Madziek's profileMadziek i jej życie.... PhotosBlogListsMore ![]() | Help |
|
October 30 teraz czas na moj mały odpoczyneksmutno sie ostanio robi ... nie chce pisac tu dlaczego...jestem zmeczona wiec 3 dni wolne ktore mam przed soba jak najbardziej sie przydadza...zaraz ide spacku bo dzis dzien byl taki dziwny ....senny...najpierw cieplusio i slonko pozniej deszcz i burza .... przyznam szczerze ze pobawilabym sie jutro na jakies halloweenowej imprezie podejrzewam ze juz jutro sie zaczna takie klimaty...albo wieczor z filmami grozy... ide spac bo padam ze zmeczenia. October 28 ROK BLOGOWANIA.....analizujac rok mojego zycia, stwierdzam ze mnostwo sie w ciagu tego roku wydarzylo, bylo wiele smiechu, imprez, nieudanych znajomosci, dziwnych krotkich zwiazkow, bylo tez wiele fochow, zlosci a nawet łez, wiele pytan bez odpowiedzi i wiele takich na ktorych odpowiedz byla az nadto dosadna....w ciagu tego roku poznalam kto jest moim prawdziwym przyjacielem a kto tylko sie za niego podawal...wiem jedno ze kazdy dzien czegos mnie nauczyl i z kazdym kolejnym dniem bede bogatsza w doswiadczenie....nie uda mi sie zrobic takiego dokladnego podsumowania czy byl to dla mnie rok dobry czy zly....napewno byl ciekawy i momentami naprawde szalony....bardzo dziekuje wszystkim ktorzy wspierali mnie na tym blogu dobrym slowem, tym ktorzy rozmowa ze mna dotrzymywali mi kroku na codzien...pozdrawiam wszystkich serdecznie i dzieki wielkie za wszystko . buzka dla Was. October 27 jak rozdarta sosna...jak na pol rozdarta sosna czasem sie czuje, czasami mam takie mysli a czasem serce...jest gdzies we mnie cos teraz takiego co nie pozwala sie do konca cieszyc sloncem...sama nie wiem co to jest...osatnio nie jest za wesolo niestety a przyczyny musze szukac gdzies gleboko....moze po czesci wiem co tylko boje sie przyznac przed sama soba...ehhh hej moje jesienne slonce gdzie jestes kiedy tak bardzo potrzebuje czuc twoje cieplo na moich policzkach...ostatnio ten chlod przenika moje wnetrze...ehh taka mala refleksja odnosnie pogody [ducha] ...
dzis w pracy same negatywy...beznadziejny dzien i tylko czekalam zeby jak najszybciej stamtad wyjsc i oddychac swiezym powietrzem z dala od tego miejsca....po wczorajszych przezyciach humor dzis wisielczy i bojowo (wrogo nastawiony do otoczenia)...
pozniej dla rozluznienia klimatu film z sasiadka i w sumie juz powoli wraca humorek...ide lulu branoc October 24 na zakończenie dnia pyszna kolacja:)dzis w pracy bylo w sumie luzno...ale pod koniec nerwowka z podniebnymi podrozami :/ . coz bywa ale ogolnie pozytywny dzien ...po pracy poczlapalam z Fredzlem Olivka na kolacyjke do Sphinxa :) standardowo zamowilysmy nasz zestawik...fajnie bylo bo wystroj dzis byl halloweenowy...przyciemniane swiatla ...dynie swiece na schodach i obsluga mila lecz upiorna hehehe w czarnych plachtach strojach kosciotrupow z pomalowanymi upiornie twarzami i nastroszonymi wlosami...taki w sumie smieszny upior nas obslugiwał:) jedzonko pyszotne i brzuchy byly pelne ze chyba nic juz by sie nie zmiescilo:) czas przystopowac z tym jedzonkiem:) po kolacji Olivek pobiegla na busa a ja spotkalam sie z Marta i przyszlysmy do mnie na pogaduchy...teraz wrocily pewne wspomnienia ale nie chce o tym zbyt dlugo myslec bo nie ma o czym. jutro wolne wiec zapewne sie wyspie, musze tez posprzatac a pozniej spotkanie z Karolem....branoc nocne marki:) October 21 Urodziny Tomusia :)))przerażaja mnie te ostanie opóźnienia, bo swiadczy to o tym ze jestem zabiegana - agdzie czas na to zeby pobyc sama z soba???ale nie o tym miałam pisać- przede wszystkim to :
Wszystkiego NAJ NAJ NAJ.... DLA TOMUSIA!!!!!!!!!!! Tomuś zyczę Ci dużo szczęścia bo wiem że na nie zasługujesz, życzę Ci dużo radości bo sam tyle jej dajesz innym, dużo miłości bo wiesz jak ona jest cenna...dużo pieniążków bo ich nigdy nie jest za wiele...oraz wsparcia przyjaciół takiego samego jakim Ty potrafisz podnieść na duchu nie jednego z nas i przede wszystkim dużo zdrówka bo bez niego cieżko się cieszyć z wyżej wymienionych życzeń...SPEŁNIENIA MARZEŃ W DNIU TWOICH URODZIN 100 LAT:)
ehh az sie wzruszyłam bo takie dni jak ten przypominaja i uswiadamiaja ze sa na tym świecie naprawde fajni ludzie z ktorymi mozna konie kraść:)
a dla mnie ten dzien zaczal sie o 5 rano. wstalam poszlam na 7 do pracy jakos przezylam 8 godzin gdzie roboty bylo tyle ze wyszlam wpol zywa. na chwile spotkalam sie z Karolem, poszlam do sklepu i potwornie ochlapła i wykonczona czlapalam sie powolutku do domu. bylam tak zmeczona ze nie mialam sily zjesc obiadu ale pozniej jakos resztkami sil udzgalam widelcem schabowego i pojadlam z ziemniaczkami zagryzajac ogoraskiem:) a pozniej zapadlam w zimowy sen -no moze nie taki zimowy ale oczy przymknely sie baaardzo szybko. teraz siedze popijam kawke i powoli czas zbierac sie na impreze urodzinowa Tomka... damy rade jutro na popo po jutrze wolne chyba przezyje:) buziolki :))
October 17 nowe - stare lokumw pracy powrocilismy na gore czyli na gorna sale...pamietam jak kiedys nie chcialam isc na dolna sale....a pozniej okazalo sie ze bylo tam swietnie. teraz zal wracac na gore:( no ale co zrobic-jak mus to mus. powiedzmy ze zajelam sobie swoja miejscowka ale czy to sie sprawdzi na gornej sali??? watpie. zamienilam kluczyk od szafki i w sumie nowa szafka a dokladnie jej umiejscowienie jest najlepsze jak do tej pory:) dzis dzien w pracy minal w sumie szybko to byl dziwny i nieco zakrecony dzien...na szczescie jestem juz w domku i przede mna 2 dni wolnego...ciesze sie bo jestem jakas niewyspana i zmeczona...jutro spoykam sie z KArolem ciesze sie bo juz sie stesknilam i malo sie widzielismy ostatnio ... October 16 pochmurno deszczowo ... zimno???niedawno wstalam-wczoraj zasnelam cos po 2 -kilka kolejnych rozdzialow juz drugiej z czesci Harrego za mna....wygladam za okno a tam brzydasno dzisiaj, zastanawiam sie czy zimno...moze nie...jeszcze dwa dni i weekend...ten tydzien w pracy minal w zawrotnym tempie moze przez to zamieszanie ale czekam juz na wolne...ostatnio zle sie tam czuje... no moze poza relacjami z jak zwykle sympatycznymi ludzmi z mojej grupy i kilkoma bardzo fajnymi osobami z innych grup-po prostu przy nich nie da sie smucic...ostatnio troszke stracilam humor po tym co sie dzieje w pracy ale staram sie nie lamac ... wczoraj ogladalam mecz pilki noznej Polska - Słowacja 1:2...bylo fajnie ale w sumie chyba minuta zadecydowala o porazce-w ciagu tego czasu stracilismy dwie bramki i po wszystkim....uciekam bo nadchodzi godzina kiedy trzeba podniesc pupe z fotela i zaczac sie powoli zbierac do pracy. October 14 czas na zmiany???dzis znowu bylismy na gorze ...ostanio zdarza sie to coraz czesciej...podejrzewam ze przerzuca nas juz tam na stale spowrotem...a w ten sposob powoli przyszykowuja nas na zmiany...tylko dlaczego cholera zawsze wszystko dzieje sie na raz...zmiana szefostwa , zmiana lokum, a nawet ta glupia zmiana naszego najwiekszego klienta ...czemu wszystko zawsze dzieje sie w tym samym czasie...jestem tym przerazona...wiem ze niebawem juz nic nie bedzie mnie trzymalo w tej firmie....wiec juz powoli rozgladam sie za czyms innym.zmiany teraz...w takim momencie -wtedy kiedy wszystko zaczelo sie ukladac...dzis w pracy bylo ok-ale caly czas ta zmiana otoczenia i te mysli ciagle krazyly po glowie -w pracy az huczy od plotek kazdy cos slyszal , kazdy cos wie, czesc pewnych inforamcji sie pokrywa-wiec pewnie cos w tym jest...branoc October 13 jak zombiestrasznie niewyspana...wczoraj polozylam sie spac o 23 ale bol plecow , pelnia - gdzie blask ksiezyca przebijal sie przez zaluzje dala sie we znaki w pokoju bylo jasno, do tego chrapanie mojego brata to wszystko sprawilo ze kladac sie o 23 nie spalam cala noc , ostatni raz jak spojrzalam na zegarek byla 5.45 i chyba dopiero wtedy udalo mi sie zasnac...o 4.30 wylaczylam adiobooka gdyby nie Harry to ta noc to bylby totalny koszmar...a tak mam za soba kolejne rozdzialy...wchodzac do pracy bylam wpol przytomna, prawie zwisajac z krzesla probowalam sie jakos trzymac...to bylo cos okropnego, MArta sie smiala i powiedziala ze wygladam dzis jak zombie...oczy podkrazone, belkoty i brak koncentracji....dlatego postanowilam sie zamienic z godziny 8 na 14 zeby to odespac i jutro w miare jakos funkcjonowac...wracajac z pracy znowu sluchalam Harrego tylko gdzies na rondzie Bema padla mi mp3 w najlepszym momencie :/ teraz sie laduje -napewno dzis jeszcze poslucham, to naprawde fajna sprawa, mozna lezec, zmywac naczynia, prać , prasować i jednoczesnie pochlaniac kolejne strony ksiazek :))) super -polecam
gdzies jednak moje mysli bladza boje sie ze dzieje sie cos zlego, boje sie o moja mame, tak rzadko ja widze a ostanio coraz czesciej skarzy sie na zdrowie, ciesze sie ze zobacze ja w niedziele bo bardzo tesknie . tata - hmm mam wrazenie ze cos go gryzie, nic nie mowi ale patrzac na niego wyczuwam jakby dzwigal w sobie jaks ciezar, ktory coraz trudniej mu udzwignac, brat ostanio doprowadza mnie do szalu...od jakiegos czasu nasz kontakt sie bardzo ograniczyl, po prostu w pewnych sprawach zupelnie sie nie zgadzamy, on swoje ja swoje, on wie lepiej , ja wiem lepiej...tylko ze w tym przypadku moze to zabrzmi dosc dziwnie ale wiem ze to ja mam racje ale wiem tez ze jest doroslym facetem i wie co robi wiec nie zamierzam go pouczac, najwyzej sie przejdzie na wlasnych bledach...za kazdym razem gdy spotyka mnie cos dobrego pojawiaja sie inne problemy ktore nie dokonca pozwalaja mi cieszyc sie wlasnym szczesciem...coz wiem ze zycie niesie ze soba wiele...tego dobrego i tych gorszych chwil trzeba nauczyc sie z tym zyc a z kazdego dnia wysysac jak najwiecej dobra czasem nawet czarne chwile potrafia przyniesc slonce. October 12 i po weekendzieto kolejny wpis po dosc dlugiej przerwie jak na mnie...ale naprawde nie bylo kiedy i jak....to byl dziwny tydzien...caly czas na popo po 6 godzin pozniej sobota w pracy 8 godzin...w pitek po pracy wybralam sie ze Zlotuszka Radzikiem i Michalem na pifko w In Viro byl tez Arek -brat Michala i jakis ich brat cioteczny...wypilismy pifka nawet potanczylismy a pozniej pojechalam do Zlotuszki na noc...tej nocy wogole nie spalam najpierw do pozna gadalysmy pozniej po prostu nie moglam spac wiec wlaczylam audiobooka "Harrego Pottera" i kilka rozdzialow przemknelo do rana...pozniej pojechalam do domku szybka kapiel sniadanie kawa i do pracy na 12...to byl smiechowy pracowy dzien-doborowe towarzystwo tylko bylam strasznie padnieta.... od razu po pracy umowilam sie z Karolem nie widzielismy sie tydzien...dosc dlugo-zdarzylam sie stesknic.....poszlismy na starowke ale bylo juz dosc pozno i wszystkie puby byly zabite...wiec podjechalismy do In Vitro...to byl bardzo mily wieczor -super. dzis spalam do 12.30 i ledwo wstalam ....pozniej bylam umowiona na spotkanie z Karolem...najpierw wypilismy kawke u mnie pozniej wybralismy sie do Enki i tak rozegralismy 4 partie bilarda -bylo 2:2 :))) wynik sprawiedliwydla obojga :) spedzilam z nim dwa fajne wieczory i czuje sie przy nm coraz bardziej pewnie. teraz siedze w domku przed tv i odladam swoj smieszny program:) jestem usmiechnieta ... October 09 a dziś dzień tak dużo mi pokazałwstalam kolo 10 znowu obudzil mnie dzwonek do drzwi mojej listonoszki i znowu w pizamowych zyrafkach postanowilam nie otwierac po co straszyc biedna kobiecine z rana:) zeszlam pozniej do skrzynki i tak jak sie spodziewalam czekalo na mnie awizo czyli nareszcie doczeklam sie przybycia moich skarpetek(ostanio byl falszywy alarm)troche sie na nie naczekalam -jestem zadowolona ale przez dluga wysylke napewno juz nic nie kupie u tego sprzedawcy...pozniej wzielam sie za sprzatanie i to troszke mi zajelo pozniej kucharzenie wizyta na poczcie teraz czekam na Aske zeby sie zajela moimi wlosami i choc troche doprowadzila je do porzadku...pozniej moze odwiedze Olivke w pracy ale nie wiem czy juz nie bedzie za pozno..mialam sie tez dzis spotac z Karolem i tak zupelnie nagle niestety nie wyszlo gdyz musial popracowac dzis dluzej , zreszta jutro tez tak bedzie pracowal....ciezko sie spotykac jesli nie jest sie z tej samej miejscowosci a tym bardziej jak pracuje sie w takim trybie jak my...rozmyslam sobie o tym wszystkim i o wielu innych rzeczach i wiem jedno ze wypalilabym teraz caaaaala paczke papierosow ale czas pokaze... October 08 kolejny dzień ze słoneczkiem...hmm dzis juz 8 pazdziernik....duzo razy na swoim blogu zastanawialm sie nad tym jak szybko mija czas...ja zauwazylam ze od dlugiego czasu zyje od piatku do piatku...no coz hehe kazdy czeka na odrobine wytchnienia a weekend zazwyczaj kojarzy sie z wolnym...wczoraj wynalazlam ksiazke po ktora jutro zmierzam do empiku ... S.King "Ręka mistrza" -recenzje ma bardzo dobre wiec mysle ze warto. wczoraj skonczylam Whartona, i krótka nowele A.Czechowa "Pięknisie".a teraz choc moze to smieszne zabieram sie za wszystkie czesci Harrego Pottera....powiem szczerze ze ogladalam tylko jedna -pierwsza czesc dlatego mysle ze tym bardziej warto przeczytac ksiazki. dzis do pracy na 14.30...zjadlam sniadanko,teraz tylko kawka pozniej do pracy i jutro jeden dzien wolnego:) jestem po pracy mieszane uczucia tylko czekac az to wszystko wysypie sie z worka i spadnie na raz jak grom z jasnego nieba...w pracy az huczy od plotek i ploteczek to strasznie denerwujace ze nikt nic nie powie konkretnie...w zyciu pozapracowym jest slonce choc dzis wieczorem troszke przygaslo...sama nie wiem...lepiej sie nie poddawac jesiennym depresjom hahahaha ale daleko mi do tego. wlasnie ogladam "Silent Hill" a pozniej bede czytac ksiazke... October 07 a dzis tak by chcialo sie isc na spacerek..zaczne od 6.30 bo wtedy mnie obudzil pracowy koszmar ze nasza "S" odchodzi...jeny jakie to bylo realne az sie splakalam prawie i w sumie dobrze ze sie obudzilam...a wybudzilam sie tak ze nie moglam zasnac przez jakis czas....pozniej o 10 obudzil mnie dzwonek do drzwi -podejrzewam listonoszke -nie otworzylam bo nigdy nie wyskakuje w pizamach w zyrafy napastowac niezapowiedzianych gosci:P podejrzewam ze dotarly moje skarpetki z allegro:) w koncu -bo sporo sie na nie naczekalam, ale po tym ja nie otworzylam drzwi napewno zostalo awizo wiec bede je mogla odebrac dopiero jutro rano...dzis na 14.30 do 20.30 drugi dzien pracy na popoludnie, za oknem cudowne slonce , pogoda o 360' inna niz wczoraj gdzie przez caly dzien padal deszcz a dzis hmmm cudnie....zmykam zaraz na sniadanko i kawke jestem po pracy okazalo sie ze powinnam isc na 16 do 22...ale juz zostalo jak bylo. dzis w pracy szalony dzien najpierw wysiadl prad na polowie osiedla gdzie stoi moj pracowy budynek, pozniej kiedy wydawalo sie ze mozemy wrocic do pracy trzasly systemy i bylo po zabawie....na sam koniec przed moim wyjsciem wszystko ruszylo ale nie bylo tak zle....smiechowo....ale jutro juz mam na bank na 14.30....ehh hi hi czas na kolacyjke-pozno ale co tam October 06 zaczynam popołudniwe szaleństwowczoraj bylam w pracy na 12 do 20...i bylo calkiem znosnie jak na niedziele...dzis ide na 6 godzin na 16 do 22...poki co jestem jeszcze jakas niewybudzona...popijam kawe i ogladam tv.patrze za okno i jest dosc pochmurnie...oby tylko nie padal deszcz jak pojde do pracy...zastanawia mnie z kim z mojej grupy dzis pracuje...w sumie obsada jest bardzo wazna....reszta jak wroce dzien w pracy byl nieco zakrecony i dziwny...na 16...pozniej awaria , fajne tematy....byla tez jedna rzecz ktora mnie zasmucila bardzo, nie lubie jak ktos z moich znajomych czy przyjaciol dostaje po dupie za nic, mam nadzieje ze sie nie poddasz i pokazesz im ze sie myla. jestes dobrym szefem i madrym facetem wiec jestem przekonana ze z nimi wygrasz!!!pamietaj ze sa osoby ktore mysla tak jak Ty , ze sa osoby na ktorych pomoc mozesz zawsze liczyc, ze sa osoby z ktorymi zawsze mozesz pogadac...pozniej z Arkiem i Tomkiem pojechalam do Baltazara...tam sobie fajnie pogadalismy i mam nadzieje ze nikt w tym czasie nie myslal o pracy...pozniej chlopaki odwiezli mnie do domku i poszlam lulu.... October 03 koniec tygodnia początkiem 2 zmianyhmm koniec tyg to nerwowka w pracy .... najgorzej jest w piatki pomaga jedynie swiadomosc ze to juz koniec. dzis moj grafk na kolejny tydzien stał sie w 100% wazny czyli mam same popoludnia plus sobote pracujaca :( no ale coz moze jakos przezyje , mam nadzieje. za to humorek dzis swietny:)) to byl ubaw dopiero -wszyscy w pracy mieli jakas glupawke bylo super. jutro wolne w niedziele do pracy....no i nareszcie dotra moje skarpetki :))) hehehe jutro zrobie frytaski z kotletem z piersi kurczaka....tak przynajmniej zamierzam no i chyba jutro wypad do kina....zobaczymy chiba tak October 02 oj oj już październik:)juz pazdziernik a ja tu zero wpisu...ale bylam tak zabiegana ze ho ho ho...teraz jestem strasznie zmeczona....oczy mi sie zamykaja...i taki pospiech od poniedzialku....dopiero dzis troszke wytchnienia...najpierw wypad na piwko ze znajomymi z pracy do Baszty na bilard i pilkarzyki (wtorek) w srode czyli wczoraj baaaardzo pozytywny dzien...dawno tak dobrze nie gadalo mi sie z "S" do tego ta 100-ka a wieczorem wypad pracowy na kregle z otwartym barem:) naprawde pozytywnie:)) kregle superowe i jak na pierwszy raz nie bylo chyba tak strasznie:) chociaz czy ja wiem hehehe:) dzis jednak place za to zakwasami na rekach ,bolacymi plecami, bolem lewej nogi , napietym i bolacym lewym posladkiem i zlamanym paznokciem hehehe:)) prawie jak po wojnie:) a oprocz tego spaaaac mi sie chce co zaraz uczynie bo ciezko... |
|
|