrywke przenieslismy sie do Impulsu...a tam byoo tyle narodu ze nie bylo gdzie stac...a co mowic o tanczeniu...troche sie pokolysalam i wrocilam do domku...
    w pracy dzis malo pracy bylo sporo smiechu opowiesci z krypty i takie tam....Tomek pojechal po kebaby...zjedlismy nasz obiadek a czas lecial...kolo 16 przyszla "S"....boje sie ze dostanie mi sie opierdziel za ten tydzien...bo chyba tak tragicznie to jeszcze nie bylo jak w tym tyg!!!"S" dzis taka jakas podejrzana....zapytala do ktorej pracuje, pozniej czy zostane do 20....bo chce pogadac i takie tam....troszke sie wystraszylam choc to podobno nic niebezpiecznego....ale poszlam do domku niedowiedziawszy sie o co chodzilo....zastanawia mnie fakt co ja ostanio chcialam...????co chcialam zrealizowac i jakos nie wiem....pustka....bo tyle tych dziwnych pomyslow w glowie....
    June 21

    późno późno juz

    jestem tu w nocy...po wczorajszym ciezkim dniu po dzisiejszym dniu w pracy po koncercie Hey po Baltazarze w ogrodku i po baletach w Impulsie:P ledwo zyje.... dobrze ze jutro wolne to odespie...moze jakies zakupy:) ojjj zgarnie mi sie opiernicz za ten tydzien walka z guzikiem przegrana z kretesem!!!!! i wiele wiele innych...ale tak jak juz wspomnialam od przyszlego tyg poprawa! nie ma inaczej....jeszcze troszke i wymarzony urlop:) ojjjjj cudnie bedzie:) alez mnie bola nozki:) stwierdzam ze nie umiem otwierac piwa zapalniczka...tylko sobie krzywde w paluszki zrobilam...moze i butelkowe lepsze ale puszke otwiera sie latwiej:) ide lulu bo padam na twarz...koncercik byl super Kasia Nosowska pokazuje klase a jej skromnosc jest rozbrajajaca...swietna wokalista i wydaje sie byc fajnym ludzikiem...ciesze sie ze bylam na tym koncercie:)
    June 19

    oj oj oj nie wyrabiam sie z pisaniem...

    pozegnanie Olivka bylo fajowe ...wypadlo nadspodziewanie dobrze...sama sie zdziwilam ze bylo sporo ludzi:) ludziska ktore byly widozne na zdjeciach z imprezy:) wypilam, wytanczylam sie, zmeczylam sie i wrocilam do domku:P naprawde udany wypadzik....na drugi dzien łaciaty kacyk meczyl mialam na 14 do 22 do pracy...duzo roboty bylo wczoraj juz nie mialam sily po jakis 4 godzinach....a gdzie jeszcze kolejne 4 ???ooszsz...szefowa tez miala do 22...razem konczylysmy i po pracy zaszlysmy po pifko i w drodze do domu idac parkiem saczylysmy laciatego lecha ;) biadolilysmy jakie to mamy brzuszki łąciate od tego picia:) ale chwile po tym "S" mowi wbijaj do mnie mam jeszcze harnasie....nie bardzo mialam chec isc bo mialam swiadomosc ze juz pozno bo bylo cos kolo 22.30...nie chcialam sie wbijac po nocy do kogos.... ale "S" po jakims czasie przekonala....i wyladowalam u szefowej...wypily my pifko i mialam juz isc az tu drzwi otwarzyl maz "S" ktory wrocil ze swietowania po wygranym meczu w ktorym strzelil dwa gole a jaego druzyna zapewnila sobie awansik do nastepnej ligi:) i mowi ze idzie po pifko he he he glupio mi juz bylo-w sumie mi bylo rybka ze jest pozno no ale balam sie zostac bo te wizyty sie przeciagaja a mi pozniej szefowa w pracy biadoli na drugi dzien ze spacku he he he...no ale zostala ja ..."G" poszedl po pifko i dalej pili my...i tak wrocilam na 2 do domku...obie z szefowa mialysmy na rano...ona na 7 ja na 8.30.....troszku sie dzis spacku chcialo i jednej i drugiej ale daly my rade....dzis znowu bylo full pracy...nie mialam sily...a poniej jeszcze te podniebne podroze...wrocilam do domu dopiero po 20....oczy mi sie rozjezdzaja nie zgadzaja mi sie strony - jak w pewnej piosence pidzamy :) ide niedlugo lulku bo jutro na 10 wiec o 8 trza wstac:) dam rade dam rade....no i od przyszlego tyg musze sie poprawic :)
    June 17

    mam dzis dzien wolnego...

    pospalam sobie troszke....tak do 12....ostatnio mam problem ze snem ....chyba za duzo mysle jak juz przyloze glowe do poduszki i zamiast pozwolic mojemu móżdżkowi odpoczac po calym dniu wrazen....ja te wrazenia wlasnie wtedy analizuje ..... ale dosc o tym....po meczu nie mialam jakiegos zlego humoru....po prostu to ze dla nas ten turniej sie zakonczyl uwazam za sluszne...!uwazam ze musza jeszcze popracowac i przed nimi jeszcze duzo tej pracy....uwazam ze maja swietnego madrego i doswiadczonego trenera ktory jest w stanie poniesc ta druzyne !!!! po meczu troszke popisalam na gadu z szefowa i na naszej klasie ;) ona jest smieszna !!!!dzis myslimy o tym zeby zrobic pozegnanie dla Olivka i Lumki jakies piffko i tany tany....c.d.n
    June 16

    :( tak mi jakoś...

    dzis w pracy bylo dziwacznie...sporo roboty...."S" zamienila sie w grozna szefowa...dostalo mi sie pare razy.....moze nie bylo tak strasznie bo w sumie dobrze jak ktos ci zwroci uwage bo wtedy wiesz co zle robisz i to zmieniasz....ale zeby tak od razu po 10 uwag jednego dnia :/ troszke podcina skrzydla i juz moj wiatr ucichl zupelnie....a juz  myslalam ze idzie mi troche lepiej ale chyba jest gorzej niz bylo....a to nie ten adres, a to guzik dal sie we znaki na kazdym projekcie , a to lista obecnosci....itd itd ehh no z ta lita to mi zupelnie zawsze wylatuje z glowy :/ z guzikiem walka trwa odkad pamietam ... moze "S" w koncu zobaczy ze ja jestem zupelnie przecietnym pracownikiem i nigdy z niego nie stane sie pracownikiem na miare kat A. widocznie skoro tyle czasu jest jak jest nie stac mnie na wiecej....dzis zapisalam sie na ta impreze...od nas jedzie malutko osob...zobaczymy co z tego wyjdzie.....dzis ten mecz gdzie tylko cud moze nam pomoc zeby awansowac dalej na tych Mistrzostwach Europy... mimo to ja wierze i bede kciuki trzymac...! szkoda tylko ze bede ten mecz ogladala sama w domku bo ja tak nie lubie...nawet nie ma z kim piffka wypic :( ehhh lipaaa.........po meczu stwierdzam ze niesprawiedliwym by bylo gdybysmy przeszli dalej...to nie nie jest gra w piłke nozna....wracamy bo niestety nasz poziom gry nie dorasta do piet najlepszym zespolom tego turnieju....okrzyk z trybun kibiców ktorzy chcieli zobaczyc gre w piłke mowi sam za siebie "gramy do końca Polacy gramy do końca" bo niestey gry w tym meczu nie bylo wcale...Smolarek i Zahorski nic niestety sami nie zdzialaja  (ich postwe dzis oceniam na 5 + ) Boruc swietna gra z reszta jak wcalym turniej prezentowal sie swietnie....ale reszta naszych piłkarzy????gdzie?????czuje ze nasz Leo palil sie ze wstydu ..jedzmy do domu panowie i czapki z glow dla tych co awansowali dalej....bo dalej awansuja tylko najlepsi....
    June 15

    niedziela miała być pracowa...

    w sumie to troche i byla....ale po 3 godzinach zwolnili do domu....nie bylo kompletnie nic do roboty...i tak jestem w domku...ciesze sie ...wczoraj zasnelam kolo 5.30...troche mi sie plakalo w nocy....musze isc na stancje....czasami nie mam sily na to co sie wokol dzieje...ehh....mimo wszystko rano wszystko wydaje sie byc proste ale niektore wieczory bywaja paskudne tak jak ten wczoraj....nie wiem ile dam rade tak pociagnac...mimo to jest dzien i tak jak pisalam w dzien da sie pewne rzeczy zniesc....dlatego humor nie jest najgorszy....zaraz chyba pojde spac....bo juz mi sie oczka kleja....jestem -pospalam troszke....ehhh a teraz jestem taka rozlazla ledwo kontaktuje....mam ostatnio pare problemow rodzinych gdyby nie to czulabym wewnetrzny spokoj....ale niestety jak zapomne to dzieje sie cos co uswiadamia mi ze takowy problem w moim domku istenieje i tak wkolko....nawiazujac do wczorajszej nocy...w takich chwilach gdy jestes sam i placzesz sam do poduszki....problem jest jak sciana z grubego muru ktorego nie przejdziesz ... wszystko inne wydaje ci sie niedoosiagniecia....pojawia sie duzo glupich pomyslow w glowie....tez mialam ich wczoraj multum ale co to da???rano wstajesz jest kolejny dzien robi sie jasno mijasz ludzi po chodniku i zastanawiasz sie co to ci da ...w czym ulzy...i wtedy uswiadamiasz sobie ze tak naprawde nie masz zadnego wyjscia....bo twoj problem nie zniknie....wczoraj od dawna nie czulam sie taka samotna zagubiona...a najgorsze jest to ze w tej ciezkiej dla ciebie chwili masz swiadomosc ze nawet nie masz sie komu wyplakac....ze nie masz kogos kto ci powie uszy do gory...dasz rade...moze sie jakos ulozy....nie masz kogos kto bez slow i pytania o powod po prostu pozwoli ci plakac....wtedy wlasnie widzisz ta sciane ...ten gruby mur...i wtedy juz nie wiesz czy placzesz nad soba swoim zyciem...czy nad tym co sprawilo ze placzesz...a moze wszystko na raz....wiem ze po prostu czasem brakuje mi sil by walczyc...i kiedy myslalam ze juz jest ok ze mam wiatr ktory mnie poniesie....on zaczal wiac mi prosto w twarz....i ciezko isc dalej ta sama droga...probuje sie smiac...jakos zachowac rownowage...ale nie zawsze wychodzi...ale dosc biadolenia...musze dac rade ... bo kto da jak nie ja.....do nastepnego złego dnia ....wtedy znowu pobiadole i pouzalam sie nad soba...
    June 14

    migusiem czas płynął w pracy :)

    hej...dzis wstalam  o 7 ...wczoraj bylam na pifku w In Vitro z Justyna, Gosia O. i Pargiełka...wypilismy po dwa piwka i jakos po 1 bylam w domku...bylo malo ludzi ale muzyka jaka graja tam w weekend bardzo mi sie podba :) fajniusia przy takiej mozna poskakac ale my wczoraj sie nie bawilismy...a dzis poszlam do pracy na 9 i nim sie obejrzalam byla juz 17 i czas bylo zmykac do domku :) Ewelina sie chciala zamienic wiec jutro ide na 12 do 20...bylo mi wszystko jedno...i tak do pracy i tak co za roznica na ktora...mysle sobie czy by tu moze gdzies nie pojsc dzis wiem ze kilka osob bylo chetnych...kto wie poki co odpoczywam...i brzusio boli :( bede tu wieczorkiem pewnie jeszcze ...samopoczucie srednie na jeza...pogoda sie troszke zmienila wiec lzej sie oddycha bo janie lubie jak jest goraco-mecza mnie upały...czlowiek jest taki rozlazly i nic sie nie chce a tak jakos ma sie wiecej energii do zycia i nawet mozna pozno wrocic z miasta i wstac na rano do pracy ;) no i zaczynamy...trzymajcie za mnie kciuki...za wytrwałość zobaczymy co z tego bedzie :) ale czuje ze bedzie dobrze... chyba nabralam jakiejs malej mocy, malego wiatru w zagle....ciesze bo bledy ktore sie zdarzaja w zyciu tak duzo ucza-czasem daja sile, mialam troche wolnego, troche tez sie w tym czasie wydarzylo...pewne rzeczy staly sie az nadto widoczne moze czasem zabolalo ale czuje ze to uskrzydlilo , wreszcie wiem po czym stapam, wiem ile moge oczekiwac ile moge dac z siebie ... chce mi sie walczyc....prosze o trzymanie kciuków bo teraz w pracy nie jest mi łatwo....odeszla Olivka a do nikogo nie maialm takiego zaufania , taka bardzo bardzo dobra kolezanka z ktora swietnie sie rozmawialo i spedzalo pracowy i popracowy czas.... teraz czuje ze zostalam tam sama...i nie jest z tym latwo....niedlugo impreza pracowa na ktora tak chcialam isc.....ale z kim tam pojade ... z kim sie bede bawic...nawet nie wiem czy ktos z mojej grupy wogole jedzie...Justynka nie moze jechac bo ma egz na drugi dzien...wiec chyba nie pojade...trudno...moze bedzie jeszcze jakas okazja kiedy pojedzie wiecej osob....z reszta po co ja tam komu...
    teraz musze sie skupic na tym zeby utrzymac ten maly wiaterek.... :) he he musze jakos sobie poradzic..wystawili kolejny grafik...to juz 16 weekend pracujacy.... musze wykorzysatac ta chwile .... ten maly dobry czas....
    June 13

    .......?! brak słów.......

    Witam-jest dosc pozno ... bylam na meczu Polska-Austria w strefie kibica....z ta sama ekipa...jestem rogoryczona tym co zrobil sedzia na kilka sekud przed koncowym gwizdkiem...prowadzilismy 1:0 chyba do 92 min...pozniej sedzia podyktowal karnego wedlug mnie zupelnie nieslusznego i na minute przed koncem Austria zremisowala!!! nie bede opisywac co czulismy stojac tam pod telebimem bo chyba wszyscy gdziekolwiek by nie byli czuli to samo :( szanse na awans z grupy juz raczej sa znikome musial zdarzyc by sie jakis cud...chociaz po tym co pokazal sedzia wszystko jest mozliwe...ale nie oszukujmy sie....to niestety chyba juz koniec naszych ME!!!po meczu wszyscy jak stalismy poszlismy potanczyc i na pifko do Impulsu...ehhhh o tym wyjsciu tez nie bede duzo pisac....troche lipa wyszla i mi glupio teraz :( wiem jedno-ograniczam moje wypady na piffko bo brzusio sie duzy robi i musze mniej amci amci...a to nielada wyzwanie:/ dzis wolne a pozniej pracujacy weekend-dam rade...
    June 12

    mecz o to żeby pozostać w grze...trzymamy kciuki...

    hej...wstalam przd 11 i to tez ledwo co.... w nocy mam problem z zasnieciem za to rano spi sie cudnie az szkoda oczka otwierac....zjadlam sniadanko i wzielam sie za sprzatanie....zmywanie odkurzanie i wycieranie kurzu :/ i stwierdzam ze moje rece sa za delikatne na takie rzeczy:P he he ja sie pracy nie boje ale to co pisze to prawda...zmywajac naczynia nabawilam sie jednego odcisku na poduszce palca ...sama sie zastanawiam jak to mozliwe....odkurzjac drugi odcisk na palcu :P no coz...jak jakas łamaga :) troszku sie zmeczylam...teraz wypije kawke...zjem ciacho i o ile nie bedzie padac po 15 zmykam polazic po sklepach....jak nie dzs to pozostaje jeszcze cale jutro....ciesze sie ze pogoda sie zmienila bo te upaly juz byly niedozniesienia....a najgorzej maja rolnicy... mama dzwonila wczoraj i mowila ze krowki u babci nie maja co jesc bo trawa taka sucha...warzywa trzeba ciagle podlewac -wszystko schnie :( wiec chcalabym zeby spadl ten deszcz i pogoda zmienila sie chociaz na kilka dni....zeby to wszystko spowrotem odrzylo....ehhh jak ja juz bym chciala pojechac do babci....
    dzis mecz Polska-Austria.... kto wygra mecz gra dalej....kto przegra jedzie do domu -czyli mozna powiedziec ze to wlasciwie mecz o wszystko...nie wiem gdzie ten mecz dzis ogladac... w strefoe kibica pod telebimem wydaje sie byc dosc niebezpiecznie...po pierwsze moze zaczac padac deszcz...po drugie tam smigaja z aparatami foto...lapia cie na glupiej minie i wrzucaja to do Gazety Olsztyńskiej a pozniej sława ciegnie sie calymi dniami za toba i nie masz ani chwili dla siebie ;) jezdzisz limuzyna i masz prywatny samolot zeby skoczyc po bułki do sklepu ;) taki maly zarcik... wiem jedno ze jak bede stala to tym razem dalej od telebimu :) nie chce meczu ogladac sama bo to nie to samo co rzucac z kims kapciami w telewizor ;) do weczorka.....
    June 11

    PRACOWY MECZ ZWYCIĘSKI 10:1!!! BRAWO CHŁOPCY:)

    hejka ... jaki fajowy dzionek :) polazlam do pracy ....dzis moje pracowe chlopaki grali z firma z W-wy :) mialam w grafiku na 8-16 ...ale dowiedzialam sie ze zostalam powolana na kibica i o 10 pojechali my na to wielkie pracowe wydarzenie:) pojedli my kanapki...popili my picku(soczek i woda-zeby nie bylo)...kolo 12 przyjechali goscie i chwile pozniej rozpoczal sie mecz....nawet mialam pompony w reku ale balam sie tego cholerstwa ;) za to gardla nie szczedzilam....bylo smiechowo...he he fajne byly przyspiweki he he "literka T, literka W, literka T jak .......lalalalalala :), lub Tomus naszym najleprzym przyjacielem jest" Ola byla nieprzeietna, robila furore :) smiechowa to dziewczyna :)szefowa tez gardla nie szczedzila....to byla impreza szefow szefow....he he jeszcze na takiej nie bylam :) chlopaki nasze rozgromili panów z W-wy 10:1...i przyznam ze zagrali naprawde fajnie....wiec chlopaki wielkie brawa!!!! pozniej bylo wreczenie pucharow a na koniec przywiezli mnostwo pizzy ze 30 kartonów ...a pozniej pojechali my do domku-i to byl moj pracowy dzien....takich moge miec wiecej i wcale sie nie obraze :) jeszcze jedna swietna wiadomosc....niedawno zadzwonila szefowa ze mam jutro wolne...wiec z piatkiem to bedzie dwa dni pod rzad a wlasciwie z dniem dzisiejszym 3 ;) he he superasno :) szykuje sie tez duza pracowa impreza wszystkich dzialow i wszystkich szefow sponsorowana przez firme...:) nie moze mnie tym razem nie byc na takiej imprezie :) jedziemy poza Olsztyn do jakiegos osrodka nad jeziorem ....czuje ze bedzie sie działo ;) pozdro...
    June 10

    niech żyje wolność...

    obudzilam sie po 11 ....hmm przyjemnie jak sie nie nastawia budzika....pozniej uslyszalam przez drzwi ze tata jedzie na wioske :) jupiii znowu tydzien wolnosci :) taki humorczyk mam dobry....wczoraj wywialo mnie do szefowej pic piffko i nawet sie nie balam isc...no moze troszke ale to juz ogromny postep....bylo fajnie tylko przydlugo siedzialam....wrocilam do domku jakos 1.50 ...a teraz na sniadanko bo zem glodna jak wilk :) mialam polazic po sklepach czegos poszukac jakis laszkow ale tak mi sie nie chcialo....ze nie polazlam...poluje teraz na 2 dni wolnego czwartek i piatek wiec wtedy to juz na pewno nie obedzie sie bez zakupow ;P wieczorkiem bylam na rowerzyku zajechalam do pracy a mialam juz tego nie robic :/ teraz wlasnie wbila moja nawiedzona sasiadka wiec dosyc pisania-teraz pogaduchy...
    June 09

    osszsz masakra z ta Gazeta Olsztyńska

    dzis dzionek ropoczal sie dobrym humorkiem...zajrzalam do lodowki spojrzalam ze mamcia upiekla serniczek.....pomyslalam biore do pracy...po przyjsciu wyrzenilam kubek kawki od szefowej i zaprosilam na ciacho ;) szefowej podobno smakowal ;) pozniej siedzialam sobie spokojnie w pracy do czasu....dopracy przyszly te dwie osoby ktore szkolilysmy ostatnio...Paulina dziewczyna ktora ja szkolilam przyszla i powiedziala ze w Gazecie Olsztyńskiej na pierwszej stronie jest moje zdjecie z wczorajszego kibicowania....pomyslalam sobie ooooo matko....pewnie tragedia...i faktycznie na czolowce gazety fotografia ...Madziek z otwatra buzia zalamana po utracie bramki....osz jeny....szefowa wyrwala na gore po gazete i zwlokla ja na dol....i sie zaczal brecht....ha ha ha...juz nie wspomne ze ów zdjecie jest tez na stronie internetowej gazety :/ o maaasakra...a "S" jeszcze wszystkim to obwiescila w mailu...i zadzwonila do meza zeby kupil gazete bo jestem na pierwszej stronie....co za siepa...wszyscy mowili Madzia ale fajnie ...oj tam przestan zle nie jest-przynajmniej widac dramaturgie ;P he he , pozniej jakby tego bylo malo poszlam na stacje kupic sobie zupke....facet bioerze ode mnie zupke pod czytnik nabija cene odklada zupke na Gazete Olsztynska....patrzy na gazete i na mnie jeszcze raz na gazete po czym chwile ciszy przerywa "przepraszam ze pytam ale twarz taka podobna...pani jest na tym zdjeciu?????" o rany he he powiedzialam ze juz dzis nie laze po sklepach....a w pracy lecialy hasla "Madzia nasza gwiazda....moge prosic o autograf" ...otwieram gg a tam pelno wiadomosci typu "Magda-widzialas>???" i podaja mi linka...
    http://gazetaolsztynska.wm.pl/Polak-pokonal-Polske,47785?img_id=2&pg=1#shrtctgal  o cie panie he he...co za komedia....zycze duzo usmiechu na twarzy ;)

    08.06.2008 POLSKA-NIEMCY(0:2) EURO 2008 / TRIUMF KUBICY -F1

    hejo...w pracy bylo lipnie na poczatku humor milam tak straszny ze sie w glowie nie miesci!!!!"S" sie dopytywala co mi jest bo jak zwykle bystre oko szefowej wszystko zauwazy....nie bardzo chcialam mowic...poniej humorek sie troche polepszyl ,troszke poprzeszkadzalam jej w pracy...pozniej na druga zmiane przyszedl Arek i tez byla niezla pompa-troszke sobie powspominalismy impreze u Bereta...caly dzien wisiala w powietrzu goraczka meczu Polska - Niemcy....kazdy chodzil jakis taki podekscytowany...szczerze powiem sama odliczalam w pracy godziny do pierwszego gwizdka :) pracowalam do 20....o 19 rozpoczal sie wyscig F1 gdzie Kubica startowal z drugiego pola !!! nie ogladalam wyscigu ale wyniki sledzilismy w internecie....i w ktoryms momencie pojawil sie komunikat ze Kubica jest pierwszy!!!!po zderzeniu Hamiltona z Reikonenem Kubica objal prowadzenie co w rezultacie przynioslo mu 1 miejsce na podium i objecie prowadzenia w klasyfikacji generalnej!!!Super!!!! czapki z glow...i moze ktos moglby powiedziec ze gdyby nie zderzenie Hamiltona z Reikonenem to nie bylo by pierwszego miejsca....ale czy nie jest prawda ze na 1 miejsce w F1 skalada sie szybka i bezbledna jazda oraz szczescie!!!rywale popelnili blad a Kubica spisal sie rewelacyjnie!!!!!to byla swietna wiadomosc przed meczem z Niemcami...ja ze znajmomymi w pracy wyladowalam w na placu pod urania w strefie kibica warki przed telebimem....czuc byla to napiecie....mi rece lataly z wrazenia...ale chyba nie tylko ja mialam ten dreszczyk emocji w sobie...co chwila bylo slychac gdzies ze czuc napiecie i ze jest adrenalinka...przegralismy 2:0...wierzylam w chlopakow ale nie czuje sie zawiedziona...zagrali naprawde bardzo dobry i ciekawy mecz...Niemcy byli po prostu lepsi....nadal jednak jest nadzieja ze chlopaki przejda dalej ...w srode mecz o wszystko!!!!!po meczu poszlismy do tesco po piwko i do Bereta..byla nawet "S" z mezem :) smieszni sa...he he takie dwa zaobraczkowane i kochajace sie krejzole ha ha ha...tylko ja jakos nie mam tego szczescia w milosci....a buuuuu ....o 2 w nocy do domku wrocilam z szalikiem Polska na szyi i z nadzieja na zwyciestwo w kolejnym meczu...pod domem slyszalam jeszcze jakis kibicow skandujacych JESTESMY Z WAMI POLACY JESTESMY Z WAMI....wiec nadzieje mam nie tylko ja:)
    June 07

    POCZĄTEK EURO 2008....a u mnie wesolo nie jest dalej...

    wstalam o 9 choc mialam na 12...czulam sie swietnie zadnego kaca nie bylo bo nie bylo po czym...cieszylam sie w sumie ze wczoraj malutko wypilam....jednak nastroj do dupy...po prostu jak sobie przypomne wczorajszy koniec imprezy to nie jest mi wcale wesolo...w pracy bylo dziwnie z Justyna...pytala co mi powiedziala i co zrobila ale ja nie mialam ochoty na ten temat rozmawiac...wiem zeto wszystko przez alkohol ale ja bym chyba nawet po alko tak nie wybuchla...chociaz czlowiek nie zna siebie-roznie moze byc...wiem jedno ze przestaje wierzyc ludziom w szczerosc, slow czynow i wogole...moze po prostu bede bardziej ostrozna...w sumie z Justyna zaczelysmy w miare normalnie rozmawiac...szkoda mi jej bylo bo widzialam ze gryzie ja ta sytuacja...z reszta przyszla i przeprosila a to naprawde  duzo dla mnie znaczylo ze sie na to zdobyla i juz nie bede wiecej pisala na ten temat bylo minelo....dzien minal leniwie...a nawet sennie...obejrzalam sobie mecz w pracy i polazlam do domku....a wlasciwie do Justyny odebrac swoj rowerzyk...i na rowerzyku wrocilam do domku..teraz zjadlam kolacyjke i ogladam tak piate przez dziesiate mecz Portugalia-Turcja...jutro znowu do pracy na 12....jutro tez piekielnie wazny mecz na ktory czekaja chyba wszyscy kibice w Polsce mecz Polska-Niemcy!!!!!!! to sie bedzie dzialo....oczywiscie trzymam kciuki za naszych chlopakow.....