Madziek's profileMadziek i jej życie.... PhotosBlogListsMore Tools Help

Blog


    February 28

    dzis dzien taki jak wszystkie inne...

    w pracy na 10... wysiedzialam do 18 ale o 17 wkreca mi sie jeczenie ze chce do domku... i ludzie wkolo juz mnie nie moga sluchac i bija mnie z lewej i z prawej :) no coz he he ... dzis bylo zebranie z "S" ... poruszane byly rozne kwestie..... nawet moje  ROZUMIEM i OCZYWIŚCIE ;)   ooo rany co za obciach :) he he! czas zlecial hmm chyba normalnie jak zawsze, 2 kawy byly ale czuje sie zmeczona...nie zalatwialam urlopu bo zapominam :/ skleroza lapie na starosc ;) boje sie troche, boje sie ze nie uda mi sie poprawic wynikow ... zawsze jestem czarna owca w grupie... KOPIUJ WKLEJ, KOPIUJ WKLEJ...ZAWSZE TAM JESTEM ...zle mi  z tym...i przez to ostatnio mi smutno...jak ja lubie FRĘDZLI Z KTORYMI PRACUJE- TO ONE DAJA MI SILĘ W TEJ PRACY :) TO DZIEKI SZEFOWEJ FREDZLOWEJ JESTESMY FREDZLAMI, KREJZOLAMI, I CZYM TAM JESZCZE SZALONYM HA HA HA . niedaleko pada jabłko od jabloni:) na fredzli zawsze mozna liczyc -zawsze!!!!i to jest w tym wszystkim najbardziej fajne...pracujemy razem, balujemy razem, pijemy razem, i tak ma byc :) bo fredzle sie trzymaja zawsze razem :)i nie ma tak ze jeden fredzel moze sie smucic !!!! nie moze!!!jestem po kolacyjce jutro kolejny dzien w pracy ale weekendzik mam wolny :) jupii - odpoczne :)
    February 27

    smiej sie poki masz jeszcze wszystkie zeby:)

    jak zwykle zmeczona...jutro musze zlozyc podanko o urlop moze sie gdzies tam zalapie .... moze !!!! dzis walka z czasem tym miedzy miedzy....kurde jak to ograniczyc ... albo Olivek bedzie kolo mnie siedziala albo musze przywiazac reke coby niepotrzebnie nie naciskala pewnych guzikow tych co nie potrzeba...nie chce zeby "S" co tydzien sie musiala wkurzac..nie bedzie to latwe ale sie postaram!!!poza tym dzieki niej jestem w tej grupie wiec trzeba sie postarac zeby tego nie zalowala...jeszcze 2 dni i wolny weekend :) moze pojade na wies do babci bo juz sie stesknilam za wszystkimi:) dzis jest min wesolo a to za sprawa pewnej osoby :) ta osoba wlasnie czyta mojego bloga i mam nadzieje ze przezyje ta przeprawe przez te moje kilka miesiecy:)i dzis ta osoba mnie baaaardzo zaskoczyla bardzo i sprawila mi ogromna radosc :)he he szkoda ze nie zadzwonilam w Sylwestra :P ciesze sie ze jestes :) stad sie ciesze poki te zeby tytulowe jeszcze mam...jutro kolejna walka z przyzwyczajeniem naciskania tego dajacego odrobine luzu guzika ha ha ha :)Olivek siadaj gdzies blisko;P nom to chyba na tyle wesolutko...jutro kolejny dzien na 10 :) spaaaaac -jutro mnie dzwigiem nie podniosa:P Krejzolom dobranoc :)  a Tobie buziok :*
    February 26

    co za dzien co za wieczor :)

    moj swiat robi sie coraz bardziej i bardziej kolorowy:)... he he... tesknilam za tym uczuciem:)dzien byl kiepski na poczatku...ale pozniej z godziny na godzine stawalo sie coraz to kolorowiej :)przyszlam z pracy patrze...tata kupil samochod ha ha ha ha- niespodzianka...ostro :) he he i dzis he he he he he  az sie boje o tym pisac :) az sama troszke niedowierzam... super wieczor...hmmm ale jeszcze nie zdradzam zadnych szczegolow...napisze tylko ze czuje ze moze byc fajnie :) mam swietny nastroj wlasnie wrocilam z SZAFY :) jestem po laciatych :) i na chwile obecna czuje sie szczesliwa :)ja nie wiem jak ja jutro bede pracowala :) nie dam rady :P Dziekuje Tomku za wpis !!! lezki mi sie zakrecily Ty wiesz !!!  U Ciebie tez bedzie dobrze zobaczysz- zaswieci dla Ciebie słońce :) BUZIOLE KREJZOLE :* ide lulu jutro do pracy na 10:) he he he
    February 25

    trzymam za siebie kciuki... i mam malą nadzieje ...

    witam bezposrednio po pracy...dzisiejszy dzien w pracy byl beznadziejny..wszyscy jacys poddenerwowani... w szczegolnosci "S"...wtedy lepiej nie podchodzic...wiec staralam sie dzis omijac szerokim lukiem siedzisko naszej szefowej...tylko podchodzic jak juz ewidentny mus byl ... nie chce bo mi sie zaraz wtedy tez humor psuje i zalapuje niepotrzebnego nerwa!!! dzien minal szybko i powiedzmy ze znosnie choc pod koniec juz sie strasznie dluzylo...zawsze im blizej pojscia do domu tym bardziej sie dluzy...wiec ostatnie minuty sa niemal wiecznoscia...slabe chyba wyniki beda za ten tydzie tak wnioskuje po zachowaniu "S" moje pewnie w szczegolnosci...bo moje zawsze sa wiec teraz pewnie katastrofa...az sie boje!rany!!!
    a co do tytulu mojego wpisu ... jest malutka iskierka nadzieji ze moj swiat moze stanie sie  bardziej kolorowy ... chcialabym zeby tak bylo..i cichutko wierze..ale nie chce nic pisac zeby nie zapeszyc choc jakby to nastapilo to napewno sie dowiecie!!!czesem po takim dniu jak dzis nachodza mnie mysli zeby nie przejmowac sie losem innych...moze nie warto nikogo na sile uszczesliwiac-moze nawet ktos tego nie chciec...szkoda bo od dzieciaka mam wpojone co innego i trudno mi zaakceptowac taki fakt ale moze i jest w tym troche sensu i racji....zmykam zaraz na jakas obiadokolacje i to by bylo na tyle jesli chodzi o dzisiejsze przemyslenia i tak tego sporo jak na poniedzialaek ... buzka :*
    February 24

    teraz przynajmniej wiem na czym stoje....

    witam...wstalam przed 12 ....brawo !!! wczoraj bylam na piwku na miescie, bez baletow bez niczego po prostu jedno piwko...wrocilam do domku kolo polnocy...ale ciesze sie ze wyszlam z domu zawsze to cos innego ... bylo tu cos innego ale to bylo strasznie nie skladnie napisane ...mysle ze ta krociutka rozmowa z gg wiele wyjasni ze nie ma mojej przyjazni z Marta i obie o tym doskonale wiemy! jest tak jak pisalam wczesniej...czyli to nie bylo tylko moje jakies urojenie...niestety czasem bywa i tak w zyciu i na pewne sytuacje i fakty nie masz po prostu wplywu...
     
    MADZIA 12:02:34
    jestes moze
    MADZIA 12:02:35
    ?
    BUBU 12:02:45
    jestem
    MADZIA 12:02:58
    a czemu sie nie odzywasz jak jestes
    MADZIA 12:03:00
    ?
    MADZIA 12:03:06
    nie zalezyCi juz
    BUBU 12:03:07
    nie wiem
    MADZIA 12:03:07
    ?
    BUBU 12:03:13
    z nikim nie pisze
    BUBU 12:03:19
    jakos mi sie nie chce
    BUBU 12:03:33
    zalezy tylko ze ja nie widze za bardzo szans
    BUBU 12:03:41
    jakos tak nie wierze juz:(
    MADZIA 12:03:46
    ok
    BUBU 12:03:55
    ok mowisz?>
    BUBU 12:03:57
    aha
    BUBU 12:04:05
    a czemu napisalas?
    MADZIA 12:04:25
    no nie wiem
    MADZIA 12:04:37
    bo pomyslalam ze chce napisac
    BUBU 12:04:49
    aha to fajnie
     
    ta rozmowa choc krotka mowi wszystko ... zmykam do kosciółka bo juz dawno nie bylam przez prace ;/...brakowalo mi tego... jak tak stalam w kosciele to chcialo mi sie plakac ze moje zycie zrobilo sie jakie zrobilo takie dalekie od Niego i od Jego dobra... musze isc do spowiedzi..niedlugo rekolekcje...mysle ze to mnie troche oczysci i uspokoi wewnetrznie pozwoli zrozumiec pewne rzeczy i poukladac swoje zycie .....tak zebym mogla zaufac Jemu na nowo...ze tego wlasnie dla mnie chce...akceptowac Jego warunki...
    February 23

    WOLNE WOLNE WOLNE-MOJE UKOCHANE :)

    wstalam po ósmej...a poszlam spac po 3 :) obudzilam sie dzis z mp3,długopisem i komorka w łozku...nie wiem jak to sie stalo ale tak bylo...a tak mnie biodro bolalo w nocy a to pewnie na komorce spalam ;) teraz czekam na Asię kumpele - fryzjerke co by mi cos z wloskami zrobila...pozniej musze jakos skonfigurowac polaczenie sieciowe modemu z laptokiem...ale jak ja tego dokonam to nie mam bladego pojecia...i tak minie mi pol soboty...myslalam ze bedzie cieplej to sobie dzis na rowerku sie chwile przejade a tu lipa...w nocy wiatr szalal do momentu kiedy nie zasnelam...teraz tez wieje...hmm:/
    wczoraj pisalam z krejzolami ( patrz niżej *)  na gg...he he...humorek mi sie na maksa  poprawil (patrz niżej ** ) bo juz robilo sie kiepskawo...a tak bylo mi nawet śmiechowo...ide zaraz na kawunie...tym razem dzis spokojne podejscie po wczorajszych traumatycznych przezyciach Madziek sie czegos nauczyl :)-wiec moze nie narozrabiam:) aha i cos dla krejzoli i nie krejzoli :)....
     
    Madziek i jego słownik wyrazów innych :)
     
    *KREJZOL-osoba która jest pozytywnie zakręcona, cała crazy.
     
    **SYNDROM KREJZOLA- choroba z ktorej nie wolno się leczyć, totalne nieokiełznane pozytywne wariactwo z bujnie rozwiniętą fantazją ze skłonnością do realizacji szaleńczych głupawych pomysłow powiązanych z silnymi napadami śmiechu...takim napadom zwykle towarzyszy zadyszka, smiechowe bóle mięśni twarzy i brzucha...choroba wrodzona lub nabyta podczas przebywania w towarzystwie krejzoli - UWAGA!!! zaraźliwa przenoszona droga wzrokową i narządami słuchu ... nieuleczlna do poźnej starości :)
     
    JESTESMY NAJLEPSZA KREJZOLSKA GRUPA W PRACY:)
     
    no i jestem tu o 15.30 :) zrobilam to :) nie ma jak to spontany :) dzis znowu idac chodnikiem naszla mnie chec zrobienia sobie kolczyka w nosie-no i bach...karta od bankomatu w ruch i wizyta u kosmetyczki....igla byla wiec bolalo troszku..ale jaka panika byla wczesniej ha ha  bolalo juz mnie jak tylko do salonu weszlam na sama mysl...pozniej jeszcze mnie laska straszyla :) a pozniej podpisalam cyrograf na kolczykowanie w nietypowych miejscach ciala i pani czyms tam zamrozila i pyta czy czuje ze mam zamrozony nos i czy juz moze zaczac a ja do niej PANI KŁUJ MNIE NIE WAZNE CZY ZAMROZONY :) bo to siedzenie w takim medycznym pokoju napedzilo mi stracha :) poleciala lezka ale juz nosek nie boli....teraz tylko czekac na reakcje taty a pozniej mamy...jak mnie nie wyrzuca z domu to bedzie git :) he he nie wiem czy lepiej czy gorzej wazne ze zrobilam to co chcialam:)
     
     
    February 22

    ostatni dzien roboczy:)

    czesc z rana... dopiero wstatalam...jeszcze siedze w swoich pizamkach w zyrafki he he he:) niewyspalam sie , jakos nie moglam zasnac...zeby zasnac musialabym wylaczyc myslenie a jak juz sie poloze do lozka to ono sie wtedy uaktywnia { to ciekawe co ja w dzien robie:) } i tak przewinely sie chyba wszystkie mozliwe tematy wiec zasnelam jakos po 3 ;/  wieczorkiem napisze jak minal dzien jak moje samopoczucie itd itd bo poki co jestem tak zaspana ze nawet nie wiem jaki mam nastroj....KAWA !!!no i brawo...poczatek dnia a ja juz zdazylam wysypac caly sloik kawy i zbic talerz za jednym razem...jestem genialna :/ ja sie dzis lepiej do niczego i nikogo nie dotykam bo to grozi kalectwem....
     
    po pracy.....
     
    jestem zmeczona... humor dzis byl nienajgorszy...w pracy sie nawet troche posmialam tylko na koniec juz mi sie cos stalo w glowe i zlapalam jakiegos dola ...droga z pracy do domu dluzyla sie w nieskonczonosc...wiatr szaleje, dzis poczulam sie taka zupelnie samotna...czasem nie wiem czy to wszystko ma sens....nie rozumiem pewnych rzeczy...czasem czuje sie jak taki naiwny dzieciak...wierze w dobro, uczciwosc, przyjazn, milosc...tylko ze cholernie boli jak wokol ciebie tak malo tego-dzis podobala mi sie jedna akcja w pracy...znowu byla wojna na poczatku...ale tak mi sie podoba jak ktos potrafi przyjsc i przeprosic, przyznac sie do tego za ma zly dzien i nie powinien sie tak zachowac....moje uznanie!!!!doceniam takich ludzi bo juz ich malo!!!az mi sie cieplusno na serduchu zrobilo jak bylam tego swiadkiem :) dzis wiekszosc osob w pracy tryskala humorkiem, padaly smieszne hasla wiec bylo sie z czego posmiac...dzis tez zgarnelam pare razy lekki opiernicz za takie tam rozne rzeczy...nerwus jestem podobno...ale jest ok bo ja sie tylko czasem zdenerwuje ale nie lubie sie fochowac na dluzsza mete i zaraz mi mija...zawsze dzialam pod wplywem impulsu...Olivek to juz wogole ma w glowce zakret totalny - ciage zadowolona i wszedzie jej pelno :) taki nasz grupowy bezposredni szaleniec...czasami sie zastanawiam czy ona ma jakies kiepskie dni...chyba tylko jak ma kaca po laciatym ;) "S" tez ostatnio ma dobry humor... jak to dzis stwierdzilismy rowna z niej szefowa :) he he he ... cholerka mala pauza bo kapec mi spadl za biurko ... chwilunia :) no juz jestem:)
     
     
                             "S"
     
    jest taki ktos kto nad nami wladze ma
    jak cos idze zle to po lapach da...
    bacznym okiem obserwuje...
    i przekrety wylapuje....
    czasem skradnie sie z nienacka
    patrzysz- kto to??? a to matka!!! :)
    wtedy zaraz jest panika....
    całe żarcie z biurka znika.....
    z niebieskiego kubka kawe zawsze pije...
    bo po kawie ponoć lepiej jej sie zyje ...
    jak zasłuzysz opierniczy za złe wyniki w pracy...
    ale gdy je poprawisz ,szybko ci wybaczy...
    w pracy szefem jest po całości...
    ale na imprezach łaciatego nigdy z nami nie pości...
    i balować z nami chodzi..
    lecz troche za wczesnie z tych baletow wychodzi...
    taki człowiek z niej śmiechowy...taki nasz krejzolek
    z reguły ma zawsze fajowy humorek...
    gdy masz problem albo dola to wychwyci to od razu...
    nie pozwoli bys sam szedl z tym dołem  po korytarzu...
    powie wtedy dobre słowo , jak potrzeba to potula
    taka dobra z niej wtedy szefowa- matula :)
    DLATEGO MY JA TAK BARDZO LUBIMY
    I NA INNEGO SZEFA NIGDY NIE ZAMIENIMY :)
     
     
    DOSTANIE MI SIE ZA TO WIEM TO !!!!HA HA HA HA MAŁA DEDYKACJA-OD KREJZOLI DLA KREJZOLA PRZEŁOŻONEGO ;)
     
     
     
     
     
    February 21

    Awaria mojego dobrego samopoczucia....

    Witam !!! zaczne tradycyjnie ze padam na twarz i teraz mysle tylko o ....... o KOLACJI ;) niedawno wrocilam z pracy wypompowana co ostatnimi czasy zdarza sie dosc czesto... kryzys pracowy utrzymuje sie w dalszym cigu niestety...ten sercowy tez ... ten w przyjazni rowniez i jeszcze by sie tam jakis napewno wynalazl....ALE POCIESZE SIE TRADYCYJNYM....NIE BIADOL INNI MAJA GORZEJ I ZYJA ... w pracy na koniec bylo juz baaardzo smiechowo...tylko na poczatku fatalnie....dzisiaj sie dowiedzialam ze wystarczy na mnie spojrzec i juz sie mozna smiac..hmm i ciagle siedzac i sie nie odzywajac slyszalam - " noooo Magda!!!!!! a ja no co????? no wez mnie nie rozsmieszaj" albo " nie no ja z niej nie moge - ona jest dobra" . a mnie tylko zatanawia fakt z czego oni tak sie ciesza jak czlowiek siedzi cichutko i nawet buzki nie otworzy ;) ja nie wiem czy to zdrowe-ha ha ha:)  a z innej beczki....chyba starcilam koncesje na publikowanie zdjec na blogu...he he a wszystko przez magiczna niewiadomo do czego łopatke:)  no dobra dobra juz nie bede :) prostak ze mnie... PRZEPRASZAĆ!!! hmm jednak bez " S" bylaby duuuuza lipa a tak linia wsparcia 24/h działa :) i to mnie cieszy bo nigdy gdzie bylo mi dane pracowac nie natrafilam na takiego szefa....UWAGA- I TU NIE SŁODZE ZEBY DOSTAC URLOP :) hmmm tak patrze na tytuł bloga i stwierdzam ze za duzo ha ha  ha w tym wpisie :) jakos tak nie pasuje:)!! oooo mi sie przypomnialo jeszcze...co za jazda dzis w pracy...wojna dzis byla ...ostre hasla padly jacys wszyscy dzis agresywni byli i podminowani...szkoda mi bylo niektorych osob ;( nieznosze jak tak jest!!! przykro ze takie akcje sa w naszej grupie...mam nadzieje ze wszystkim jutro przejdzie i mozna bedzie tam oddychac zdrowa atmosfera...dobra mykam na poźnawa kolacje i lulu....dybranoc :)
    February 20

    nie wiem czy plakac czy sie cieszyc....

    witam...dzis dzien sie dluzyl i dluzyl i dluzyl....ide na urlop bo nie wyrabiam juz...jutro sie dowiem co i jak!!!musze nabrac jakies energii do pracy bo bez tego ciezko bedzie!!! wyniki moje tez coraz gorsze...czuje to!powoli przyzwyczajam sie do sali...ale to powoli i powoli...jak by mi nikt nie podkradal miejscowki to bylo by moze i spoko. jutro na 13 do pracy wiec znowu koczowanie do samego konca prawie...ehhh.. dzis sa Asi urodziny...dzis tez jej facet a moj sasiad sie jej oswiadczyl....cholernie sie siesze jej szczesciem...kto by pomyslal a wszyscy dawali im maks 3 miesiace bycia razem a tu 2 lata i cos takiego :) no no -super!!! ale z drugiej strony zrobilo mi sie przykro...w sierpniu stuknie mi 23 lata a ja jestem sama...wszyscy albo kogos maja albo sa zareczeni albo juz po slubie...a ja jakos nie potrafie sobie nikogo znalesc....i coraz ciezej z tym-a swiadomosc tego ze czas goni mnie tylko dobija!widocznie jestem do bani skoro tak jest...inaczej tego nie wytlumacze...i taki dolek mnie zlapal..rany gdzie tu kogos poznac????kiedy??skoro na nic nie ma czasu...praca dom , praca dom ...czasem zartuje ze chyba to musi byc akwizytor skoro taka jest sytuacja ...ha ha ale Ci przedstawiciele z nimi to tylko klopot zawsze ci cos wkreca :)wiec lepiej sie za takiego nie brac:) dobra ide lulu bo juz glupoty zdarza mi sie pisac:)
    February 19

    małe sprostowanie ;) ITD...

    no to teraz male sprostowanie ... bo moja szefowa " S " to wcale nie jest taka groźna, wcale a wcale :), nigdy nie krzyczy, zawsze nam pomaga, i wogole jest naj naj naj- wszyscy ja kochaja i nikt jej sie zupelnie nie boi ;) he he he :) normalnie zero agresji - nikogo nie bije -takiej szefowej to ze świeca szukac ;) POWAGA!!!:) zawsze przyjdzie pogada, postawi przygarnij kropka i jest gites wszyscy sa szczesliwi :)    
    tylko nie wiem jednego- czy "S"chce mnie wyrzucic z tego stada czy tez nie- bo to to tylko ona wie najlepiej :)
     
    dzis dzionek meczacy...w pracy wysiedziec 8 godzin to juz szczyt moich mozliwosci...nie wiem co sie dzieje...dzis jak przyszlam do pracy to myslalam ze sie rozwyje z tego wszystkiego...pozniej bylo ok humorek wrocil a na koniec to juz nie mialam sily ...wszystko mnie bolalo i nie chcialo mi sie juz nic mowic...dalej sie nie moge przyzwyczaic do nowego lokum...ehhh znowu wyszla dzis moja slabosc do sprzetu rtv itp...rany ja nie wiem ale glupol ze mnie ;) no coz kiedys juz pisalam ze bzikow mam duzo a i decyzje podejmuje w mig...pozniej z reguly okazuje sie ze te decyzje sa lipne ale co zrobic-sila wyzsza:) po pracy spotkalam sie z Marta- cholera nie wiem co mam napisac-obawiam sie ze nie bedzie tak samo chocbym baardzo tego chciala - czas robi swoje...i przykro miz tego powodu!!!nawet bardzo bardzo!!! nie wiem nawet jak opisac to co teraz czuje-nie potrafie. to cos takiego jakby wyjechac gdzies daleko na dwa lata (chcesz wtedy zachowac wszystkie wspomnienia, przez te dwa lata tylko te wspomnienia trzymaja cie w wmiare dobrej formie i mysl o tym ze wrocisz i wszystko bedzie jak dawniej)i wracasz po tych dwoch latach steskniony ale wracasz a wszystko jest inne nie takie jak we wspomnieniach ktore byly w tobie przez ten caly czas, nie takie jakie zapamietales, nie takie jak bylo przed wyjazdem...i przezywasz szok, nie mozesz sie odnalesc w tej nowej sytuacji, nie mozesz sie wpasowac w to wszystko....hmm nie wiem czy wiecie o co mi chodzi ale ja tak wlasnie sie czuje...ale caly czas wierze...! pozna pora na kolacje ale jesciu mi sie zachcialo i chyba nie omine lodowki wielkim lukiem jakbym tego mOze i chciala ;) nie chce sie smutac...bo ostatnio ciegle mi smutasno....dlatego musze jakos postawic te uszi do gory ....jutro mam na 14 do pracy wiec powinnam tu byc z rana...:) buziole albo jak to ktos dzis napisal DO JUTERKA DO FUTERKA ;)
    February 18

    PRACOWA PRZEPROWADZKA???!!!

    czesc z rana!!!dzis mam na 14 bo przesunelam moje przyjscie do pracy o 30 min!!!znowu zle spalam . wypilam dzis w nocy 2 litry wody mineralnej....co chwile sie budzilam...zle sie dzis czuje...wow chyba telepatia....trzeba byc dobrej mysli:) cicho zeby nie zapeszyc:)uciekam na kawe i powroce tu kolo 23 po pracy i napisze jak wrazenia .... PS dzis zaczynam 5 dzien bez papierosa:) no i lipa!!! nie podoba mi sie na tej sali!!!jest beznadziejnie! przynajmniej takie sa moje wrazenia po pierwszym dniu....mysle ze to nam na gorzej wyjdzie!!!inaczej to sobie jakos wyobrazalam! a tu zonk! ale czego mozna sie bylo spodziewac. teraz juz nic nie bedzie takie samo....kurna nie wiem ile pociagne w tej pracy...juz mam taki kryzys trzymajacy sie od dawna ze juz nie wiem co robic...  to juz chyba nie dobrze jak sie traci ochote na sama mysl o przyjsciu do pracy...ide spac...dobranoc..ups pomylka-zaczynaja sie "Kryminalne zagadki Las Vegas" wiec ide lulu po tym serialu :)
    February 17

    sama nie wiem co napisac...

    witam!!!po pierwsze baaardzo mnie bola plecy...po drugie wzrok mi siada- jednym slowem sie sypie!!!!jestem strasznie zmeczona...dzien po spotkaniu z Marta- niestety prawie nie ma zmian...nie wiem z ktorej strony tych zmian oczekiwac...od siebie czy od niej... moze 3 miesiace to za dlugo... moze juz potrafimy sie obejsc bez tego co bylo...chyba to nie jest takie proste i nie bedzie jak mogloby sie wydawac...dzis tylko Marta napisala na gg ze czytala wpis na blogu i plakala...nie wiem czy to dobrze czy zle...ostatnio nic nie wiem...kiepski mam dzis nastroj...wczoraj cala noc budzilam sie co chwila...nawet nie wiedzialam czy spalam czy tylko na chwile zmruzylam oczy...ciezko bylo odroznic jawe od snu...dzis obudzilam sie jakos kolo 8 wiec zle mi sie spalo bo normalnie bym lezala do 10. po 10 zadzwonila "S" -chodzilo o to zebym wczesniej sie pojawila w pracy bo ktos tam zaniemogl wiec poszlam-tylko sie poblakalam po salach troche...bo troszke to dzis na odwrot bylo niz zwykle...pozniej w pracy monotonia ponad 8 godzin ble :/ myslalam ze zjade z krzesla...ale jakos wytrwalam...po pracy jak przechodzilam kolo Sebka on wyhaczyl mnie na spacer wiec w domku bylam jakos po 21-zjadlam kolacje, wlaczylam jakis film na kompie a teraz jestem tutaj...telewizor mi sie zepsul wczoraj , cos tam sie z kineskopem zrobilo wiec byl dzwiek bez obrazu no to zakupilismy jakis tam nowy...niby sie nie oglada tej telewizji ale bez niej tez jakas taka lipa...co za kiepskawy nastroj... nie wiem co jest-moze za duzo mysle o tym wszystkim....jakie to wszystko chore...nic mi sie nie chce !!! jutro na 13.30 do pracy...zreszta prawie caly tydzien mam na popoludnie wiec o czym tu pisac-jutro zaczyna sie kolejny nowy rozdzial w moim pracowym zyciu-I pietro wita gosci ... mieszane uczucia -nawet bardzo !!!!!ide polezac moze dzis bede spala normalnie...do juterka!
    February 16

    o mojej przyjaźni...

    zawsze chcialam miec dobrego przyjaciela...takiego ktory bedzie zawsze przy mnie kiedy bede tego potrzebowala, takiego ktory przytuliy gdy bedzie mi zle...takiemu ktoremu ja bede mogla oddac wszystko co we mnie najlepsze...kiedys myslalam ze nigdy kogos takiego nie poznam...ze to nie realne...ze nie ma takich ludzi...ze sa tylko w mojej wyobrazni...ale cztery lata temu byl taki dzien...w ktorym nie bylo nikogo...nie byloby mnie  gdyby nie Marta...zwykla kolezanka z liceum , ktora okazala sie byc pozniej moja najlepsza przyjaciólka...jak  siostra...gdyby nie ona nie wiem co by sie tego dnia stalo...moze nawet niebyloby komu napisac tego bloga-sama nie wiem-to byl straszny dzien!!!wiem ze to ona dala mi sile zeby zyc dalej...tylko przy niej czasami cicho plakalam...choc nie chcialam zeby zdazalo sie to czesto. zaczelam wierzyc w dobro, ze mozna je dawac ludziom ze czasem ktos chce dac je tobie.
    nie raz sie wspieralysmy-jestesmy zupelnie rozne a jednak chyba polaczylo nas to ze obie chcialysmy tej prawdziwej przyjazni...spedzalysmy ze soba mnostwo czasu...szkola, imprezy, spacery, nasze krotkie studia na UWM,wycieczki po sklepach, 3 piesze pielgrzymki do Czestochowy, wyjazd do Lednicy, kilka czytan w kosciele, mnostwo dyskotek, kłotni o facetow ha ha ha...mnostwo wspomnien, mnostwo wsparcia smiechu, troszke lez,cholernie duzo obietnic chocby taka ze mamy byc przyjaciolkami do poznej starosci , znamy sie bardzo dobrze wlasciwie bez slow tylko spogladajac na siebie juz wiemy co sie dzieje w serduchu  kazdej znas...ale nie zawsze bylo tak kolorowo... byly tez klotnie-jak pisalam jestesmy rozne-byla zazdrosc, gniew, byly dni ze sie nieznosilysmy...pozniej bylo coraz wiecej klotni...nie wiem z czyjej winy...nie chce w to wnikac jak to kiedys ktos madry powiedzial wina zawsze lezy gdzies po srodku...tylko ktoregos dnia tego nie wytrzymalam...nie moglam zniesc tego ze kazde nasze spotkanie konczylo sie prawie ze wojna ...wiec dla naszego dobra...powiedzialam dosc! cholernie ograniczyl sie kontakt...praktycznie nie mamy go od 3 miesiecy- moze widzialysmy sie ze 4 razy...i to nie byly mile spotkania!dzis spotkalysmy sie po raz kolejny...sama nie wiem jaki byl cel tego spotkania...spojrzalam na Marte bo chcialam zobaczyc jak wyglada...troche czasu minelo...cholernie sie stesknilam...nie da sie wyrzucic czegos takiego z serucha...nie da sie wyrzucic kogos kto tyle dla ciebie zrobil...kogos kogo pokochalam jak mlodsza siostre-pisze mlodsza bo Marta zawsze mowila ze ja sobie w zyciu radze i wiem co trzeba robic w roznych sytuacjach -tylko czasem wydawalo mi sie ze to ona ma wieksza madrosc zyciowa niz ja...ale tak juz sie przyjelo...dzis Marta miala dobry humor lecz podczas naszej rozmowy widzialam lzy w jej oczach ktore pozniej ukrywala jak splywaly po policzkach...jak mi bylo wtedy ciezko...patrzylam wtedy gdzies daleko przed siebie...szukajac czegos co pozwoli mi zapomniec o jej lzach...wiem jedno ze zawsze bedzie moja siostra...nie wiem tylko czy uda nam sie odbudowac po takim czasie to co bylo kiedys...jak juz szlam do domu ona krzyknela zebym zaczekala i wyjela z kieszeni lizaka z napisem "Lubie Cie" -podziekowalam i poszlysmy w dwie rozne strony... wtedy pomyslalam ze caly czas w nas wierzy mimo tego smsa o nienawisci.... mysle ze trzeba czasu na to zeby ta przyjazn byla ta sama przyjaznia co kiedys...Bubu...
     
    " Przyjaciela mam co pociesza mnie,
      gdy o jego ramię oprę się.
      W nim nadzieję mam uleciał strach,
      on najbliżej jest zawsze troszczy się " 
     
    nigdy nie zapomnę jak zamowilas mi ta piosenke na pielgrzymce w dniu moich urodzin ... dziekuję i wciaz wierze
     
    zaraz ide pogrzebac przy moim rowerku...a wieczorem wypije redsa , zamowie jakies jedzonko z Golden Dragon i obejrze film w tv "Wielkie Nadzieje"-juz go ogladalam ze 2 razy ale to dobry film...zawsze mi sie podobal...
    February 15

    już piątek ...

    witam z rana...dzis mam na 13.30 do pracy po zamianie z Tomkiem...to nawet dobrze sie zlozylo ze ze Tomek sie chcial zamienic bo po tym kinie moglo byc ciezko ze wstaniem a tak to sie chociaz wyspalam :) powinnam przezyc prace do 21.30... dzis minal rok odkad nie jestem z Tomaszem - kawal czasu, długo musialam leczyc serducho po tym rozstaniu :( ale juz jest ok. mam nadzieje ze gdzies tam ktos jeszcze na mnie czeka-chociaz czy ja wiem????-ostatnio siedzialam na pracowej imprezia na rogu wiec ciezko powiedziec ;)  ide na kawusie i wroce tu wieczorkiem-chyba...
     
    no i jestem po pracy...dzien jakis taki nudny i slamazarny-ze gdyby nie sypiacy snieg za oknem to nic by sie nie dzialo...mamy bialo w Olsztynie-raz prawie wiosna innym razem snieg -dziwaczna ta pogoda... w pracy okazalo sie ze mam za dlugie cos tam - czyli lipa... czasem "S" jest takim typowym groznym szefem dzis swoim powaznym tonem glosu i z kamienna mina powiedziala ze jak bym chciala zmienic grupe to wystarczy powiedziec...bo cos tam pomamrotalam ze czasem jest grozna i nie dziwne ze sie jej nie ktorzy boja...ehhh czesem ciezko ja rozgryzsc-moze naprawde chce zebym zmienila stado tylko jej jakos glupio powiedziec...wlasciwie to nie wiadomo co w niej siedzi... nie wazne!!!ostatnio w pracy jakas goraca atmosfera i wszystko takie dziwne i inne niz do tej pory -robimy jakies dziwne rzeczy...kiedys bylo luzniej...a teraz o wszystko pucu pucu...chca zebysmy robili wlasciwie wszystko tylko jakos nas do tego w zaden sposob nie motywuja...ja w ostatnim czasie stwierdzam ze jakas sierota jestem i sie nie nadaje do tego wszystkiego...ale dosc o pracy.!!! Marta ostatnio znowu zaczela mi wysylac wiadomosci ktore powoduja ze w jedej sekundzie chce mi sie wyc...wcale nie jest tak latwo dojsc do siebie po tym jak rozpadnie sie przyjazn...mi wcale tez nie jest latwo...ostatnio ciagle ktos w pracy zadaje pytanie co sie stalo czemu jestem smutna...bo potrafie z minuty na minute miec gorszy humor a smsy typu " nienawidze cie kurwa- rozumiesz to ?!" wcale mi nie ulatwiaja zycia...czasem po prostu juz tego nie wytrzymuje i gdzies cos peka wtedy w  glebi boli mnie serducho !!!!planuje spotkanie z Marta jakos tak od 3 miesiecy nie mamy ze soba kontaktu po tym wszystkim.....to bedzie trudne spotkanie...ide spac o ile zasne bo mam o czym myslec...jutro wolne wiec sobie troszke odpoczne...
    February 14

    ojojojoj WALENTYNKI

    moje walentynki rozpoczely sie od kaca łaciatego po wczorajszej imprezie pracowej-dobra woda z ogórkow -dobra na wszystko:).... bylo fajnie a "S" swoim przyjsciem kolejny raz mnie zaskoczyla...przyszla kolo 21 a przeciez do 22 pracowala... jaki to jest SUPER SZEF-nie wiem jak ona to robi ale jest w tym swietna...bylo smiechowo...ale cel na najblizszy czas ...odstawic papierosy i nie przeklinac :)glowka mnie boli wiec nie wiem jak bedzie wygladal moj dzisiejszy wpis... zaraz ide na jakies sniadanko pozniej niestety do pracy... dzis walentynki...jak pisalam ten dzien dzis spedze w pracy-z reszta co bym robila :/ kino bedzie jutro....he he he ale wszystkim tym baaaardzo zakochanym i tym mniej i tym co nie wiedza czy ta milosc ma jeszcze sens, singielkom z wyboru  i tym zupelnie samotnym zycze duzo milosci!!!wiem ze z miloscia jest duzo latwiej w zyciu ...spokojniej i bezpieczniej, tej milosci zycze wam kazdego dnia w roku nie tylko dzis :)
     
    Dokąd nie pójdę tam jesteś...
    gdzie ucieknę - znajdziesz mnie
    Między sobą i piekłem,
    chcesz usłyszeć znów moj śmiech.
    Dokąd nie pójdę tam jesteś...
    w Tobie zasnę i budzę się
    Czulej naprawdę nie umiem,
    ani kochać, ani chcieć...
     
     
    Dokąd nie pójdziesz tam będę...
    nie ucieszkniesz - znajdę Cię
    Między sobą i piekłem,
    Ty usłyszysz moj smiech.
    Dokąd nie pójdziesz tam będę...
    we mnie zaśnij i obudź się
    Czulej naprawdę nie umiem,
    ani kochać, ani chcieć...
     
     
    Takiej miłości wam życzę!!!!!!!buzka:*
     
    WALENTYNKI CZESC DRUGA :
     
    W pracy..dzien dłuzyl sie strasznie...dopiero pod koniec bylo ok i jakos czas przyspieszyl....Walentynki Walentynki-singiel w pracy :)i tu jest ciekawostka..jokos po 19 Sebek napisal zebym wziela przerwe ze to pilne i nie na telefon...ze bedzie o 21 pod moja praca...wiec ja nie wiedzac o co chodzi zbieglam na dol ...a tam stoi Sebek w garniturze z duuuuuza roza i pudeleczkiem z kokardka raffaello :) az mnie wmurowalo...nie wiedzialam co powiedziec...wiec podziekowalam i dałam kolezenskiego buziola- o takiego :* :)wracam na gore z kwiatem...Rafał sie patrzy Justynka w smiech...a Dominik to byl w ciezkim szoku..he he he...Sebek tak mnie zaskoczyl ze przez 15 kolejnych minut trzesły mi sie rece. ale to nie koniec...zostala mi jeszcze godzina w pracy...po 22 wyszlam z budynku i zadzwonil Sebek ze na mnie czeka...znowu bylam zaskoczona bo gdzie on ta godzine koczowal no i Sebka tekst :przykro mi jak sie nie wyspisz ale teraz ja odbiore swoj prezent...idziemy na 23 do kina-zarezerwowalem bilet " i tak prosto po pracy wyladowalismy w kinie na "ROZMOWACH NOCA" :) he he nigdy bym sie nie spodziewala ze taki bedzie ten dzien za co Sebkowi bardzo dziekuje!!!wrocilam do domku 1.30 i poszlam lulku :)
    February 13

    już znacznie lepiej...chociaż???!!!

    witam...dzis z malym opoznieniem. nie ma z wczoraj notatki bo nawet nie bylo kiedy jej napisac! wczoraj mialam na 13 do pracy...jakis lipny byl ten nastroj...o 14  przyszla "S" do pracy i przez kilka godzin- odczuwalam to nasze spiecie z poprzedniego wpisu! ale pozniej w jakis sposob sytuacja sie rozluznila...ten wczorajszy dzien to dzien stresu...najpierw ta akcja z "S" pozniej przyszla na mnie skarga i sie zdenerowalam strasznie bo nawet nie bardzo wiem o co chodzilo ale sam fakt podniosl mi cisnienie wiec zapodalam sobie ziołowke na uspokojenie popijajac mocna kawa :/ potem pracowych dwoch papparazi chodzilo i pstrykalo ludziom focieta tak bez przypału nie wiedomo po co a jeszcze pozniej " S" wymyslila swoj przecudowny sposob oceniania i zaprosila do "tajemniczego" pokoju treningowego na pierwszy ogien Złotuszke, Gosie i niestety mnie :/
    zaczelo sie sluchanie i analiza bledow ... potuptalam tam troche ze stresu bo jakos tak nie moglam na pupie usiedziec...jak ja tego nie lubie-znaczy sie to jest swietny pomysl, bo na biezaco mozesz sie dowiedziec co musisz poprawic nad czym popracowac co jest w miare ok itd...ale to jest swietny sposob nie na moje nerwy i stresa... "S" powiedziala ze kiedys umre na nerwice ;) kto wie moze i tak bedzie...musialam isc zapalic czego juz mialam nie czynic ale niestety!!! łłłłłooooo matko co za dzień!!!!skonczylam o 21 - wtedy tez "S" zabrala na tortury kolejene 3 osoby :) zanim wyszlam z pracy zadzwonil Sebek ze czeka pod budynkiem wiec migusiem ubralam kurtke i bylam na dole...Sebek zadal pytanie - cytuje " jutro masz molne tak?  ja : tak  , Sebek : aha. to idziemy tam, tam tam, prosto, pozniej skrecimy w prawo pozniej w lewo, pozniej wejdziemy po jednych schodkach , pozniej po drugich i wypijemy piwko...   na to ja : ok - takiego stresa jaki dzis przezylam trzeba popic łaciatym" i tak wyladowalam w pubie na piwie...wypilam dwa i bylam ululana ze plotlam po drodze jakies bzdury ze Sebek musial kilka razy przykucnac na chodniku ze smiechu...ha ha ha ale smieszne...wrocilam do domku polozylam sie lulu i wstalam dzis z suszi po dwoch łaciatych :/ dzis ma byc impreza pracowa wiec moze bedzie ciekawy wieczor. I MUSZE TU TERAZ OPISAC HISTORYCZNE WYDARZENIE : "S" MA DZIS PRACE DO 22, JUTRO MA NA 8...I TAK BEZ NICZEGO...POWIEM NAWET ZE Z DUZYM ZAPALEM ZGODZILA SIE ISC NA IMPREZE-TAK BEZ PROSZENIA, BEZ TRADYCYJNEGO " NIE WIEM, MOŻE" NO AZ MNIE PRZYTKALO WCZORAJ JAK TO USLYSZALAM ZE IDZIE OD TAK!!!- COS MI TO TU PODEJRZANIE WYGLADA ;)
    February 11

    to byl pechowy i beznadziejny dzien...

    co za okropny dzien...w pracy beznadziejnie!!! jeszcze sie piłuja nie wiadomo o co!!!! dzis " S" na mnie krzyknela... nie pamietam zeby podniosla na mnie glos kiedykolwiek-z drugiej strony kiedys musiala nie jestem jakims wyjatkiem!!!...ale to chyba byla riposta na to ze ja chwile wczesniej tez sie unioslam i powiedzialam co mysle...wogole jakos tak dziwnie dzis bylo!!! znowu szykuja sie zmiany - tym razem lokum dla naszej i 2 innych grup...nigdy nie lubilam sali na ktora teraz maja nas przeniesc!! ta sala byla okropna-ten zielony kolor-blee!!! ale podobno zrobili tam remoncik i wszystko nowka wiec moze nie bedzie zle..czy sie ciesze???raczej nie!!bedziemy odcieci od swiata!!!...pozniej nie przyjeli zwrotu mojej mp3 bo zgubilam plastik od opakowania!!! i zestaw byl nie kompletny :/ wiec Sebkowi kase zwrocili a mi niestety nie!!ale juz sie nawet nie wkurzylam...bo juz mnie naprawde to nie  zdziwilo!!! jakis pech za mna lazi i nic mi ostatnio nie wychodzi! i wcale nie marudze tylko niestety taka prawda...czekam az mi sie dobra passa wkreci :) ha ha na Walentynki problem z glowy pracuje 14-22 he he  -chyba wiedzieli ze jestem singiel wiec-siooo do pracy!!! moze to i lepiej!! w piatek za to chce isc do kina  :) bo tego to ja nie odpuszcze .... teraz poczytam kolejne strony "Travelera" i zmykam lulu :) niech ten dzien juz sie konczy!! :*
    February 10

    kolejna niedzielowa praca

    niedawno wrocilam z pracy :) nic nie zapowiadalo sie ze bedzie tak wesolo he he he nasmialam sie ze ho ho ho :) do lez :) gupawka sie wlaczyla po jakis 4 godzinac- nie tylko mi :) dzis jezdzilismy na krzeslach biurowych :) i tak wiem ze moje bylo najbardziej zwinne ha ha ha ha :) fajniusi dzien :)dzis tez moj byly zaprosil mnie do znajomych na naszej klasie, moja pierwsza milosc- tylko dwa razy kochalm kogos w zyciu a on byl pierwsza osoba (nigdy nie zapomne tego zwiazku i zawsze bede go milo wspominac )- po 4 latach...dziwna sparawa -az sie zszokowalam ... wiec jestem 108 na jego liscie kontaktow wiec nie bylo mu tak spieszno-he he he zartuje :) nie musialo mu byc !!! no coz ... zjadlam obiadek-brzusio pelny tylko sie teraz chce czegos slodkiego :/a pupa - "nie patrzy"  tylko rośnie :P he he he  zmykam odpoczac...jutro trzeba wstac o 5 :(
     
     
    February 09

    sobota w pracy ...i meczyk

    witam w sobote :) moja niestety pracujaca ....ale zle nie jest na szczescie..juz odliczam godziny do konca bo pozniej ide na meczyk:) he he he  dzis gra nasz Travelandzik :)dawno nie bylam na meczu-zaniedbalam troche w kibicowaniu naszych chlopakow :) dzis mecz z MTS Kwidzyń hmm mam nadzieje ze w duchu sportowej walki chlopaki dadza popalic przeciwnikowi :) czekam tez na kebaba bo mi sie juz jesciu chce i w brzuszku burka he he he :) licze tutaj na Sebka ktory wybiera sie ze mna na mecz ze przytarga mi obiadek :) spac mi sie chce a jutro znowu do pracy i w poniedzialek i wtorek tez...czy ja dam rade????jeszcze mnie szyja boli od tego siedzenia :P mus to mus trzeba troszke ponarzekac :) ale dzis jest pozytywny dzien!!! wieczorkiem napisze jaki wynik. :( niestety nie udalo sie. przegralismy roznica dwoch bramek i to trafionych w ostatnich 3 minutach :( a tak bylo pieknie :( za to kebaba zjadlam smaczniusi -ale teraz trzeba sie wziasc za zrzucanie zbednych kg ... niedlugo wiosna wiec czas zaczac :/ czas odmawiac sobie niektorych smakolykow. dzis caly dzien nie palilam....po dwoch nieprzespanych nocach spowodu napadu kaszlu poki co odstawiam papierosy-zobaczymy ile mi sie uda wytrzymac ;/
    February 08

    nudu nudy :/ blllee

    ja juz nie wychodze na zakupy!!!! znowu kupilam nie to co trzeba!!! wrrr!!! dzis dzien minal dosc szybko...pol dnia w sklepie pol dnia na sprzataniu itd itd wlasciwie to nic ciekawego sie nie dzialo...caly dzien jakis senny... teraz 4 dni pracy przede mna...weekend jest zawsze najgorszy...nie lubie pracy w weekendy!!!!jakos mi dziwnie znowu...jeszcze nie moge zainstalowac oprogramowania do mp3!!!!! co za masakra!!!ide zaraz lulku...bo sie zdenerwowalam a zreszta i tak trzeba jutro wstac o 7!!!! no chyba jeszcze poczytam ksiazke przed snem-o tak to jest dobry pomysl:)buzka