Madziek's profileMadziek i jej życie.... PhotosBlogListsMore ![]() | Help |
|
January 30 :( dziś niezbyt wesoloznowu kilka dni przerwy ...nawet nie wspomnialam ze znam juz termin egzaminu na prawo jazdy ....dla wszystkich zainteresowanych jest to jakze piekna data PIATEK 13-TEGO LUTEGO 2009....stres jest -zobaczymy co z tego bedzie...
w pracy ostatnio duuuzo roboty ...dzis nawet szkolilam dwie osoby z podniebnych podrozy....wrocilam do domu padnieta nie wyspana....zjadlam obiad i poszlam spac...dzis byl tez mecz pilki recznej Polska -Chorwacja (polfinal MŚ) niestety przegralismy...trudno nawet nie jestem zdenerowowana choc dlugo czekalam na to spotknie ....coz...
przemyslalam tez pewne sprawy ktore nie naleza do prostych....wrecz przeciwnie ,podejmowanie decyzji ktore sa cholernie trudne....smutno sie zrobilo.....nawet nie wiem co napisac ...mam nadzieje ze bedzie z tego pozytywny efekt -licze na to... January 26 takie lotne dni...w sensie ze czas biegnie i biegnie czasami nawet ja mam problem zeby za nim nadazyc....stad coraz czestsze luki we wpisach...mam wrazenie ze moje zycie od poczatku roku obrocilo sie o 360 ' pozornie wszystko wydaje sie byc identyczne ...ale czuje wewnatrz ze wcale tak nie jest...poczatk tego roku jest zupelnie inny niz wszystkie wczesniejesze poczatki nieznanego....tem jest bardziej dorosly napiety moze nawet w pewnym sensie samotny w roznym tego slowa znaczeniu...czuje spokoj a jednoczesnie wielkie rozdarcie...ciezko to wytlumaczyc ...ostatnimi czasy zauwazylam tez ze zrobilam sie bardzo nerwowa przez prace ... nie mam juz tyle cierpliwosci chociaz zawsze bylo z nia kiepsko teraz jest jej zaledwie garstka lub nie ma jej wcale...moze to zmeczenie hmm....gdzie moj urlop....potrzebuje go tak jak wtedy tego w wakacje gdzie bylam juz na skraju wyczerpania i zalamania .....w sumie jeszcze dwa tygodnie :))) zaraz ide lulu....jutro biore urlop na zadanie musze pozalatwiac kilka spraw i wreszcie zlozyc papiery do Wordu ....niech juz chociaz to bedzie z glowy... January 22 POKER FACE-30 godzin jazdy zaliczone...nieoficjalny koniec kursuheja... w pracy bylam na 8 do 16 ... dzis mialam kiepski dzien ... wyniki i ilosc wykonywanej pracy przytlaczaja...wyc mi sie chcialo z tej bezradnosci ....cierpilwie czekam na urlop a co dalej to sie zobaczy...walcz jesli masz sile :)
dzis zakonczylam kurs na prawo jazdy .... pozostalo odebrac kwitek i zapisac sie na egzamin no i oczywiscie go zdac...przygoda z jkk ktora rozpoczela sie w polowie listopada zakonczona...ciesze sie ze wybralam wlasnie ta szkole....panuje tam przyjazna i zdrowa atmosferka -przynajmniej widziana oczami kursantow:) fajni ludzie tam pracuja ... dziekuje Konradowi za teorie a i trafilam na dobrego i sympatycznego instruktora , ktory stawial ze mna pierwsze "kroki" za kołkiem wiec wielkie dzieki Rafal ze nie bales sie ze mna jezdzic (ja bym sie ze soba bala) hahaha...dzieks ze te 30 sympatycznych smiechowych i jak dla mnie malo stresowych godzin spedzonych za kołkiem auta mknacego po olsztynskich ulicach :) jeszcze raz dzieki...i co zlego to nie ja :P
hmm troszke smutno ....no coz napweno to byla jedna z fajniejszych przygod na jaka zdecydowalam sie w zyciu ...teraz zeby tylko zdac egzamin...tak jak pisalam maks za 3 razem i bedzie gites:) ide na kolacyjke -nabrac sil i energii bo jutro znowu trzeba wstac rano i stawic czola opornym klientom :/ buuuzia wszystkim January 20 oby dalej do przodu ...wtorek w sumie za mna...w pracy to co zwykle mnostwo pracy....dzis dzownila Monia i powiedziala ze udalo nam sie zgrac urlopy :)))) terez tylko rezerwacja hotelu lub pensjonatu w gorach i bedzie swietnie:)))) czekam na ten urlop z utesknieniem tak dawno nie widzialam kuzynek a i w gorach mnie nie bylo kawal czasu a teraz czeka mnie szalenstwo :) jeszcze tylko 25 dni :) jest to dla mnie motorek jakis taki maly napedowy ....wczoraj znowu krewka z nosa leciala :/ sypie sie jak nic juz pewnie ze starosci ....zaraz ide spac bo jutro ciezki dzien przede mna ....trzeba wstac o 5.20 pozniej po pracy ide do dziadka do szpitala a pozniej kibicowac jesli to wyjscie wypali ...
a tak z innej beczki .... jak sie gotuje barszczyk taki do picia hahahhaa bo dzis bylo z tym manewrem sporo smiechu ....moj braciak przeszedl samego siebie i kiedy myslelismy juz ze go stracilismy (barszczyk) , tata otworzyl drzwi i niczym dr Carter z ostrego dyżuru uratowal go przed slywem rurami kanalizacyjnymi :) ide spac bo pisze glupoty :P January 19 ble poniedziałki są bleehhh jak bardzo nie lubie tego dnia tygodnia juz kiedys pisalam....ledwo dzis otworzylam oczy....nie moglam sie zwlec z lozka to bylo straszne....mialam na 8.30....ale w pracy dzis oprocz tego ze sennie i cholernie duzo pracy mozna bylo doszukac sie malych pozytywow...np zlozylam podanie o urlop i co najfajniejsze ze mi go zaakceptowaly moje wladze pracowe :)))) wiec Krakow i Zakopane w lutym stoja otworem :)))) nigdy nie bylam w tych miejscach....ehhh przydal by sie meski towarzysz w tej eskapadzie no ale....hehehe:) w pracy dostalam sms od Michala co bym wbila na pogaduchy....i tak zem zrobilam poczlapalam pogadalam zjadlam pizze , wypilam pifko i juz mialam do domu isc kiedy rzucilo sie haslo piwiarnia i wyladowalam tam z Radzikiem i Michalem -wypilismy po jednym i wrocilam taksa do domku :) bola mnie rozne elementy mojego ciala glowa szyja plecy ...zyc nie umierac:P hehehe jutro mam na 7 rano wiec trzeba wstac o 5.20 ......jutro musze isc na solar bo znowu blada jestem i mozna sie wystraszyc w lusterku :P no i czasw koncu na .... do juteraa January 18 mandat ;)nie dosc ze mi firma ucina pensje to jeszcze po prawie 24 latach zycia dostalam mandat ..... no coz ale zawsze widac musi byc ten pierwszy raz....za co ????za to ze przeszlismy na czerwonym swietle kolo "tomka" hehehe...i kazdy dostal po stowce....moze dalo by sie cos wypertrakotowac ale byla tam tez meska część zakfalifikowana do mandatu no i chyba lipa dlatego :P ale jeszcze smieszniejesze jest to ze sie zatrzymalam nacisnelam guzik co by sie zapalilo zielone ale reszta wlazla na ulice a ja polazlam za nimi:) widocznie wola spisywac ludzi za takie glupoty ( noc zero natezenia ruchu na drodze) niz lapac bandytów-moze wypisywanie mandatow za bzdury wychodzi im lepiej:)nie wnikam:)
pozniej byly balety w Euforii z kolega ktory przyjechal z Irlandii i jego znajomymi.....pozniej powrot do domu....
jakby tego bylo wszystkiego malo kumpela zgubila w sumie nowa komorke( juz drugi raz taka akcja) .....a ja dzis sie obudzilam w szoku....w nocy mialam krwotok z nosa -wszystko we krwii bylo ...co za masakra ale chyba to z przemeczenia...zastanawiam sie czy nie mam kaca czy po prostu jeszcze pijana jestem....wiem jedno chce mi sie jesc....to na tyle z ekscytujacych wrazen :) January 16 po imprezie z nowa szefowa....nie bedzie nowoscia jak napisze ze wczoraj bylam padnieta....mialam na 7.30 do pracy ..jeszcze cos tam mi sie przeciagnelo wiec sciagnelam do domu na 17 ...chwile posiedzialam i o 20 byla na wczoraj zorganizowana impreza integracyjna z nowa szefowa....spotkalismy sie pod wysoka brama i na poczatku bylo nas malo ale pozniej zrobila sie calkiem spora grupka..oczywiscie polaczona z technicznym bo inaczej bylo by kiepsko:)
do tej pory nie mialam z Justyna zadnych nieporozumien itp wspolpraca uklada sie calkiem fajnie , wczoraj nowa szefowa pokazala nam sie ze smiechowej strony ...i po wczorajszym wypadzie stwierdzam ze to byl bardzo dobry wybor jesli chodzi o dobor osoby ktora przejela nas po "S":) usmialam sie wczoraj do lez....
plan sie udal ... ochrzcilismy szefowa i spilismy po czym chlopaki musieli pomoc i zapewnic bezpieczny powrot do domu:) wrocilam chyba cos kolo 2.30 a obudzil mnie tata o 6.20 pytaniem czy nie mam przypadkiem na rano do pracy....i kiedy otworzylam oko okazalo sie ze jest 6.20 a ja mam na 7 . to bylo bardzo szybkie wstawanie....migiem myju myju ...ciszki na siebie , sniadanie w torbe i biegiem na taksowke ....i pan taksowkarz na haslo ze prosilabym jak najszybciej jesli to mozliwe depnal po gazie i w pracy bylam na 7.02 ... z pomoca kolezanki z pracy udalo mi sie zaliczyc przyjscie do pracy zgodnie z zegarem czyli o 7 .. pomijajac moje 2 minutowe prawie niezauwazalne spoznienie:P troszke kac meczyl ale byla tez jakas taka glupawka spowodowana chyba swiadomoscia ze dzis piatek .....uuuuffff skonczyl sie ten straszny meczacy tydzien....dzis wrocilam z pracy do domku o normalnej porze bez jazdy itd ile to dnia .....az sie zdarzylam znudzic w tym domu hehehhe ale przyznam ze brakuje mi pobytu za kółkiem :) lubie jezdzic...dzis zasne migusiem czuje to ......a jutro bede spala do 12 hahahaha weekend wolny :) jupiiiiiiii January 14 ależ przerwy robieale zmeczenie daje sie we znaki juz nie mam sily.... budze sie ... jestem niewyspana....w ciagu dnia ledwo zyje , wieczorem padam z nog...tylko ozywiam sie jak mam jazde po miescie bo wtedy spac nie moge...trzeba miec oczy dookola glowy...ale nie bede ukrywala ze meczy mnie juz ten tryb jakim teraz zyje bo nie mam na nic sily....nawet zeby zajzec tu i napisac klika zdan..dzis w pracy byla wizytacja...and odsluch...udalo mi sie umknac ...ale jutro drugi dzien tortur i wydaje mi sie ze mnie to nie minie :/ czekam na weekend gdzie wreszcie bede mogla pospac do poludnia ...marzy mi sie to...marzy mi sie zeby miec juz zdane prawko (dzis mialam 28 i 29 godzine jazdy....pozstal mi juz tylko egzamin wewnetrzny) i miec za soba cala ta kolomyje i ten stres...ludziom sie udaje moze i mi sie uda...sama nie wiem ..ciezko mi to racjonalnie ocenic...jutro tez imprza pracowa...chyba wyskocze na piffko bo obiecalam Zlotuszce ze sie z nia napije piffka....ale nie ....nie wiem czy bede miala sile ...jest 21 a ja zaraz ide spac ...jutro wstaje o 5.50....ehhh....buzka January 11 WOŚP w Olsztynieprzydalby sie...urlop.... mimo z mialam 3 dni wolnego czuje sie zmeczona...w sumie od polowy listopada ciagne prace z prawkiem...przznam szczerze ze minela dzis moja 23 godzina jazdy a jutro kolejne dwie...wiec do konca niewiele...wlasciwie tylko ten tydzien ...przede mna egzamin wewnetrzny ... boje sie strasznie...ale co zrobic jak sie zaczlo to trzeba to skonczyc:))dzis cwiczylam zawracanie przodem z wykorzystaniem wjazdu....no nie jest to proste musze stwierdzic ze nienadazam krecic kierownica....i nie mam pojecia z czego to wynika....
dzis kolejny final wielkiej orkiestry świątecznej pomocy ...w Olsztynie napewno bedzie to wygladalo lepiej niz w zeszlym roku ...dla nas zagra De Mono....trzeba wrzucic do puszki troszku pieniazkow bo to co robia ludzie Owsiaka jest genialnym pomyslem:)ide wypic popoludniowa niedzielna kawke ...jutro na 10 mam dwie godziny jazdy i na 14 do pracy wiec bede wieczorkiem...zmeczona pewnie strasznie...co ostanio czesto sie zdarza:/ January 07 z tego miotu sa najlepsi kierowcy...slowa Fresha :) hehe troche podniosly na duchu po wczorajszej beznadziejnej jezdzie w moim wykonaniu oczywiscie...to bylo fatalne...az ryczec mi sie chcialo....dzis chyba bylo juz lepiej...ostanio jestem taka zmeczona...wstaje po 5-taj wracam do domu kolo 19...po pracy po jezdzie...padam na twarz....zostalo mi 10 godzin do wyjezdzenia....a jeszcze tylu rzeczy nie opanowalam... :( nie wiem czy dam rade -przyznam ze troche zaczynam watpic w swoje mozliwosci...oczy mis ie zamykaja....zaraz obejrze madagaskar 2 i lulu...jutro do roboty a pozniej 3 dni wolnego...bez pracy bez jazdy ...jeden wielki leniuch :))))) dam rade , dam rade :) buzka bo zimno ide pod kocyk:P January 05 mroźno tej zimyhmm nastaly mrozy :) dosc nagle i mysle ze roche nas wszystkich zaskoczyly:) z cieplej zimy bez sniegu zrobilo sie - 20 stopni i duzo bialego zmrozonego puchu...wstalam rano do pracy opatulilam sie i wyszlam na mroz...do pracy dotarlam na 7.30 i tam czekalo na mnie 8 meczacych i pelnych pracy godzin :/ marudze od samego poczatku do samego konca...dzis troszke humor poprawila mi wiesc o bonusie :) a nawet dostalam +5 do wypłaty :) cos innego niz w zeszlym miesiacu gdzie dostalo mi sie -10...no coz raz pod gorke raz z gorki:) po pracy polazlam do Michala i Radzika na kawke bo mialam jazde na 18 a skonczylam o 15.30 wiec niestety nieoplacalo mi sie wracac do domku...jezdzilo mi sie fajnie na luzie ..wolno bo slisko ale fajnie...strasznie podoba mi sie jazda samochodem :) jutro godziny beda mi lepiej pasowaly bo mam na 7 do 15 a jazde "L-ka" od 16 do 18...caly dzien poza domem ale przynajmniej mala przerwa miedzy praca a jazda:) zaraz mycku i spacku wiec buziol :) January 02 Witam w Nowym 2009...no i skok w nowy rok....maly sus i nowy kalendarz do uzupelniania :) Sylwester sie udal ... usmialam sie za wszystkie czasy .... Impreza u MArty jak kazda impreza zaczynala sie powoli rozkrecac ku nowym perypetiom:) smiesznie bylo...pod ratusz nie dotarlismy...znaczy szlismy ale za pozno sie zbralismy wiec zyczenia skladalismy sobie pod planetarium...pozniej pod Alfa...pozniej smiechowy powrot do miejsca imprezowania...kolejny etap to przeniesienie imprazy do Radzika i Michala....tam tez skonczylismy zabawe o swiecie i polozylim sie lulu....wstalismy jakos kolo 12...a po 15 bylam w domku...kac??? napewno byl ale znosny...moglam sie przemieszczac , jesc wiec bylo ok lekki bol glowy ....wieczor spedzony w domku pod kocykiem przed tv....zasnelam jakos kolo 1 w nocy i wstalam o 5.20 gdyz na 7 mialam do pracy....ojjjjj jak mi sie chcialo spac....ale jakos wytrzymalam....malo tego poszlam o 16 na jazde i dwie godzinki smigalam po miescie :) nawet nie bylo zle :) no moze czasami...ale ogolnie malo stresowo i smiechowo bylo....
male podsumowanko....Rok 2008...
praca....przez ten rok dalej pracowalam tam gdzie pracuje...mnostwo pracowych imprez , wypadow ze znajomymi, Fasolek i odejscie "S"...zwolnienia...i odczuwalny brak ludzi z ktorymi switnie sie pracowalo rozmawialo smialo smutało....
dom...raz lepiej raz gorzej ogolnie mniej klotni z rodzina, brat poki co ok aczkolwiek czasem nie bylo tak kolorowo-jenda wielka sprzeczka-to chyba i tak nie az tak strasznie, zareczyny brata, wigilia w Olsztynie,wspolne swieta...spotkaniez Justyna i jej mezem oraz malym Fi...tesknota za wsia bacia i dziadkiem i oczywiscie za mama....
miłość...kiepski rok....duzo rozczarowan...miejscami nerwowo i pechowo,kilka krotkich zwiazkow ktore okazaly sie niewypalami...rok zakocznony samotnie...
przyjaźń i koleżeństwo...podreperowanie znajomości z Marta...poznanie w biedzie kto jest moim przyjacielem tak na serio...dobre relacje ze znajomymi z pracy i nie tylko...z ta przyjaźnia byly chwile ze wątpilam...ale koncowka roku spoczko...
realizacja założeń...próba rzucenia papierosów...hmm nie udana ale palenie sie bardzo bardzo ograniczylo...moje kilogramy...byl moment ze bylo juz malo ale koniec roku obfitowal w male przybranie na wadze powiazane z szokiem....i chyba najwazniejsze...rozpoczelam kurs nauki jazdy ...zapadla decyzja o zrobieniu prawka....teraz juz nie ma odwrotu:)
zalożenia na nowy rok 2009 ...zdac egzamin z prawka do końca roku( moga być poprawki ale maks dwie za trzecim podejsciem musi mi wyjsc:) zarabiac na siebie...zrobic remont mieszkanka a przynajmniej pokoju...zrzucic do wiosny zimowe kilogramy i mam nadzieje odnaleśc druga polowke:) |
|
|